Niall POV
- Zawsze je o osiemnastej i cały czas musi mieć świeżą wodę, żwirek wymieniaj na bieżąco... - tłumaczyłem Liamowi jak ma zajmować się Mercy.
- I codziennie czesać jej futerko, wiem Niall przerabialiśmy już to kilka razy. - westchnął przyjaciel.
- Dobrze wracamy w niedziele wieczorem i wtedy obiorę od Ciebie Mercy. - odparłem.
- Spokojnie i kot i księgarnia są bezpieczne w moich rękach. - stwierdził Liam biorąc transporter z kotką i torbę z jej rzeczami - Baw się dobrze z Chrisem i powodzenia przy spotkaniu z przyszłą rodzinką. - dodał przyjaciel.
- Nie dziękuję. - uśmiechnąłem się po czym pożegnałem z Liamem i zamknąłem za nim drzwi.
Miałem jeszcze dwie godziny do przyjazdu Chrisa, wykąpałem się, ubrałem w dresy i zwykły t-shirt, dopakowałem moją torbę i na spokojnie usiadłem na kanapie włączając telewizor. Zdziwiłem się patrząc za jakiś czas na zegarek ponieważ mój narzeczony nigdy się nie spóźnia, a jest już piętnaście minut po umówionej godzinie. Wybrałem na komórce jego numer, ale okazało się że jest zajęty, rozłączyłem się marszcząc przy tym czoło, chwilę później zobaczyłem połączenie przychodzące i czym prędzej odebrałem.
- Hej, gdzie jesteś? - spytałem od razu.
- Słuchaj Nialli mamy mały problem. - odparł i już wiedziałem, że jest to coś związanego z pracą - W ostatniej chwili zadzwonił klient z jakimś ważnym rozwiązaniem problemu, który mamy od kilku dobrych tygodni i muszę pojawić się na spotkaniu na które już jadę.
- Czyli nici z wyjazdu tak? - westchnąłem.
- Nie, nie, nie. - zaprzeczył szybko - Wysłałem do ciebie Harry'ego z biletem, zabierze cię na lotnisko i polecisz tam beze mnie, ja dołączę do ciebie w piątek wieczorem, najpóźniej w sobotę rano, festyn rozpoczyna się o dziewiątej więc dam radę. - przedstawił mi swój plan.
- Chwila, chwila mam stawić czoła twojej rodzinie sam? - spytałem przerażony.
- Dasz radę skarbie, upieczesz ciastka z moją mamą, ma uczulenie na gluten, ale dacie sobie radę. - zapewnił mnie Chris - Może nie będzie super niespodzianki, ale chociaż ty ją im zrobisz. - odparł.
- Nie uprzedzisz ich? - rzuciłem.
- Muszę kończyć już kochanie, widzimy się niedługo, kocham cię. - powiedział i się rozłączył.
- Chris, halo? Chris nie rób sobie żartów! - jęknąłem.
Chciałem już zadzwonić do niego ponownie, ale na ekranie pojawiło się połączenie z nieznanego mi numeru, westchnąłem i odebrałem telefon.
- Halo? - powiedziałem.
- Tu Harry, czekam na ciebie już pod blokiem. - powiedział asystent mojego narzeczonego.
- Okej schodzę. - westchnąłem i rozłączyłem się.
Założyłem buty, upewniłem się, że mam wszystkie dokumenty i inne potrzebne rzeczy, po czym wyszedłem i dokładnie zamknąłem drzwi. Po dotarciu na parter, wyszedłem z bloku i zobaczyłem zaparkowane Audi i Harry'ego stojącego tuż obok auta, chłopak wziął moją torbę i schował do bagażnika, a ja w tym czasie usiadłem na siedzeniach z tyłu. Nie przepadam za Harry'm ponieważ mam wrażenie, że próbuje podbijać do Chrisa co bardzo mi się nie podoba. Styles usiadł na miejscu kierowcy i podał mi teczkę, która wcześniej leżała na miejscu pasażera.
- Tu jest bilet na lot z Atlanty do Manchesteru i drugi na pociąg z Manchesteru do Bradford, między lądowaniem, a odjazdem pociągu jest 1,5 godziny więc powinieneś się wyrobić. - wytłumaczył mi sucho Harry.
- Dziękuję. - odparłem i tyle było z naszej rozmowy.
Chłopak odwiózł mnie na lotnisko, gdzie byłem dosłownie na styk, żeby załapać się na lot, kiedy w końcu opadłem na fotel zdałem sobie sprawę, że czeka mnie ośmiogodzinna podróż co równa się z tym, że będę w Manchesterze koło siódmej rano. Po starcie samolotu na moje szczęście udało mi się zasnąć, obudziłem się raz by pójść do toalety, ale tak to całą podróż przespałem. Byłem dość nieprzytomny i z powodu godziny i z powodu niezbyt wygodnej pozycji do spania, stałem przy taśmie bagażowej czekając, aż w końcu pojawi się moja torba, kiedy po pół godziny stania przy taśmie zauważyłem, że nie ma na nim już żadnego bagażu jęknąłem bo cholera mam jakieś pół godziny do odjazdu pociągu. Poszedłem do punktu obsługi, gdzie oczywiście była kolejka i nie ma szans, żebym zdążył na ten pociąg, kiedy w końcu udało mi się dotrzeć do celu, kobieta powiedziała, że na tą chwilę nie potrafią mi odpowiedzieć na pytanie i dała mi formularz zaginięcia bagażu który miałem wypełnić i oddać, a oni zadzwonią do mnie jak tylko czegokolwiek się dowiedzą. Spojrzałem na zegarek i załamałem się widząc, że zostały trzy minuty do odjazdu pociągu, wziąłem komórkę i wybrałem numer Chrisa, narzeczony nie odbierał i włączyła się poczta więc postanowiłem się nagrać.
- Hej, proszę oddzwoń jak najszybciej, zgubiłem bagaż i spóźniłem się na pociąg na który kupiłeś mi bilet, nie mam pojęcia co ze sobą zrobić tym bardziej, że nie znam miasta i ... - nie dane było mi dokończyć bo ktoś wpadł na mnie przez co telefon wymsknął mi się z ręki i upadł ekranem do dołu.
Co gorsza poczułem, że moja biała koszulka jest mokra, a zapach kawy upewnił mnie tylko, że na pewno jest już doszczętnie zniszczona. Spojrzałem na podłogę, gdzie leżał mój telefon w kałuży napoju, który także był na mnie, schyliłem się szybko do niego i jęknąłem widząc, że ekran jest doszczętnie zbity i świeci się na zielono.
- Matko! Tak bardzo cię przepraszam! - usłyszałem nad sobą głos, więc podniosłem głowę.
********************************************************************
No i zaczynamy akcję :D
Jak Wam się podoba do tej pory?
Zapraszam >>>
♥Holiday madness || Ziall
♥Sweet lies || Ziall
♥Prompty || 1D&5SOS
ziallxziall
CZYTASZ
Mistake || Ziall
Hayran KurguNiall to zwykły 21-letni chłopak, ma w miarę poukładane życie i nie narzeka na nie, jest właścicielem księgarni na dość ruchliwej ulicy, którą odziedziczył po zmarłej matce, ma też niewielkie mieszkanko niedaleko miejsca pracy, lojalnego przyjaciela...
