15

2 0 0
                                        


I znowu widzę jej uśmiech. Niesamowicie się uśmiecha. Unosi się nade mną, więc przez chwilę znowu zaglądam jej w piersi i ten cudowny rowek pomiędzy nimi. Próbuję wyciągnąć rękę, bo chcę go dotknąć, chociaż szczerze, wolałbym go polizać ... ale ...

-Nie – znowu tuż przy mnie. Bardzo blisko

-Tak –

Ale odchyla się robiąc unik. Więc pochylam się w jej stronę. I wtedy czuję jak czubek twardego buta wbija mi się boleśnie w bark.

-Powiedziałam NIE! – mówi to głośno i stanowczo. Nie krzyczy. Po prostu mówi, ale w jej głosie jest taka moc. Czuję się słabo, bo twardnieję. Na skroniach mam krople potu.
Pointa nadal wciska się czubkiem w mój bark. Ona wie, że to sprawia mi ból. Wie i mimo to nadal to robi. Nogę ma tylko leciutko zgiętą w kolanie i właśnie opiera się na tym kolanie. Ałć ...

Dwoma rękoma obejmuję jej stopę, kostkę, i przesuwam dłonie delikatnie w kierunku kolana. Bardzo wolno.

Nasze oczy właśnie rozgrywają walkę.

-Jak ci na imię? –

Nie odzywam się, mocno wpatrując się w jej oczy. 

-C ... -

- Zamknij się! – uciszam gwałtownie kumpla -Zygfryd-

-Serio? Zygfryd? – nie jest zaskoczona, raczej rozbawiona. Ona wie, że to gra. Więc ją podjęła. Gra ze mną -Jesteś bardzo nieposłuszny Zygfrydzie-

Jednym zdecydowanym ruchem uwalnia nogę z moich rąk. Staje przede mną po czym wchodzi na kanapę. Moje nogi są pomiędzy jej. Spogląda na mnie z góry i wolno, wolniusieńko rozwiązuje kokardę, którą ma z boku. W ten sposób w każdej z dłoni trzyma po jednym brzegu czarnej narzutki.

I robi coś niewiarygodnego.

Czuję się jak w filmie, jak w zwolnionym tempie. Ona ugina lekko kolana i jej nogi składają się pod nią, przez co ona zaczyna osuwać się na mnie cały czas zdejmując z siebie cienki materiał.
O rany boskie! Nie mogę się powstrzymać aby jej nie uchwycić. A kiedy już prawie jest na moich kolanach wydaje z siebie najpiękniejszy dźwięk : westchnienie jak ulgi, lub spełnienia. Boże, czy to się dzieje naprawdę? Czy ja to właśnie przeżywam?
Nie wytrzymuję i zagarniam ją w swoje ramiona mocno i gwałtownie. Jest moja. I jest tylko dla mnie.

Zgłupiałem. Właśnie poczułem się jak po najlepszym seksie w życiu. To było tak mocne, tak dobre.

"Oh,I could get lost in a heartbeat
I can get lost in your body
Can't take my eyes of you, baby
Let me love you, baby"

I to był moment. Moment w którym poczułem jak mocno biją nasze serca. Jedno do drugiego. Nawet czułem, jak ich rytm jest podobny. Jakby jej serce przynależało do mojego. Poczułem to bardzo mocno.
Ale to był tylko moment.
Bo już po chwili jakieś silne, męskie ramiona wyrywały ją z moich. Chłopak coś krzyczy do mnie, wyszarpując ją ze mnie, chce mi ją odebrać. Więc nie puszczam, ale ona delikatnie mnie odsuwa. Odsuwa się od mnie. Nie chcę, aby tak się stało. Chcę z nią tak zostać.

-Kim ty jesteś? – rzucam jeszcze w jej kierunku

Ale już jej nie ma.
Ten dziwny chłopak ją zabrał.

Zostałem sam.


Lili

Nigdy wcześniej, gdyby mi ktoś opowiadał coś takiego, że hipotetycznie, mogłoby mi się coś takiego przydarzyć, nigdy nie uwierzyłabym w to. Nawet gdyby zapewniał mnie, że to się stanie, że tak będzie się działo. To przecież niemożliwe, prawda? Ja? Taki taniec? Taka sytuacja? W tej chwili nastąpiłby zapewne jakiś szalony śmiech, coś na kształt wyśmiania mojego rozmówcy i machnięcie ręką, typu : „oj, tam głupoty opowiadasz".

MementoOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz