17

3 0 0
                                        


-Dobra. Sam? A może dasz nam jakiś namiar na nią. Jakiś kontakt. Chociażby telefon? – Dave jeszcze próbuje.

Właściciel zaśmiewa się. Słychać dziwny dźwięk, zbliżony do rechotu. Trwa krótko, ale jest wybitnie irytujący. A może po prostu jestem w takim stanie, że wszystko mi przeszkadza i wyprowadza z równowagi.

-Jeszcze raz, bo widać jesteście pierwszy raz w takim miejscu i nie znacie zasad – unosi dłoń, dając nam do zrozumienia, że mamy się uciszyć, bo on chce skończyć to co zaczął – Powtarzam ostatni raz. Umów się na sesję, zapłać. Jak ją wykupisz, możesz sobie trzymać w pokoju ile chcesz. Ale ostrzegam. Nie dotykasz, nie uprawiasz seksu. I ona ma prawo wyjść z pokoju nie tłumacząc się, jeżeli uzna, że dalsze przebywanie z tobą w zamknięciu grozi jej ... czymkolwiek. Rozumiesz? – milczę. Kurwa, czego tu nie rozumieć. Chociaż te zasady są mocno przesadzone.
Ale zaraz. Przecież już jej dotykałem. I nic się nie stało. Nie reagowała jakoś specjalnie. Aaa tak, będę miał siniaka w okolicy barku po jej poincie, ale nadal uważam, że warto było. Chcę jeszcze – Rozumiesz!!?? – Sam podnosi na mnie głos, czym wyrywa mnie z moich myśli.

-Kurwa czego mam nie rozumieć. Zgoda –

-Ale ... - Sam jeszcze nie skończył. Co jeszcze? Zaraz się dowiem, że kolejnym warunkiem jest rozmowa tylko na wybrane tematy. Tylko niektóre i pewnie dostanę listę, której będę musiał się trzymać. To jakiś żart? –

-Ja nie mogę ci zagwarantować, że ona zgodzi się na ciebie – 

No to kurwa nieźle.
Jestem zaskoczony tym stwierdzeniem. Nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło być tak potraktowanym w klubie nocnym. Przecież w takim przybytku chodzi tylko o pieniądze, a ja przecież zapłacę niezłą sumkę. Więc? Co jest grane?

-Jej cipa jest ze złota? – głos Dave dociera do mnie jak z oddali. Uśmiechnąłem się pod nosem. Przez chwilę taka sama myśl gościła w mojej głowie. Ale o dziwo Sam nie jest zły ani zniesmaczony na to pytanie. Wręcz przeciwnie, zachowuje się jak szef, któremu takie pytanie wręcz schlebia.
Rozpiera się mocno na kanapie, ręce zarzuca na oparcie i patrzy na nas z triumfem.
Jego wzrok mówi – a gdyby nawet, to co? I tak się nie dowiesz! –

Kurwa ma rację. Wygrał, bo to on ma dziewczynę.

Podnoszę się z siedzenia. Poprawiam spodnie, wyrównuję klamrę od spodni, koszulę upycham do środka. Złudzenie ładu i porządku trochę mnie uspokaja. Już czuję się pewniej i śmielej.

-Dobra. Więc ... umów mnie na ... - w myślach przerzucam kartki terminarza – wtorek wieczór? i ... -

-Tylko weekendy –

-Co kurwa!!?? – teraz i Dave stanął obok mnie. Ale wyciągam dłoń i poklepuję go uspokajającym gestem po klacie. Wycisza się lekko i pozwala mi skończyć

-Dobra, więc skoro nie w tygodniu, to na przyszłą sobotę. Wieczór. Dwie lub trzy godziny. Ty podajesz cenę, ja płacę. I daj mi znać przynajmniej dwie godziny wcześniej, czy zgodzi się na tą sesję. Stoi? – nachylam się przez stół z wyciągniętą dłonią w kierunku Sama. Czekam na potwierdzenie zawartej umowy.

Jak kurwa w jebanym banku.
Pozycja jest niewygodna, ale nadal czekam na jego posunięcie. Na koniec łapie mnie swoją pulchną dłonią i zawieramy umowę.

-Zostaw namiary na siebie w recepcji. Nie muszą być prawdziwe, ale numer telefonu musisz podać. Tego już nie zmienię –

Kiwam głową. Spoglądam na Dave, który ma zdziwienie w oczach, ale udaje, że wszystko gra i wychodzimy z klubu.

Teraz przespać noc, przeżyć jakoś ten tydzień i znowu się z nią zobaczę. Tym razem będzie inaczej. Zupełnie inaczej.

Będziemy sami. 


