1. Co wymyślił Chris?

1.8K 122 24
                                        

Niall POV

Odetchnąłem wstawiając ostatnią książkę na półkę, na dziś to było moje ostatnie zajęcie w księgarni, kochałem to miejsce ponieważ znam je od dziecka, najpierw prowadziła ją moja mama, a po jej śmierci półtora roku temu przejąłem ją ja. Razem z Liamem - moim wieloletnim przyjacielem - pracujemy razem i dzielimy się obowiązkami, mi to pasuje bo czasami każdy chciałby mieć trochę wolnego. 

- Jak tam Liam dasz sobie radę dziś sam do końca? - spytałem przyjaciela stojącego przy kasie.

- Bez problemu Niall to tylko trzy godziny, spokojnie możesz iść na randkę ze swoim chłopakiem. - uśmiechnął się chłopak.

- Nie mogę się już doczekać, to już nasza druga rocznica. - odparłem dumnie.

- Co wymyślił Chris? - spytał Payne.

- Jakaś droga restauracja, boję się że nie będę mógł się odnaleźć. - westchnąłem.

- Dasz radę, nie ma to jak bogaty chłopak co? - rzucił do mnie.

- Wielki pan architekt. - przewróciłem oczami i spojrzałem na zegarek - Będę się zbierał bo już osiemnasta, a jesteśmy umówieni, że Chris odbierze mnie o dziewiętnastej.

- Dobrej zabawy życzę i nie martw się księgarnią już nie raz zostawałem sam. - zapewnił mnie.

- Dzięki Liam. Do zobaczenia jutro. - pożegnałem się i wyszedłem ze sklepu.

Na zewnątrz było przyjemnie ciepło, uwielbiam czerwiec w Atlancie bo temperatur dochodzi do trzydziestu stopni, a ja jestem ciepłolubny więc mi to na rękę. Po chwili dotarłem do domu, otworzyłem drzwi i uśmiechnąłem się na widok rudej kotku siedzącego na szafce, Mercy dostałem od Chrisa w pierwsze moje urodziny podczas których byliśmy już razem, podrapałem kotkę za uchem i zdjąłem buty. Szybko wziąłem prysznic, ułożyłem włosy i ubrałem się w białą koszulę z wzorkami, czarne wąskie spodnie, a na nos założyłem swoje zwykłe okulary, Mercy zaczęła plątać się między moimi nogami co oznaczało porę jedzenia, więc poszedłem do kuchni i nasypałem karmy do miseczki i zmieniłem wodę na świeżą. Wyrobiłem się ze wszystkim idealnie bo gdy schowałem karton do szafki po mieszkaniu rozszedł się dźwięk dzwonka do drzwi, otworzyłem je i uśmiechnąłem się na widok Chrisa, miał na sobie jeden z tych idealnie skrojonych garniturów, białą koszulę i czarny krawat, jego ciemne włosy były postawione do góry, a szczękę zdobił dwudniowy zarost. Wpuściłem mężczyznę do środka, a ten natychmiastowo naparł na moje usta, oddałem pocałunek zatrzaskując za nim drzwi i oparłem się o szafkę łapiąc dłońmi klapy marynarki Chrisa, kiedy w końcu się oderwaliśmy od siebie poprawiłem mu krawat i dałem jeszcze jednego szybkiego buziaka. 

- Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy skarbie. - odparł Chris.

- Tobie też wszystkiego dobrego. - uśmiechnąłem się i sięgnąłem do szuflady - Nie będę miał gdzie schować, więc chcę dać Ci prezent teraz. - podałem mu czarne pudełeczko.

Mężczyzna wziął je ode mnie i natychmiast otworzył, widziałem jak zaświeciły mu się oczy na widok srebrnego zegarka, odkładałem na niego przez ostatnie pół roku, ale myślę że było warto. Chris zdjął momentalnie zegarek, który miał na nadgarstku i założył ten ode mnie, przyjrzał mu się z uśmiechem po czym objął mnie mocno.

- Jest cudowny kochanie. - ucałował moje czoło - Mój prezent będzie później. - dodał.

- W porządku. - przytaknąłem.

- A teraz chodźmy zanim wygaśnie nam rezerwacja. - oznajmił.

