C H A N Y E O L
Wchodząc do domu spodziewałem się naprawdę wszystkiego, ale nie różowowłosego Baeka, który będzie gonił Sehuna drąc się w niebogłosy i Luhana w fiołkowych włosach, próbującego uspokoić moją małą złośnice.
- Zapierdolę cię! Rozumiesz popieprzony fetyszysto?! Masz ochotę na watę? To idź sobie kup ty pedofilu!
Nawet nie zauważyłem, kiedy Soo stanął obok mnie i cicho westchnął.
- Biegają tak już od jakiś dziesięciu minut. Żałuj, że nie było cię wcześniej, kiedy Baekhyun rzucał w Sehuna nożyczkami. To dopiero była zabawa! – Kyungsoo klasnął w ręce, po czym przesunął się, by zrobić miejsce dla Huna, a ja wykorzystałem okazję i zapałem biegnącego za nim Baeka.
- Puszczaj mnie! Obiecuję, że nic mu nie zrobię! Może tylko wydrapię oczy...
Bez słowa przerzuciłem sobie chłopaka przez ramię i skierowałem się do naszego pokoju. Odstawiłem go na ziemię dopiero wtedy, kiedy zamknąłem drzwi na klucz i schowałem go do kieszeni.
- Spakowany?- zapytałem wyciągając małą walizkę z szafy i pakują do niej ubrania.
Hyun tylko usiadł na łóżku i skrzyżował ręce na piersi.
- No nie mów, że się obraziłeś.
- Pff – wydął usta i odwrócił głowę w kierunku okna.
- Baek – powiedziałem podchodząc do niego i kucając przy łóżku – Popatrz na mnie...
- Co? – warknął i zmarszczył brwi. Wyglądał jak słodki szczeniaczek.
- O co jesteś zły?
- O co jestem zły? O co jestem zły?! Jak to o co jestem zły?! Nie pozwoliłeś mi zabić Sehuna! Mam chyba prawo...
Nie pozwoliłem mu dokończyć, całując go przelotnie.
- Lepiej?
Chłopak mlasnął ustami, udając, że jest nie zadowolony. Tak naprawdę widziałem, że próbuje powstrzymać się od uśmiechu.
- Lepiej.
- Baekhyun, nie potrzebujesz aż tylu rzeczy. To tylko jedna noc – powiedziałem wkładając walizkę chłopaka do samochodu. Krisusie, co on tam napakował?
- Potrzebuję! Muszę przecież pięknie wyglądać!
- Uwierz mi, zawsze wyglądasz cudownie, nawet kiedy śpisz...
- Nie słodź, Chanie – wywrócił oczami, jednak po chwili uśmiechnął się przebiegle – Mogę kierować?
- Nie!
B A E K H Y U N
Po ponad godzinie jazdy, w końcu byliśmy pod domem Chanyeola. O dziwo nie przeszkadzał mi nawet fakt, że chłopak przez całą drogę głaskał mnie po nodze. To było całkiem przyjemne... Znaczy nie! Fuj, ble, niedobry Park!
Wysiadłem z samochodu, spoglądając na willę, przed którą się znajdowaliśmy. Mimo że było już ciemno, całość była ładnie oświetlona.
- Chodź – powiedział Chan łapiąc mnie za rękę.
- A co z walizkami?
- Ktoś zaraz nam je przyniesie – uśmiechnął się do mnie i pociągnął w kierunku drzwi.
Strzeliłem mentalnego face palma. Tak długo nie byłem u siebie w domu, że zapomniałem o czymś takim jak sprzątaczka czy lokaj.
- Już jesteśmy!
- Witaj, paniczu Park. Jak minęła droga? – powiedział mężczyzna koło czterdziestki i odebrał od nas płaszcze.
- Dobry wieczór, Minho. Dobrze, dziękujemy, ale ile razy mam ci powtarzać, żebyś zwracał się do mnie po imieniu?
- Tyle razy, ile ja panu powtarzałem, że etyka nakazuje mi tak do pana mówić – odpowiedział i już zamierzał wyjść, kiedy odwrócił się jeszcze w naszym kierunku i dodał – Pańskiej matki jeszcze nie ma, pojechała spotkać się z przyjaciółkami, natomiast reszta domowników powinna przyjechać jutro.
