Niall POV
Stanąłem prosto patrząc na chłopaka z oczami pełnymi winy, był wyższy ode mnie o jakieś pół głowy, miał ciemnobrązowe włosy i czekoladowe tęczówki.
- To nie twoja wina. - westchnąłem - Sam nie byłem wystarczająco ostrożny.
- Ale to ja wylałem na ciebie kawę. - wyjął paczkę chusteczek i podał mi ją.
- Niech to szlag. - jęknąłem - Czy ten dzień może być jeszcze gorszy? - spojrzałem na roztrzaskany telefon.
- Mogę pożyczyć ci swój, jeśli potrzebujesz. - zaproponował.
- Dzięki, ale to nie ma sensu, mój narzeczony i tak nie odbierze. - pokręciłem głową - Jeszcze uciekł mi pociąg, nie wiem w sumie jak dostać się na dworzec i do tego nie mam bagażu. - opadłem bezsilnie na plastikowe krzesełko.
- Gdzie jedziesz? Może będę mógł ci jakoś pomóc? Mam samochód postawiony na parkingu, mój przyjaciel nim tu przedwczoraj podjechał. - zaproponował.
- Jadę do Bradford. - rzuciłem i jednocześnie w mojej głowie "zapaliła się żaróweczka" - I co najlepsze adres pod który mam dotrzeć miałem zapisany w pieprzonym telefonie. - schowałem twarz w dłoniach.
- Też jadę do Bradford! - powiedział podekscytowany - Powiedz do kogo jedziesz to może będę mógł ci pomóc.
- Jadę do rodziny mojego narzeczonego, a on nazywa się Chris Malik. - odparłem.
- Jesteś narzeczonym Chrisa? - mulat uniósł brew i wyglądał na zaskoczonego.
- Znasz go? - spytałem z nadzieją.
- Chris to mój brat! Jestem Zayn Malik. - chłopak wyciągnął do mnie dłoń.
- Niall Horan, Chris nie wspominał nic o tym, że ma brata. - zmarszczyłem czoło.
- Chris to prywatny typ. - wzruszył ramionami - To co? Pożyczę ci jakąś czystą koszulkę i ruszamy do Bradford?
- Będę wdzięczny. - przytaknąłem się i uśmiechnąłem.
Tak też się stało, skierowaliśmy się do toalet, gdzie Zayn wyciągnął ze swojej walizki identyczną, białą koszulkę jaką miałem wcześniej na sobie i mi ją podał. Przebrałem się szybko, a starą koszulkę po prostu wyrzuciłem do kosza bo wątpię żebym doprał taką plamę, a nawet jeśli bym sprał kawę na pewno zostały by żółte ślady. Czułem się śmiesznie ubraniach Zayna, ponieważ t-shirt który mi dał, był na mnie sporo za duży i sięgał mi za tyłek. Od razu po wyjściu z budynku udaliśmy się na parking i Zayn poprowadził nas do swojego samochodu, którym okazała się być niewielka Honda, zapakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.
- Długo będziemy jechać? - spytałem.
- Godzinę? Półtorej? Tak myślę. - odparł.
- Jakim cudem masz kluczyki do auta skoro mówiłeś, że twój przyjaciel nim tu przyjechał? - zacząłem się zastanawiać.
- Mój przyjaciel przyjechał tu nim przedwczoraj bo leciał do Waszyngtonu, gdzie akurat byłem ja, więc przekazał mi je. - wytłumaczył.
Na moje szczęście chłopak okazał się być bardzo przyjacielskim i nawet przez chwilę nie było ciszy w pojeździe. Gdzieś w połowie drogi auto zaczęło wydawać z siebie dziwne dźwięki krztuszenia się, jechało coraz wolniej i wolniej, aż w końcu silnik zgasł, Zayn na szczęście zdążył zjechać na pobocze,
- Co do kurwy?! - warknął chłopak i wyskoczył z auta.
Obszedł pojazd dookoła po czym otworzył maskę, przez dłuższą chwilę majstrował coś pod nią, następnie wrócił i próbował ponownie odpalić samochód, a gdy to się nie udało uderzył dłońmi w kierownicę. Nagle wyprostował się i ze wściekłością w oczach wyjął telefon z kieszeni i przyłożył go sobie do ucha.
- Kurwa Tomlinson prosiłem cię o jedną pieprzoną rzecz i nawet tego nie potrafiłeś zrobić. - podniósł głos - Nie, nie wiem o co ci chodzi. Miałeś zatankować samochód, żebym mógł dotrzeć chociaż do Bradford idioto! - ucisnął palcami czubek nosa - Nie mogłeś mnie chociaż ostrzec, że nie starczy ci kasy? Nie ważne dzwonię do Ashtona.
Od razu wykonał telefon do wcześniej wspomnianego chłopaka, który zadeklarował się że może nam pomóc, ale dotrze do nas dopiero za jakieś 3/4 godziny. Zayn wyszedł z samochodu i usiadł na lekkiej górce obok ulicy i odpalił papierosa, poszedłem w jego ślady i usiadłem obok niego.
- Będziemy tak czekać na niego? - spytałem.
- Jakoś 15 min stąd jest stacja benzynowa. - powiedział blokując telefon - Moglibyśmy przepchnąć auto tam. - westchnął - Umiesz prowadzić?
- Kiedyś próbowałem, ale nie mam prawka. - wzruszyłem ramionami.
- Ja popchnę samochód, a Ty będziesz go trzymał na dobrym torze jazdy. - postanowił i zgasił końcówkę papierosa.
Czy coś jeszcze dzisiaj się stanie?
*********************************************************************
Halo, halo komentarze mile widziane 😊
Zapraszam >>>
♥Holiday madness || Ziall
♥Sweet lies || Ziall
♥Prompty || 1D&5SOS
ziallxziall
CZYTASZ
Mistake || Ziall
Fiksi PenggemarNiall to zwykły 21-letni chłopak, ma w miarę poukładane życie i nie narzeka na nie, jest właścicielem księgarni na dość ruchliwej ulicy, którą odziedziczył po zmarłej matce, ma też niewielkie mieszkanko niedaleko miejsca pracy, lojalnego przyjaciela...
