Niall POV
- Chris tak bardzo tęskniłem. - powiedziałem wesoło.
Puściłem mojego narzeczonego i odwrócił się na co zamarłem, to nie był mój Chris, westchnąłem i spojrzałem na mężczyznę.
- Znamy się? - spytał zdezorientowany.
- Wątpię, czekam tu na mojego narzeczonego, a Ty kim jesteś? - zmarszczyłem czoło.
- Mieszkam tu? - powiedział zdziwiony.
- Chris? - zawołał Zayn i przyszedł na przedpokój.
- Chwila jesteś Chris Malik? - miałem wrażenie, że zaraz zemdleje.
- Christopher dokładnie, ale o co tu do cholery chodzi? - spytał mężczyzna.
- Cholera mój Chris to Christian, zaszła jakaś pieprzona pomyłka. - złapałem się za głowę.
- Chris kochanie zauważyłam właśnie z ogrodu sąsiadki, że przyjechałeś. - uściskała go - Czemu tu tak cicho?
- Niall to nie jest narzeczony naszego Chrisa. - odparł Zayn.
- Jak to? - zrobiła wielkie oczy na mnie, a mi chciało się już płakać.
- Zdrobnienie to samo, imię inne. - skrzywił się mulat.
- Oh, to musi chodzić o tych Malików z innej dzielnicy. - stwierdziła Trish i wyglądała na dość smutną.
- Jest tu jeszcze jedna rodzina Malików? - zdziwił się Zayn.
- W Northsettlement. - westchnęła kobieta.
- Zayn mogę zadzwonić od Ciebie, chwila moment i mnie tu nie będzie, przepraszam za kłopot. - stałem przed nimi skrępowany.
- Nie jesteś kłopotem Niall, miło było Cię gościć u nas. - zapewniła mnie kobieta.
- To moja wina, że nie dopytałem się dokładnie. - odparł Zayn podając mi telefon.
Zadzwoniłem do mojego Chrisa i jak się okazało, jest w połowie drogi do Bradford, wytłumaczyłem mu całą sytuację i z pomocą Trish podałem mu adres pod którym się aktualnie znajduję, wyczułem irytacje w jego głosie. Poszedłem do salonu, gdzie aktualnie siedziała cała rodzina Maików, poczułem się obco w towarzystwie osób które jeszcze dziś traktowałem jak bliskich.
- Niall spokojnie usiądź z nami. - uśmiechnęła się ciepło Trish.
Usiadłem w rogu kanapy, miałem nadzieję że Chris pojawi się tu jak najszybciej, chociaż żal było mi rozstawać się z tymi ludźmi, szczególnie z Zaynem który najwięcej pomógł mi i nie miałem mu za złe tej całej pomyłki chodź widziałem, że jest mu głupio z powodu sytuacji. Czterdzieści minut później znowu rozległ się dzwonek do drzwi poszedłem je otworzyć, tym razem stał w nich mój Chris, uśmiechnął się lekko i ucałował moje czoło. Oczywiście na ganku zebrała się całą rodzina Malików i omawiali jaki wielki przypadek się wydarzył.
- Niall skarbie idź po swoje rzeczy i jedziemy do domu. - polecił mi.
- Jasne już idę. - westchnąłem, choć szczerze nie miałem ochoty opuszczać teraz tego miejsca.
- Przepraszam za niego czasami jest taki nierozgarnięty, oczywiście zapłacę za jego pobyt u państwa. - odwróciłem się w drzwiach widząc jak Chris wyciąga portfel.
- Nie ma takiej potrzeby, Niall wprowadził u nas dużo dobrej energii, to co pan oferuje jest zbędne. - skrzywiła się kobieta.