- Dobrze, dziękujemy.
Chan chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę jasnego, przestronnego salonu. Wielkie okna były zasłonięte zasłonami, a białe meble pięknie uzupełniały się ze złotymi dodatkami. Naprzeciwko dużej kanapy znajdował się ogromny regał wypełniony książkami i mnóstwem ramek ze zdjęciami. Już chciałem podejść i je pooglądać, kiedy mój wzrok przykuł przedmiot stojący na środku pomieszczenia.
Cicho pisnąłem i podbiegłem do białego fortepianu. Od razu przed nim usiadłem i delikatnie podniosłem pokrywę, by nacisnąć kilka klawiszy. Kątem oka zauważyłem, że Chanyeol staje tuż za mną, dlatego poklepałem miejsce obok siebie i trochę się przesunąłem, by mógł usiąść.
- Zawsze marzyłem o fortepianie – szepnąłem pod nosem i przesunąłem palcami po instrumencie – ale matka nigdy nie chciała się zgodzić... Uważała, że będę robił tylko zbędny hałas i przyprawiał ją o ból głowy.
- Myliła się, dźwięk wydawany przez fortepian to najpiękniejszy jaki znam.
- Proszę, powiedz, że umiesz grać Chanie...
- Umiem.
- Zagrasz coś dla mnie?
Moje oczy momentalnie zabłysły, kiedy chłopak zaczął uderzać swoimi długimi palcami o klawisze, a po chwili również śpiewając.
What would I do without your smart mouth
Drawing me in, and you kicking me out
Got my head spinning, no kidding, I can't pin you downNie spodziewałem się tego po nim. Grając pokazywał zupełnie nowe oblicze, stawał się poważny, jednak w tym wszystkim ciągle czuły i delikatny.
How many times do I have to tell you
Even when you're crying you're beautiful too
The world is beating you down, I'm around through every moodChan wystukiwał kolejne rytmy, śpiewał kolejne słowa, a z moich oczu mimowolnie zaczęły spływać łzy.
Cards on the table, we're both showing hearts
Risking it, although it's hardDelikatanie oparłem głowę na jego ramieniu i przymknąłem oczy. Czułem się tak, jakby te słowa były kierowane do mnie...
You're my end and my beginning
Even when I lose I'm winning
'Cause I give you all of me
And you give me all of youChanyeol skończył grać, a ja szybko otarłem policzki, by nie zauważył, że są mokre. Już chciałem się odezwał, gdy usłyszałem klaskanie.
- Brawo synu, jednak lekcje, na które tak narzekałeś nie poszły na marne i coś potrafisz – powiedziała kobieta stojąca kilka kroków za nami.
Była szczupła i wysoka, jej kruczoczarne włosy spływały falami na ramiona, a przenikliwe, ciemny oczy przewiercały mnie oceniającym spojrzeniem. Już wiem po kim Chanwoo odziedziczył urodę, byli do siebie łudząco podobni...
Chanyeol szybko wstał, a ja zrobiłem to samo, kłaniając się kobiecie.
- Witaj, matko.
- Dobry wieczór, jestem...
- Byun Baekhyun, wiem – powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, jednak w tym geście nie było nic szczerego – Cieszę się, że mój syn w końcu znalazł sobie kogoś i to o dziwo, całkiem dobrą partię. Twój tata jest politykiem, prawda?
Zdziwiło mnie jej pytanie, jednak skinąłem głową i nie wiedząc co robić, spojrzałem na Chana. Chłopak zrozumiał o co mi chodzi i od razu chwycił moją rękę.
- Jesteśmy zmęczeni podróżą, dlatego będziemy już kłaść się spać. Dobranoc, matko.
- Miłej nocy, chłopcy...
🌙🌙🌙
Na dobry początek dnia i za 9K 😍💖
CZYTASZ
Bitch Perfect
FanficDaehag Academy - szkoła, w której kształcą się przyszłe gwiazdy estrady, wspaniali lekarze, biznesmeni... Długo by wymieniać, ale każda osoba kończąca tę uczelnię osiąga w życiu to wielkie „coś". Paringi główne: Hunhan, Chanbaek, Kaisoo. Poboczne:...