Lili

-Spokojnie Rose. Daję radę, spokojnie – uśmiecham się do telefonu.
Na ekranie widzę twarz siostry. Kiedy ją zobaczyłam byłam szczerze zaskoczona. Rose wyglądała całkiem dobrze. Jak na nią – wręcz bardzo dobrze. Gdzieś zniknęły rozciągnięte poplamione dresy, siano na głowie i dziwne, lub wręcz tajemnicze plamy z twarzy. Jednym słowem – Rose się ogarnęła.
Przyjemnie było ją widzieć w tym wydaniu.

-Ale co się stało Rosie? Nie poznaję cię! – bo naprawdę jej przemiana była zaskakująca

-Zrobiłaś mi krzywdę. Straszną. Swoją ucieczką, przypieczętowałaś mój los –

-Ale co się stało? Co takiego zrobiłam?

-Muszę się starać. Tata kazał. I zagroził mi wydziedziczeniem. A ja nie potrafię jak ty. Ja nie umiem żyć bez pieniędzy. Nie jestem tak odważna jak ty, i tak przebojowa. Moje życie z założenia miało być proste i przyjemne. I byłoby, gdybyś ty nie była tak bardzo narwana -

Uśmiecham się szeroko do siostry.
Wiem, że częściowo żartuje, chociaż znając jej lenistwo i przyzwyczajenie do wygody, ta zmiana faktycznie musiała ją dużo kosztować.

-Ale wyglądasz fantastycznie. Serio. Ja nie wiedziałam, że masz Rosie cycki – śmieję się do niej

A ona podchwytuje żart. I śmiejemy się razem.
Opowiada o dwóch stylistkach, które tata zatrudnił i które miały ciężki z nią problem. Jak to jedną doprowadziła prawie do zawału, ale druga okazała się bardziej ogarnięta i dała z Rose radę.

-A co takiego się dzieje dzisiaj, że wyglądasz tak elegancko – Rose ma na sobie przepiękną jedwabną sukienkę. Granatową w malutkie niezapominajki. Włosy upięte w wysokiego kucyka, co dodaje jej dziewczęcego uroku.

W sumie mamy dość specyficzną urodę. Długo jesteśmy młode i długo wyglądamy jak dzieci mimo upływu czasu. Dało się to zauważyć po mamie, która mimo swoich 30 lat nadal wyglądała na max 25. I była bardzo piękną kobietą. Ale może my dwie pod względem urody wdałyśmy się w ojca?

-Przychodzą bankierzy na obiad i jakiś makler. Wszystko związane z przejęciem i zmianami w firmie po tym nagłym wzroście jej notowań. O widzisz, ja nawet zaczęłam się tym interesować. Wracaj Lili, moja niezależność umiera pod pantoflem ojca ... proszę – złożyła dłonie w błagalnym geście.

-A ty pewnie będziesz jedyną kobietą w tym zestawie, bo to pewnie sami yuppie, czyli młodzi, niezależni, bez żon. Oj współczuję tych nudziarstw –

-A jak tobie się żyje Lili?

Chwilę się zastanawiałam, co mam jej powiedzieć i ile. I czy w ogóle powinnam? Finalnie postanowiłam na razie zataić moje zajęcie. Bałam się, że nie zrozumie tego, że spanikuje i niepotrzebnie narobi afery. Przecież gdyby dowiedział się ojciec ... Boże, wolę nawet nie wiedzieć, co by się mogło stać.

Już miałam odpowiedzieć, gdy zza moich pleców wyłonił się V.
Rose prawie dostała zawału.

-Lili iiiiii .... – wskazywała palcami na twarz V, który uśmiechał się szczerze i szeroko prosto w kamerkę. Machał do niej i puszczał oczka. Rose zbladła, by po chwili oblać się rumieńcem.

Szturchnęłam V znacząco i udawałam zagniewanie, aby przepłoszyć natręta. Ale po chwili śmialiśmy się razem. Rose nadal nie kontaktowała.

-Oddychaj Rosie. To mój dobry przyjaciel V. Póki co mieszkam u niego. Jest bardzo dobrze, świetnie się dogadujemy. V – to moja starsza siostra Rose – pomachali do siebie znowu i V znikł na dobre.
Rose mogła się już rozluźnić.

Zanim odezwała się do mnie znowu w tle mieszkania usłyszałam jakieś dźwięki i głosy. Domyśliłam się, że za chwilę skończymy rozmowę z Rose, bo prawdopodobnie goście zaczęli się schodzić.

-Ja przez ciebie dostanę kiedyś zawału Lili. Skąd ty bierzesz tych wszystkich przystojniaków? I dlaczego tylko tacy kręcą się wokół ciebie? Nie za dobrze ci? – i znowu śmiejemy się w głos.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Jan 14, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

MementoOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz