Muzyka : Zayn - Sweat
I znowu na podest padło światło. Tylko tym razem nikłe, chociaż punktowe. Za to lampki wszędzie wokół nas rozjarzyły się mocniej. Jakby ktoś dołożył świetlików.
I muzyka ... usiadłem wolno na kanapę zacierając dłonie, co jest u mnie oznaką zniecierpliwienia i napięcia. A napięcie, wiadomo, trzeba jakoś rozładować. Chodź do mnie, jesteś tu przecież dla mnie ...
Szła wolno, w rytm melodii, stopy wystukiwały rytm. Delikatnie, subtelnie. Stanęła przed rurą. Jedną dłonią ujęła poprzeczkę, wysoko nad swoją głową, drugą nieco niżej. I stanęła na palcach. Dopiero wtedy zauważyłem, że na stopach miała założone buty do baletu. Takie wiązane. Kiedy tak stała przytrzymała nogą drążek uławiając sobie podciągnięcie się wyżej. Robiła to szybko i sprawnie. Jakby zupełnie bez wysiłku. Będąc na pewnej wysokości przytrzymywała się rękoma wykonując akrobacje nogami. A nogi miała długie i bardzo zgrabne. Dodatkowo te buty, pointy, dodawały jej smaczku. Patrzyłem mocno zaintrygowany. Wyćwiczone ciało, wymodelowane. Widać jak dużo pracy włożyła, aby je wytrenować. Kurcze, jest bardzo zgrabna. Baardzooo ...
Na plecach ma skrzydła. Urocze. Teraz pod wpływem powietrza i jej ruchu trzepoczą i wydają dźwięk jak chorągiew na wietrze ... ma skrzydła ...
Po chwili znowu zatrzymała się układając nogi na drążku, aby przytrzymywały ciało w jednej pozycji. I rozpoczęła serię obrotów, wykonując dodatkowo wymyśle figury. Robiło to duże wrażenie, szczególnie, że nie wyglądała na zmęczoną.
Zatrzymała się w pół obrotu stając zgrabnie na czubkach palców. Trzymając się jedną ręką drążka i stopę opierając o podstawę, wygięła się w bok. Wow ... wyglądała przepięknie w tej pozycji. Szczupła, idealnie uwydatniająca swoją figurę, by po chwili do dłoni na drążku dołączyć drugą, obrócić się plecami do niego i ponownie się wygiąć, tym razem całe ciało. To bardzo uwydatniło jej piersi. Przełknąłem nerwowo ślinę. Kontrolnie rzuciłem okiem na chłopaków.
Wpatrywali się zauroczeni.
Oparła się plecami o rurę. Delikatnie ustawiła jedną stopę na palcach i zgięła nogę w kolanie. Wolno, bardzo wolno schyliła się do tej nogi, czubkami palców sprawdzała kostkę, łydkę, zgrabne kolano i smaczne udo. Kiedy jej dłonie doszły do tali zaśmiała się uroczo. Zaskoczył mnie jej śmiech, nie wiedziałem dlaczego się śmieje, a to było tak miłe dla ucha ... i piersi. Miała bardzo ładne piersi, jędrne, zgrabne... ale z tej odległości niewiele było widać. Dekolt, szyja, twarz. Dłonie doszły do rurki, którą znowu objęły. Przez chwilę zawisła na rękach, aby delikatnie się podciągnąć tylko po to, by zrobić w powietrzu szpagat. Rozłożyła nogi szeroko i tak opadła na podłogę na podeście. Była centralnie przede mną. Ale nie widziałem jej twarzy. Nie mogłem na niczym skupić konkretnie wzroku. Za dużo było wszystkiego. Za dużo się działo, a ja tylko chciałem ją zobaczyć. Znowu potarłem dłonią o dłoń. Byłem bardzo zniecierpliwiony. Nie miałem czasu dłużej czekać. Podniosłem się z kanapy, z zamiarem podejścia do niej.
Uniosła się na wyprostowanych rękach nadal będąc w szpagacie. Jej ręce zrobiły tyle dobrego, że jej biust mocno uwydatnił się między jej ramionami. W gardle poczułem gulę, którą powinienem przepić.
Ale to widziałem tylko przez chwilę, bo już za moment wyciągnęła w moim kierunku dłoń sygnalizując abym się zatrzymał.
Stanąłem. Przecież kazała.
Oparła się na łokciach, złączyła za sobą nogi i na czworaka podeszła do brzegu podestu. Zgrabnie, używając swoich niewiarygodnie długich nóg, którymi wykonała prawie idealny okrąg w powietrzu zeszła z podestu. Szła do mnie, tylko na czubkach palców. Patrzyła mi w oczy. Mocno. Już wiedziałem. Jej oczy były niebieskie. Bardzo jasne. Więc włosy też miała jasne. Nie tego się spodziewałem. Głos był aksamitny, powinna być brunetką... a tu taka zmiana... rozczarowanie? Nie, absolutnie i zdecydowanie nie ...
