Jego duża dłoń z moich ust przeniosła się na moje biodro a potem na udo. Nie robiłam nic żeby go zatrzymać. Dlaczego? Bo mi się podobało. Spojrzałam w jego niebieskie, głębokie oczy a on na moje usta po czym niebezpiecznie blisko się przybliżył. Oplotłam jego szyje swoimi rękoma kiedy usłyszałam głos mojego chłopaka.
-No chyba sobie żartujesz.-powiedział. Szybko odepchnęłam Tomlinsona i poprawiłam bluzkę.
-Daj mi to wytłumaczyć błagam.-mówiąc to usłyszałam jak złamał mi się głos. Co ja zrobiłam?
-Daruj sobie-powiedział i odszedł. Pobiegłam za nim i złapałam go za rękę która wyrwał.
-Chodź na spacer musimy porozmawiać.-powiedziałam cicho z łzami w oczach. Chłopak spojrzał na mnie i przymknął oczy. Pokiwał lekko głową na co się uśmiechnęłam i skierowaliśmy się w stronę parku.
*Tydzień później*
-Kendall pośpiesz się-powiedział po raz setny Dylan leżąc na moim łóżku.
-Nadal nie rozumiem dlaczego idziemy na jakiś wyścig. Ciebie nawet nie interesują takie rzeczy-powiedziałam zakładając czarne skórzane leginsy.
-No i co? Warto jest iść zobaczyć zresztą to są przyjaciele mojego brata więc nie będzie źle.
Cicho westchnęłam i założyłam czarną bokserkę a na to skórę. Podeszłam do szafy wyciągając czarne szpilki i po raz ostatni poprawiłam swój makijaż. Odwróciłam się w stronę chłopaka zakładając ręce na biodra.
-Możemy iść- powiedziałam a chłopak podniósł głowę z łóżka i zmierzył mnie od góry do dołu po czym szybko podniósł się z łóżka i podszedł do mnie i składając delikatny pocałunek na moich ustach powiedział
-Więc chodźmy piękna.
Uśmiechnęłam się i skierowałam do drzwi. Zapowiada się dobra noc.
