Niall POV
- Oszalałeś Liam, to nie w moim stylu. - próbowałem wywinąć się z pomysłu przyjaciela.
- Boże Niall to ostatni dzień twojej wolności! Idziemy zaszaleć do miasta. Założę się, że Chris na pewno nie siedzi w swoim mieszkaniu i nie pije herbaty. - prychnął szatyn.
- Ale nie wrócimy za późno? - odpuściłem kłótnie.
- Będziesz jutro świeży i wypoczęty, obiecuję ci jako twój świadek i organizator twojego wieczoru kawalerskiego. - powiedział poważnie Liam.
- Co wymyśliłeś w takim razie? - westchnąłem wyjmując z szafy białą koszulę.
- O nie, nie, nie Niall to jest zbyt poważne. - szatyn dorwał się do mojej szafy - Jeansowa kamizelka, biała koszulka i czarne spodnie, to zdecydowanie będzie bardziej odpowiednie. - rzucił rzeczy na moje łóżko - Idziemy do klubu. - dodał.
- Coś więcej? - spojrzałem na niego niepewnie.
- Będzie Ashton z Calumem, a i Zayn powiedział że może wpadnie jak wyjdzie ze swojej galerii. - odparł, a ja starałem się nie wyrazić żadnej emocji.
Poszedłem do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w przygotowane rzeczy, miałem nadzieję że Zayn zbył tylko Liama i wcale nie przyjdzie na ten cały wieczór kawalerski. Wyszedłem z łazienki, mój przyjaciel niemal natychmiast wepchnął mi pudełeczko w ręce.
- Nie Liam, nie potrafię. - pokręciłem głową.
- To tylko soczewki Niall, pomogę ci je założyć, kiedyś regularnie pomagałem mojej siostrze. - zapewnił mnie Liam.
- Tylko proszę szybko. - jęknąłem.
Dwadzieścia minut i sporo łez później udało się założyć to ustrojstwo na moje oczy, założyłem trampki, sprawdziłem czy Mercy ma świeżą wodę i wyszliśmy z domu.
- Rodzina Chrisa już w mieście? - spytał szatyn.
- Tak, miał dziś popołudniu zawieźć ich do hotelu. - westchnąłem.
- A co z twoją rodziną? - spojrzał na mnie.
- Babcia z dziadkiem mają być jutro z samego rana u mnie i jeszcze dwie ciotki z rodzinami. - wzruszyłem ramionami.
- A Chris dużo osób zaprosił? - drążył temat.
- Chyba z dwadzieścia osób z rodziny plus znajomych. Ja w sumie tylko ciebie, Caluma, Ashtona, Marie i Odette. - odparłem.
- Czyli dość skromnie. - stwierdził Liam.
- Na szczęście. - przyznałem.
Doszliśmy do klubu przed którym czekali już nasi znajomi, przywitaliśmy się i bez problemu weszliśmy do lokalu, gdzie jak się okazało Liam zarezerwował dla nas stolik na którym już stał szampan w kubełku z lodem. Rozsiedliśmy się, a szatyn otworzył butelkę i każdemu nalał musującego napoju.
- Za Nialla w ostatni dzień wolności.- odezwał się Ashton.
- Ostatnią noc właściwie. - zaśmiał się Calum.
- Twoje zdrowie Niall. - dodał Liam,stuknęliśmy się kieliszkami i wzięliśmy po łyku zimnego napoju.
Butelkę szampana i trzy drinki później byłem już wstawiony, rozmawialiśmy głośno z chłopakami i śmialiśmy się w niebo głosy.
- Dobra Niall, pokaż ostatni raz co potrafisz. Wyrwij jakiegoś chłopaka i nie waż się wracać bez opuchniętych ust! - rzucił Calum.
- Jak niby sprawdzicie, że nie oszukuje? - uniosłem brew.
- Znam cię za dobrze Niall, będę wiedział jeśli zrobisz nas w konia. - powiedział pewnie Liam.
- Masz pół godziny blondi. - wskoczył naszą rozmowę Ashton.
Dopiłem drinka i ruszyłem na parkiet, dopiero teraz poczułem jak bardzo kręci mi się w głowie, szybko postanowiłem wyjść przed klub przewietrzyć się. Ukucnąłem przy ścianie w miejscu, gdzie sporo osób paliło, starałem się głęboko oddychać co chyba mi wychodziło bo zrobiło mi się trochę lepiej.
- Niall? Wszystko okej? - uniosłem głowę w stronę dobrze znanego mi głosu.
- Jest dobrze Zayn, co tu robisz? - podniosłem się powoli.
- Przyszedłem spędzić z tobą i z twoimi znajomymi trochę czasu, ale zobaczyłem ciebie i zdziwiłem się bo chyba powinieneś właśnie szaleć w środku. - odparł.
- Trochę za szybko wypiłem drinka, a chłopcy dali mi zadanie, ale nie jestem w stanie chyba go zrobić. - skrzywiłem się.
- Co oni wymyślili? - spytał.
- Miałem kogoś wyrwać i obściskiwać się. - westchnąłem - "Nie waż się wracać bez opuchniętych ust" - zacytowałem Caluma śmiejąc się pod nosem.
- Niall? - poczułem obecność bruneta blisko siebie.
- Tak? - spojrzałem w jego oczy.
- Mogę pocałować się ten ostatni raz? Poczuć twoje miękkie usta tak idealnie pasujące do moich? - wyszeptał.
Nie potrafiłem wydusić słowa z siebie, więc tylko pokiwałem głową, usta Zayna od razu zaatakowały te moje, bez wahania oddałem pocałunek, choć wiem że to co robię to kompletna głupota. Brunet zahaczył językiem o moją dolną wargę, więc uchyliłem usta dając mu pogłębić ten pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie po dłużej chwili, nasze ciężkie oddechy mieszały starając się uspokoić.
- Idealnie opuchnięte. - skwitował Zayn zahaczając kciukiem o moją dolną wargę.
Brunet uśmiechnął się smutno i po prostu odszedł, cała ta sytuacja mocno mnie otrzeźwiła, poszedłem do łazienki, gdzie opłukałem twarz zimną wodą po czym wróciłem do znajomych.
- No, no, no Niall widzę że poważnie potraktowałeś swoje zadanie. - skwitował Calum.
- Nie będziemy już cię męczyć kto to był. - rzucił Ashton.
- I patrz kto do nas dołączył. - uśmiechnął się Liam patrząc na Zayna siedzącego tuż obok niego.
Opadłem na kanapę i sięgnąłem po kolejnego drinka, jestem pewny że bez większej ilości alkoholu nie przetrwam tej nocy.
************************************************************
To co happy end czy sad end? :D
Zapraszam >>>
♥Holiday madness || Ziall
♥Sweet lies || Ziall
♥Prompty || 1D&5SOS
ziallxziall
CZYTASZ
Mistake || Ziall
Fiksi PenggemarNiall to zwykły 21-letni chłopak, ma w miarę poukładane życie i nie narzeka na nie, jest właścicielem księgarni na dość ruchliwej ulicy, którą odziedziczył po zmarłej matce, ma też niewielkie mieszkanko niedaleko miejsca pracy, lojalnego przyjaciela...