Kiedy była tuż przede mną, dosłownie na wyciągnięcie ręki, próbowałem jej dotknąć, ale pokręciła delikatnie przecząco głową, zrobiła krok do tyłu próbując uniknąć mojego dotyku, jednocześnie cmokając z niezadowolenia. Zirytowało mnie to. Aż się zjeżyłem. Muszę ją dotknąć. Kolejna próba podobnie, ale tym razem jeszcze pogroziła mi paluszkiem.
Boże, mam ochotę ugryźć ją w ten palec. Tak bardzo mam na to ochotę, aby ją ugryźć.
Tańczyła wokół mnie. Wiła się cudnie poruszając biodrami, dłonie oparła o moje ramiona, ocierała się nieświadomie o moją klatkę swoimi piersiami, które wcale nie były małe. Lekko opuściłem głowę, aby móc zajrzeć w jej dekolt i to co zobaczyłem bardzo mi się spodobało. Delikatna, cieniuteńka jak mgiełka koronka, opinająca idealną, okrągłą pierś. Oblizałem usta, czując jak mocno były wyschnięte. Zauważyłem jej spojrzenie. Była zaciekawiona, ale gdzieś na ustach, mocno czerwonych, błądził uśmieszek. Dobrze się mną bawiła.
"Oh, dripping down your body like gold
Slowly steaming up the windows
My skin on your skin again and again
Sweat for me, sweat for me"
Kiedy stanęła przede mną na palcach prawie patrzyła mi prosto w oczy. I śmiała się. Już nie uśmiechała, ale śmiała. Rozkosznie, cudnie ... patrzyłem w jej oczy i czułem zawrót głowy.
Obeszła mnie, była za mną, moje ciało silnie reagowało na jej dłonie na moich ramionach, potem plecach. Delikatnie gładziła moje mięśnie. Nie przeszkadzało mi to, wcale, a wręcz było bardzo miłe, bo ona nie robiła tego celowo, to nie było zaplanowane. Na samych palcach tańczyła wokół mnie, korzystając ze mnie jak ze statywu lub rurki. Byłem jej potrzebny jako oparcie.
Kiedy o tym pomyślałem, poczułem ukłucie w sercu. Mocne, jakby ktoś wbił mi szpikulec prosto w serce. Nie mogłem się powstrzymać. Stałem, nie ruszałem się, ale musiałem jej dotknąć. Po prostu musiałem. Kiedy obchodziła mnie z drugiego boku rozprostowałem palce i przejechałem dłonią po ciepłym, miękkim udzie. Uchwyciła się mojego bicepsa, nogę którą właśnie dotknąłem wyrzuciła mocno za siebie stając na palcach drugiej nogi i nachyliła się w moim kierunku zaglądając mi w oczy.
-Nie – szept. Blisko. Bardzo blisko. Za blisko. Jeżeli się pochylę, to ją pocałuję. Ale nie robię tego. Wpatruję się w jej niewiarygodnie jasne oczy. Śliczne oczy.
Dwa kroki ode mnie, tak daleko się odsunęła.
Czuję pustkę po stronie serca. Nie ma jej tam i jest zimno.
-Siadaj- to któryś z moich kumpli. Więc siadam niechętnie na kanapie.
A ona na środku sali właśnie tańczy. Chodzi na palcach, wykonuje skomplikowane wymachy nóg, robi piruety. Jest świetna i kurcze, dobrze o tym wie. Cała jej stylizacja dodaje jej tajemniczości i magii. Jest tak nierzeczywista, tak inna ... to prawda, nie spodziewałem się czegoś takiego.
Zrzuca skrzydła i skrada się do mnie, seksownie, jak kot, stawiając nogę przed nogą, na samych czubkach point. Nagie uda ocierają o siebie, więc wpatruję się jak zahipnotyzowany w ten trójkącik między jej nogami. Pragnę go. Ale robi nagły szpagat, by po chwili już na czworakach, iść do mnie. Jak dzikie zwierzę, jak kocica. Po czym czuję jej dotyk na moich nogach, dokładnie łydkach, by po chwili jej dłonie znalazły się na moich kolanach.
Przymknąłem oczy, czekając aż poczuję je na udach. Jeżeli to zrobi, rozsypię się ... bo pragnę jej. Chcę ją mieć. Muszę. Ale nic się nie dzieje, więc uchylam powieki a ona jest tuż przede mną. Jej twarz na wprost mojej twarzy, nos w nos. Widzę kształt ust, kuszących, rozciągniętych w lekkim uśmiechu. Jest tak blisko, że nawet zauważam mały, uroczy pieprzyk w kształcie łezki tuż nad górną wargą. Kuszące.
CZYTASZ
Memento
RomantikOna i On ... historia stara jak świat. Ale w tej wersji ... czyste szaleństwo i pieniądze za taniec ...