Schowałem portfel do tylnej kieszeni, rozejrzałem się po mieszkaniu czy wszystko jest w porządku po czym wyszedłem i zamknąłem drzwi. Chris momentalnie złapał moją dłoń i zjechaliśmy windą na parter, podeszliśmy do jego auta do którego otworzył mi drzwi, a potem sam zajął miejsce kierowcy, całą drogę trzymał rękę na moim udzie co bardzo mi się podobało, lubiłem takie chwilę bo nie zawsze mieliśmy dla siebie tyle czasu przez nasze praca, a szczególnie przez nienormowany czas pracy Chrisa. Po dotarciu na miejsce obsługa zajęła się nami natychmiastowo i po chwili siedzieliśmy już przy wyznaczonym dla nas stoliku, widać było po restauracji że jest z wyższej półki, bogato zdobione stoły, muzyka na żywo i elegancko ubrani ludzie. Chris zamówił za naszą dwójkę ponieważ nie miałem głowy do myślenia nad daniami, które zawarte są w karcie, ale wiedziałem że wybierze coś co oboje lubimy, kelner nalał nam po lampce dobrego szampana i życzył miłego wieczoru po czym się oddalił.

- Nasze zdrowie Niall. - uniósł kieliszek - Za te dwa cudowne lata spędzone razem. 

- Zdrowie. - odparłem stukając naczyniem o naczynie.

Zjedliśmy przystawkę, a następnie danie główne rozmawiając o wszystkim i śmiejąc się co raz, nadeszła pora na deser którym był mus czekoladowy przez co byłem dosłownie w niebie. 

- Niall? - Chris zwrócił moją uwagę.

- Tak? - spytałem oblizując łyżeczkę.

- Te dwa lata z Tobą były najlepszym czasem w moim życiu, pamiętam nasze pierwsze spotkanie jakby to było wczoraj. - pokręcił głową z uśmiechem - Obsługiwałeś mnie w kawiarni w którego dorabiałeś i miałeś wyjątkowo paskudny humor, ale cóż udało mi się wyciągnąć od ciebie numer.

- Byłeś wyjątkowo uparty. - przyznałem.

- I nie żałuję ani trochę tego i mam nadzieję, że będę uparty kolejne dwa lata i kolejne i kolejne. Niallu Jamesie Horanie - odchrząknął, wstał,  następnie klęknął przede mną - uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moim mężem?

Moje serce biło w tak szybkim tempie, że myślałem że wyskoczy mi z klatki piersiowej, Chris trzymał przede mną wyciągniętą rękę z ślicznym, skromnym pierścionkiem w pudełeczku na dłoni. Czułem, że wzrok ludzi wokół skupił się na nas i wszyscy oczekiwali na moją odpowiedź, a ja byłem w zbyt dużym żeby zareagować od razu.

- Tak, Boże tak wyjdę za ciebie. - odparłem przyjmując pierścionek.

Chris założył go na mój serdeczny palec, a ja wstałem i pocałowaliśmy się, ludzie zaczęli bić nam brawo, a kelner ponownie napełnił nasze kieliszki szampanem, wznieśliśmy toast i wróciliśmy do naszego deseru, mój narzeczony cały czas bawił się biżuterią na moim palcu, a ja byłem szczęśliwy jak jeszcze chyba nigdy.

- Mam dla ciebie jeszcze jedną propozycję. - odparł Chris.

- Mam się bać? - zażartowałem.

- Nie, chyba nie. - zaśmiał się - W moim rodzinnym miasteczku organizowany jest w tym roku wielki piknik rodzinny, stoiska, karuzele, dobre jedzenie co myślisz żeby pojechać tam razem, przedstawiłbym cie moim rodzicom i ogłosilibyśmy nasze zaręczyny. - zaproponował.

- To cudowny pomysł, chętnie poznam twoją rodzinę. - zgodziłem się podekscytowany - Kiedy jest ten festyn? - spytałem.

- Za tydzień w sobotę, ale pojechalibyśmy już w środę wieczorem, żeby być na miejscu w czwartek i wrócimy do domu w niedzielę. - odparł.

- Jeśli Liam mnie zastąpi w księgarni i weźmie do siebie Mercy to jak najbardziej jadę. - uśmiechnąłem się.

- Zarezerwuję nam lot w takim razie. - odparł.

- Przypomnij mi nazwę miejscowości do której jedziemy. - poprosiłem.

- Bradford skarbie, najpierw polecimy do Manchesteru, a potem dojedziemy do Bradford pociągiem albo wynajmiemy auto. - wytłumaczył.

- Podoba mi się ten plan, nigdy nie byłem w Europie. - westchnąłem.

- Czeka cię wiec podróż życia. - oznajmił - Kocham cię Niall. - ucałował moją dłoń.

- Ja ciebie też kocham Chris. - uśmiechnąłem się szeroko.

Już nie mogę się doczekać przyszłego tygodnia.

***********************************************************************

Witam w pierwszym rozdziale mojego nowego opowiadania ♥ 

Jak wrażenia?? Jestem ciekawa co sądzicie :3

Rozdziały będą miały po około 600-800 słów i będą się pojawiać co 3/4 dni.

Zapraszam >>>

♥Holiday madness || Ziall

♥Sweet lies || Ziall

♥Prompty || 1D&5SOS

ziallxziall

Mistake || ZiallOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz