Niall POV
- Oh, a co to za uroczy młodzieniec? - uśmiechnęła się kobieta wycierająca ręce w ręcznik kuchenny, no to zaczynamy zabawę.
- O nim właśnie mówiłem ci przed telefon to Niall. - uśmiechnął się Zayn.
- Czy to ...? - spojrzała się na mnie kobieta.
- To narzeczony Chrisa. - uprzedził mnie mulat.
- Chris ma narzeczonego? - zmarszczyła czoło kobieta.
- Jak widać, spotkałem go przez przypadek na lotnisku, wiesz że kazał mu przylecieć samemu? - prychnął.
- Ja sobie z nim porozmawiam jak tylko tu przyjedzie. - przewróciła oczami - Witaj Niall. - uścisnęła mnie kobieta - Mów mi Trish i czuj się jak w domu, nie wiem czemu Chris nie mówił o tobie jesteś przeuroczy. - odparła kobieta na co moje policzki na pewno zrobiły się czerwone.
- Miło mi cię poznać. - powiedziałem cicho.
- Na pewno jesteście głodni. - klasnęła w dłonie - Umyjcie ręce i chodźcie do salonu, przedstawię cię Niall reszcie rodziny.
Zayn zaprowadził mnie do łazienki, gdzie umyliśmy dłonie i poszliśmy do salony, gdzie był stół i siedziały przy nim trzy kobiety. Trochę krępował mnie fakt, że jestem w obcym miejscu z obcymi osobami, ale nie mam większego wyjścia.
- O jest i Niall. - uśmiechnęła się Trish - To właśnie narzeczony Chrisa, a to ciocia Rita i babcia Ella. - przedstawiła nas sobie.
- Jaki przystojny blondynek. - podeszła do mnie niejaka Rita i uszczypnęła moje policzki - Mów mi Rita Niall, nie krępuj się choć mam więcej lat niż na to wyglądam. - zachichotała, a ja od razu wpadłem w ramiona drugiej kobiety.
- Porządny, młody mężczyzna. - odparła kobieta - Kochasz mojego wnuka? - spojrzała się przenikliwie.
- Oczywiście. - przełknąłem ślinę trochę przestraszony.
- To możesz mówić do mnie babciu. - uśmiechnęła się i poklepała mnie po ramieniu.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść pyszną zapiekankę ziemniaczaną z mięsem mielonym i żółtym serem, to danie było dla mnie niebem w tym momencie.
- Czym się zajmujesz Niall? - zagadała Trish.
- Mam księgarnie. - odparłem po przełknięciu kęsa.
- Swoją własną? - dopytała Rita.
- Odziedziczyłem ją po mamie, zmarła jakiś czas temu. - wytłumaczyłem.
- Ciężko było tobie i tacie się pozbierać pewnie. - rzuciła Rita.
- Tata nas zostawił jak byłem mały. - wzruszyłem ramionami.
- Oh słoneczko, za wcześnie zostałeś sam na tym świecie, pamiętaj że możesz na nas liczyć, mój mąż Yaser wróci pod wieczór z pracy to go poznasz. - uśmiechnęła się ciepło kobieta.
- Dziękuję. - byłem na prawdę wdzięczny za to co powiedziała.
Dojedliśmy obiad, pomogłem sprzątnąć, a Zayn zaproponował że zaprowadzi mnie do pokoju Chrisa, gdzie będę mógł przenocować. Weszliśmy na piętro, mulat otworzył pierwsze drzwi po lewej stronie i puścił mnie przodem, spojrzałem na średniej wielkości pokój w którym było względnie czysto.
- Dzięki. - odparłem do chłopaka - Mógłbym mieć do Ciebie jeszcze jedną prośbę? - spytałem.
- Jasne, śmiało. - uśmiechnął się.
- Jest szansa, żeby wymienić gdzieś pieniądze żebym mógł kupić sobie jakieś ubrania? - wytłumaczyłem.
- Nie ma problemu, możemy podjechać autem do galerii handlowej, tam jest kantor i kilka sklepów z ciuchami. - odparł Zayn - Przebiorę się tylko w coś wygodniejszego. - dodał.
- Będę czekał na dole. - rzuciłem widząc jak mulat kieruje się do drzwi na przeciwko pokoju Chrisa.
Zszedłem po schodach i skierowałem się do salonu, okazał się być pusty więc zacząłem przyglądać się poszczególnym elementom w pomieszczeniu, zatrzymałem się na dłużej przy zdjęciu dwójki chłopców byli uśmiechnięci i ubrudzeni jagodami, zachichotałem pod nosem widząc ten obrazek.
- To moje ulubione zdjęcie. - usłyszałem głos zza siebie.
- Jest urocze. - odparłem - Przepraszam za myszkowanie.
- Spokojnie Niall czuj się jak u siebie. - powiedziała Trish - Jakieś plany na teraz?
- Nie mam żadnych ubrań bo zgubili mój bagaż na lotnisku, więc mamy z Zaynem jechać do miasta. - odpowiedziałem.
- Całe miasto jest postawione na nogi przez sobotni festyn, to będzie coś wielkiego. - uśmiechnęła się kobieta - Mam nadzieję, że wrócicie na kolację.
- Tak na pewno, kwestia wymiany pieniędzy i kupienie ubrań na te kilka dni. - stwierdziłem.
- Jedziemy? - mulat zbiegł na dół ubrany w czarną koszulkę na ramiączka i szare dresy.
- Jasne, do zobaczenia. - rzuciłem do kobiety i wyszliśmy do samochodu - Daleko mamy do miasta?
- Kwestia dwudziestu minut do miejsca, gdzie jedziemy. - odparł - Będziemy przejeżdżać przez miejsce, gdzie będzie w sobotę festyn. - dodał.
- Podobno całe miasto jest postawione na nogi. - powtórzyłem słowa jego mamy.
- Tak podobno załatwili diabelski młyn. - rzucił.
- Zawsze chciałem się nim przejechać! - powiedziałem podekscytowany.
- Będziesz miał pewnie okazję, o ile Chris cię zabierze. - zaśmiał się.
- Ja już się o to postaram. - zawtórowałem widząc z daleka miejsce o którym mówił Zayn.
Konstrukcja koła powoli wznosiła się do góry, było tam też kilka ciężarówek i parę postawionych już budek, chciałbym żeby Chris już był przy mnie, choć towarzystwo Zayna jest bardzo przyjemne.
******************************************************************
Przepraszam za opóźnienie, ale miałam dużo na głowie :/ Ale mam nadzieję, że rozdział w porządku :3
Zapraszam >>>
♥Holiday madness || Ziall
♥Sweet lies || Ziall
♥Prompty || 1D&5SOS
ziallxziall
CZYTASZ
Mistake || Ziall
FanfictionNiall to zwykły 21-letni chłopak, ma w miarę poukładane życie i nie narzeka na nie, jest właścicielem księgarni na dość ruchliwej ulicy, którą odziedziczył po zmarłej matce, ma też niewielkie mieszkanko niedaleko miejsca pracy, lojalnego przyjaciela...
