Uwaga!
Jeśli nie radzisz sobie nie czytaj!
Dzięki,Pozdro
Okej,czyli raczej czytasz?
Dobra okej;)
Miłego czytania
Julita
Naprawdę nie sądziłam,że te dzisiejsze społeczeństwo jest takie zepsute.Na liczniku samobójstw wybiło równo 20 tysięcy a ja słabo się uśmiechnęłam.Te dzieci mają ciężka życie.Ale nie wróci to co było.Kazdy chciał by wrócić do czasów kiedy byliśmy mali i nie martwiliśmy się problemami.Fajnie by było wrócić do czasów kiedy nasze uśmiechy były prawdziwe,a wyjście na dwór to był największy problem.
Powiedzmy,kto za tym nie tęskni?
Na moim zegarku wybiła równo godzina 17, umówiłam się z Fausti i Wiką.Hania przychorowala i nie wstaje z łóżka.Nerwowo zaczęłam szukać w stolik, potem w filiżankę,w krzesło,i zetknęłam w drzwi wejściowe.Spóźnione?Ale one nigdy się nie spóźniają.
Urochomiłam telefon i wskazał on godzinę 17:17 lustrzaną.
- Japierodle - szepnęłam sama do siebie wyłączając ekran dotykowy
Do lokalu wbiegła Wika a za nią Fausti, krzycząc na nią, zetknęłam na nie zdziwiona,one skłócone?
- Hejciaa - rzuciła w moją stronę Wika a ja uśmiechnęłam się słabo
- Wszystko okej? - skierowałam te pytanie do Faustyny spadającej przy stoliku
- Nie zgadniesz - powiedział zdenerwowana unosząc ręce - spóźniliśmy się bo Wika chciała pokierować i wpadliśmy w rów - odrzekła
Wybuchłam śmiechem patrząc na przyjaciółki:jedna uśmiechnięta,a druga na nią zła
- Już taka nie bądź, przecież było dobrze - powiedziała - Patryk nas przywiózł
- Całe szczęście że chociaż on - rzekła blondynka - Bartek od mnie nie odbiera
- Dzwoniłaś do Bartka?!? - krzyknęła Wika,a wszyscy klienci spojrzeli na nas
- Tak,i nie odbierał - Powiedziała - A co zazdrosna? - rzekła blondynka
- Ja? Chyba śnisz,podoba mi się... - krzyknęła
- STOP! - wykrzyczałam a ludzie patrzyli na nas jak na dwie głupie blondynki i jedno czerwono włosego debila.
- Chce herbatę - powiedziała zrezygnowana Fausti
- A ja soczek - powiedziała czerwono włosa
- Nie ma soczków - Rzucił wysoki brunet stojący obok Wiki,przystojny Kelner,oficjalnie mój kuzyn
- A numer do Pana jest? - spytał,a ja wyplułam zawartość wody na nią
- Właśnie wyszedł - uśmiechał się
- Niebywałe - rzuciła Fausti
- Mateusz to moje przyjaciółki,Wika i Fausti - wskazałam na nie - To mój kuzyn - Na twarzy Wiki pojawiło się zdziwienie
- Mateusz Kubicki - przedstawił się podając ręce
- Faustyna Fugińska - blondynka podała mu rękę
- Wiktoria Bochniak - też podała mu rękę - Numer aktualny?
- Jasne - wyciągnął telefon i pokazała jej swój numer
Nigdy nie widziałem tak szczęśliwiej Wiki.MATKO, ZAKOCHAŁA SIĘ.
- Mateusz,gdzie ty? chodź już - odezwała się moja ciocia - Julitka miło mi cię widzieć
- Mi ciocie też - powiedziałam przytuląc ją - To moje przyjaciółki
Przedstawiły się i Faustyna gadała z moją ciocia a Wika z Mateuszem.
Szczerze pasują do siebie.
Na mojej twarzy malował się uśmiech i szczęście.
Ale to nie na długo.
Podniosłam filiżankę kawy i blondynka i moja ciocia zrobiły to samo.Chyba się polubiły.
A ogólnie to między mną a Qry świta jakieś uczucie.Bardzo go lubię zaprosił mnie na kolację w piątek, obiecałam że pójdę i umówie Bartka i Fausti.Manifestuje w to.
Zaczęliśmy wakacje i za dwa tygodnie wyjeżdżamy na wyjazd grupowy do Hiszpanii.Dajecie wiary? My razem przez dwa tygodnie, zobaczymy ile osób wróci żywych.
Wtedy dostałam dziwno wiadomość.
Od Bartka który zazwyczaj wogóle
Nie obiera i nie piszę.Cały on.
Bartuś sigma boy: Pamiętaj,kocham cię Julita.Narazie
Gwałtownie się podniosłam i nerowowo zaczęłam krążyć wokoło krzesła
– Fausti,musimy jechać – powiedziałam stanowczo – Bartek nas potrzebuje
Na twarzy Fausti pojawiło się zaskoczenie,ale po chwili wyciągnęła kluczyki z torby i kiwnęła głową w stronę wyjścia.Obie wybiegliśmy i ruszyliśmy do auta.
Wyciągnęłam telefon i pokazałam jej wiadomość.
Fausti ruszyła w bieg do auta i wsiadła, usiadłam z boku i ruszyliśmy gwałtownie w stronę mojego domu.
– Kurwa – mruknęła Faustyna – Japierodle pierdolone światła – syknęła – On se już coś zrobił mówię ci serio – powiedziała nie patrząc na mnie
– Kurwa – mruknęłam
Ona go kocha albo bardzo lubi
W moment pojawiliśmy się w domu i ruszyliśmy do domu.Szybko siłowałam się z drzwiami i wbiegłam do domu a za mną blondynka.
Na podłodze siedziała Bartek załamany z pocięto ręką i nadcięto żyło.
– Bartek!! – krzyknęła Faustyna z łzami w oczach – Nie rób nam tego, błagam – powiedziała przytulając go
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po karetkę która zjawiła się po 5 minutach.
– Faustyna, jesteś świetna daj chociaż ty radę – powiedział zanim karetka odjechała
Spędziliśmy cały wieczór w szpitalu
Lekarze nie wychodzili,a ja z Fausti siedzieliśmy,w oczach blondynki widziałam strach, żal,smutek.
Oby się udało.
CZYTASZ
school is not everything!
Romance17 letnia dziewczyna wiodącą spokojne życie przeprowadza się do starszego brata z Anglii do Polski.Czeka ja życiową rewolucja.Zostawia wszystko. 18 letni chłopak bawiący się w nielegalne interesy. Ale tylko on ją rozumie.