Poszedłem do pokoju w którym miałem swoje rzeczy, spakowałem je do podręcznej walizki, wyjąłem kartę z telefonu Zayna i odniosłem go do jego pokoju, odłożyłem urządzenie na biurko i spojrzałem na kartkę, która leżała na jego środku, byłem w szoku widząc na kartce moją podobiznę, to był mój portret zrobiony ołówkiem. Wahałem się chwilę, ale zwinąłem kartkę w rulon i schowałem do swojej torby.
- Niall idziesz? - usłyszałem Chrisa.
- Tak! - odkrzyknąłem.
Rozejrzałem się ostatni raz po pokoju i zszedłem schodami na dół, wyszedłem na ganek gdzie dalej wszyscy stali.
- Dziękuję za gościnę i jeszcze raz przepraszam. - uśmiechnąłem się.
- Nie ma sprawy Niall, to była przyjemność cię gościć. - odparła Trish i przytuliła mnie co nie powiem było dla mnie zaskakujące.
- Musisz nas kiedyś jeszcze odwiedzić. - powiedziała babcia Malik i poszła w ślady swojej córki.
- Z przyjemnością. - pociągnąłem lekko nosem.
- No chodź i do mnie blondasku. - rozłożyła ramiona ciocia Rita na co zaśmiałem się.
- Gdzie Zayn? - spytałem chcąc się z nim pożegnać.
- Pokłócił się z Twoim narzeczonym i poszedł do domu. - powiedziała cicho Trish.
- Chris jeszcze minutka. - rzuciłem i wszedłem do środka.
Skierowałem się do salonu, gdzie Zayn siedział na kanapie, wyglądał na obrażonego, dotknąłem jego ramienia, a on odwrócił się.
- Chciałem się pożegnać, pewnie zobaczymy się na festynie czy coś. - odparłem.
- Nie wiem jak możesz z nim być. - wydusił z siebie.
- Skąd takie przemyślenia? - spytałem.
- Chciał zapłacić za ciebie przebywającego u nas i krytykował Twoje nierozgarnięcie, a jak zacząłem cię bronić to na mnie naskoczył. - naburmuszył się.
- Odpuść Zayn. - westchnąłem - Do zobaczenia?
- Do zobaczenia. - uścisnął mnie, ale ten uścisk trwał dłużej niż powinien.
Wyszedłem na ganek po raz kolejny, gdzie Trish dała mi jeszcze puszkę ciastek, które dziś robiliśmy, podziękowałem jej i dołączyłem do Chrisa siedzącego już w samochodzie.
- Za ile będziemy na miejscu? - spytałem.
- Jakieś dziesięć może piętnaście minut. - odparł - Boże Niall coś Ty wymyślił? - pokręcił głową.
- Rozwalił mi się telefon, wszystko szło nie po mojej myśli i jakoś tak trafiłem tutaj. - wzruszyłem ramionami.
- Narobiłeś mi wstydu. - westchnął - Swoją drogą nie zauważyłeś tego domu? Od razu mogłeś się zorientować, że to nie moje klimaty.
- Przecież ten dom był ładny, nie wiem o co ci chodzi. - zmarszczyłem czoło.
- Był zarośnięty i stary. - skrzywił się.
Przewróciłem oczami i postanowiłem nie komentować już nic więcej, droga trwała tak jak mówił Chris koło piętnastu minut, ale to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania, dom który zobaczyłem był zupełnie nie w moim stylu.
***********************************************************
Trochę się namieszało nam :3 Co sądzicie?
Komentujcie fragmenty bo uwielbiam czytać Wasze reakcje.
Zapraszam >>>
♥Holiday madness || Ziall
♥Sweet lies || Ziall
♥Prompty || 1D&5SOS
ziallxziall
CZYTASZ
Mistake || Ziall
FanfictionNiall to zwykły 21-letni chłopak, ma w miarę poukładane życie i nie narzeka na nie, jest właścicielem księgarni na dość ruchliwej ulicy, którą odziedziczył po zmarłej matce, ma też niewielkie mieszkanko niedaleko miejsca pracy, lojalnego przyjaciela...
