Niedziela dzień cwela.
Byłam dzisiaj umówiona do kina z Dylanem, Sophie i jej chłopakiem, Treyem. Tomlinson nie przestawał wysyłać mi smsów ale je wszystkie ignorowałam, nie miałam zamiaru kontynuować tego nietypowego związku. Pewnie nie jestem jedyną za którą lata. Lol. Nie jestem zazdrosna bo niby czemu. Nie podoba mi się to jak na mnie patrzy. Jak mnie dotyka. Wcale. Ehh, kogo ja oszukuje.
Usłyszałam dzwonek do drzwi i wiedząc że to Dylan zabrałam swoją torebkę i zakładając buty otworzyłam mu drzwi. Pocałował mnie na powitanie i skierowaliśmy się do samochodu Treya. Co mu powiedziałam w sprawie jego auta? Że zarysowałam drzwi jak wracałam do domu i że jest w naprawie. Tak to głupie ale 100 razy lepsze niż przyznanie się że jego auto leży gdzieś w rowie po tym jak jebnął w niego samochód w trakcie nielegalnego wyścigu. Tak, zarysowanie to o wiele lepszy pomysł.
*godzina później*
Całą nasza czwórka siedziała na tyłach kina oglądając jakiś beznadziejny horror. W sumie to tylko dla mnie był beznadziejny, Dylanowi się podobał a Sophie..hmm Sophie była przyssana do Treya odkąd zgasili światła. Poczułam wibracje w kieszeni swoich jeansów. Dyskretnie wyciągnęłam telefon i odczytałam wiadomość.
"LOUIS
Widzę cię pod kinem za 5 minut"
Wow. Od kiedy nasza znajomość polega na jego rozkazach. Cokolwiek. Wiem że nie powinnam, ale coś mnie ciągnęło żeby go zobaczyć. Powiedziałam Dylanowi że muszę skorzystać z toalety i po chwili znajdowałam się przez kinem. Było już ciemno gdyż było po 10. Nie dość że ciemno to zimno. Rozejrzałam się wokół swojej osi lecz nigdzie nie widziałam Tomlinsona. Już chciałam wracać do środka kiedy poczułam dwie silne ręce ciągnące mnie do tyłu. Nie krzyczałam bo wiedziałam że to ON. Po chwili obydwoje znaleźliśmy się we wnętrzu samochodu.
-Witaj ślicznotko-powiedział odpalając papierosa.
-Dlaczego mnie wyciągnąłeś z kina?-powiedziałam przyglądając mu się. Jak zwykle by ubrany cały na czarno.
-A co? Nie chcesz odzyskać grata swojego chłopaka?-po usłyszeniu jego odpowiedzi przewróciłam oczami.
-Cokolwiek, daj mi kluczyki i spadaj-powiedziałam wyciągając rękę w jego kierunku. Brunet zgasił papierosa i odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi najpierw w oczy a potem na usta i na klatkę piersiową.
-Nosisz za duży dekolt-powiedział oblizując i potem przegryzając wargę.
-Od kiedy cię to obchodzi?-prychnęłam. Przecież nie jest moim chłopakiem więc co mu do tego ile ciała pokazuje?
-Od teraz-mruknął i niebezpiecznie blisko się do mnie zbliżył. Mój oddech przyśpieszył i zrobiło mi się gorąco. Poczułam jak moje usta robią się suche a ręce pocą. Dlaczego on tak na mnie działa? Brunet uśmiechnął się i umieścił swoją rękę na moim karku a po chwili poczułam jego oddech na szyi. Przegryzłam wargę kiedy jego usta dotknęły mojej skóry a jego język zataczał kółka zostawiając mokre ślady. Kierował się w górę aż dotarł za moje ucho. Tak to zdecydowanie było moim słabym punktem. Cichy jęk wydobył się z moich ust a jego usta znowu zjechały na dół aż do dekoltu. Poczułam jak mocno wsysa się w moją skórę i ją delikatnie przegryza zostawiając ogromną malinkę. Zadowolony ze swojej roboty uśmiechnął się i odsunął zostawiając mnie totalnie podnieconą.
Na co ja mu pozwoliłam? I jak ja ukryje tą malinkę przed Dylanem?
Brawo Kendall. Zjebałaś. ZNOWU.
