15.

149 7 6
                                        

Minęły dokładnie 4 dni odkąd wylądowałam w szpitalu i dzisiaj, dzięki Bogu, mnie wypuszczają. Nie wytrzymałabym ani chwili dłużej w tym miejscu.Najgorsze 4 dni w moim życiu. Louis przychodził mnie codziennie odwiedzać tak samo jak Dylan i Sophie oraz Oliver. Oczywiście nie obeszło się bez kłótni między mną i Dylanem o Louisie który według Dylana spędzał ze mną ZA dużo czasu. Po 2 godzinach tłumaczenia mu że kocham go a nie Louisa i że się z nim tylko koleguje, Dylan sobie odpuścił mówiąc że będzie miał Tomlinsona 'na oku'. Co do Louisa to spędziliśmy dużo czasu razem po prostu rozmawiając o głupotach tak szczerze. Nie spodziewałam się tego po nim, nie myślałam że to chłopak z którym można przesiedzieć całą noc gadając i jedząc pizze.

Nasza znajomość zaczęła się na odwrót. Najpierw pocałunek potem poznanie się. Ale to chyba dlatego mnie tak do niego ciągnie. To że jest inny. Tajemniczy.

-Kendall idziesz?-usłyszałam głos Dylana przed sobą. Pokiwałam głową i podbiegłam do niego łapiąc go za rękę. Chłopak otworzył mi drzwi od auta do którego wsiadłam po czym szybko obiegł wóz i sam zajął miejsce po czym w końcu wyjechaliśmy z tego koszmarnego szpitalu.

-Ohh dzięki Bogu-westchnęłam opierając głowa o siedzenie.

-Daj spokój nie było tak źle.-powiedział Dylan śmiejąc się.

-Masz racje kochanie. Było koszmarnie.

-E tam przesadzasz. Tylko sobie pomyśl o tych 3 wolnych tygodniach które masz kiedy inni muszą chodzić do szkoły.

-Cokolwiek. I tak będę pracować więc to tak samo jakbym chodziła do szkoły.

-Nie rozumiem dlaczego nie weźmiesz wolnego z pracy.. Właśnie przeleżałaś 4 dni w szpitalu i masz złamaną rękę mimo to nadal postanowiłaś pracować.

-Potrzebuje kasy. To nie tak że jestem nie wiadomo jak bogata, nie mogę sobie pozwolić na 3 tygodnie wolnego z pracy. A ręka nie będzie mi przeszkadzać. Do obsługiwania kasy jest mi potrzebna tylko jedna ręka wiec nie rozumiem czemu to miało by mi sprawiać jakieś kłopoty.

-No dobrze kochanie tylko Ci mówię..-powiedział Dylan podjeżdżając pod mój dom. Gdyby to był Louis to pewnie by sam poszedł do mojej pracy i wziął za mnie zwolnienie a nie marudził. Boże Kendall przestać porównywać Dylana do Louisa!!

Wchodząc do domu, poczułam to uczucie ciepła. To za czym tęskniłam. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to poszłam do kuchni i przygotowałam sobie ulubione płatki po czym zasiadłam przy stole i niezdarnie jadłam. Jestem praworęczna i teraz muszę robić wszystko lewą ręką wiec wyglądam jak totalna kaleka kiedy cokolwiek robię.

-Smacznego-powiedział Dylan wchodząc chwile potem do domu z moją torbą w ręku. Kiwnęłam na niego głową po czym poprosiłam o podanie mi telefonu. Dylan jak to Dylan nie poda mi telefonu bez sprawdzenia go najpierw. Nie żebym coś ukrywała ale to było trochę denerwujące.

-Dlaczego ten frajer do ciebie dzwonił?!-dosłownie wykrzyknął patrząc na mój telefon.

-O chuj ci chodzi?-zapytałam zdezorientowana wycierając rękawem mleko które rozlałam kiedy Dylan krzyknął.

-Jak to o co? Ten Tomlinson do ciebie wydzwaniał.-całe szczęście że stałam do niego tyłem bo nie chciałabym żeby zobaczył mój nagły uśmiech.

-Po prostu podaj mi telefon Dylan. I się ogarnij boże.-powiedziałam przewracając oczami a chłopak posłusznie podaj mi telefon po czym opuściłam kuchnie kierując się do łazienki w której się zamknęłam i zadzwoniłam do Louisa. Po paru sygnałach usłyszałam jego głos. Głos od którego się uzależniam.

-Wszystko w porządku? Czemu nie odbierałaś?

-Przepraszam miałam telefon w torbie i nie słyszałam.

-Oh okej.-powiedział po czym była chwila przerwy jakby ktoś do niego gadał. Po chwili usłyszałam

-Musze iść skarbie. Będę wieczorem-i się rozłączył zostawiając mnie ze setkami pytań na które nie usłyszę odpowiedzi. Jak to będzie wieczorem? Po co? Co z Dylanem? Oliverem? CO?

*Louis*

Rozłączając telefon usłyszałam śmiech Harrego. Z czego ten frajer się tak cieszy?

-Dobrze się czujesz?-zapytałem przeczesując włosy ręką.

-Od kiedy stałeś się taką pizda Louis? Czy to ta twoja kolejna gierka hmm? Udawaj że cie ona obchodzi, poznaj ją, zdobyj zaufanie, zabierz dziewictwo i PUFF! Znikasz z jej życia?-powiedział śmiejąc się.

-Spierdalaj Harry. To nie twoja sprawa co robię z kim.

-Daj spokój Louis. Po Lucie to się stało twoim hobby. A Kendall jest po prostu kolejną twoją ofiarą więc nie udawaj że ci na niej zależy. Przynajmniej nie przy mnie stary.

-Może mi na niej zależny huh?

-To dlatego przyłapałem cie na pieprzeniu Lexi tego ranka? Nie bądź śmieszny Tomlinson.

-Mamy prace do zrobienie, wiec podnieś dupe i idź naszykuj auto.-zmieniłem temat wstając z krzesła. Harry ma racje. Musze powrócić do swoich gier. Co oznacza że muszę trzymać dystans między mną i Kendall zanim złapie jakieś głupie, niepotrzebne uczucia. 

Fxck it - l.tOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz