- 1 -

854 90 16
                                        

Blondynka wróciła do domu niechętnie. Doskonale wiedziała, że jej mamy zapewne nie będzie. W związku z nową pracą w szpitalu nie ma ona wiele wolnego czasu. Dodatkowo obiecała, że będzie prowadziła zajęcia dla swojej ostatniej klasy do końca. Dla swojej córki ma mniej czasu niż zwykle. A zwykle i tak nie było go dużo.

Wyciągnęła klucze, aby otworzyć drzwi.

- Otwarte? - Powiedziała do siebie. Weszła do środka niepewnie. Usłyszała że ktoś jest w domu.

- Mamo! - Krzyknęła, chcąc sprawdzić czy jest w domu. Jak na zawołanie coś po jej prawej stronie ruszyło się nienaturalnie szybko. To była jej matka i... Pan Kane?

- Mamo, co ty...

Clarke podsumowała wszystko. Jej matka obściskiwała się z jej korepetytorem od historii w ich salonie. Dodatkowo zabrakło jej słów do wytłumaczenia się.

- To nie tak jak myślisz - zaczął mężczyzna. Na co Abby przewróciła oczami.

- Nie - przerwała mi jednak - Clarke, to jest dokładnie tak jak myślisz. O ile masz na myśli romans.

- A co mam mieć innego na myśli? - Blondynka opuściła wzrok speszona.

- Po prostu jesteśmy razem od niedawna i--

- Mamo - przerwała jej - jesteście dorosłymi ludźmi. Tylko to dziwne oglądać własną matkę w takiej sytuacji... Poza tym, czy ty nie miałaś być w pracy?

- O cholera - Abby zakryła usta dłonią - mam drugą zmianę - mówiąc to chwyciła od razu za płaszcz i torebkę - Tylko błagam, nie wspominaj o tym nikomu w szkole!

Clarke zaśmiała się cicho pod nosem. Jej mama zachowywała się jak zakochana nastolatka.

Kobieta szybko wyszła z mieszkania i kompletnie zapomniała o Marcusie. Ten tylko zawstydzony stał w drzwiach. W końcu zerwał się.

- Ja ją może zawiozę. Żegnaj Clarke - mówiąc to wybiegł z domu jeszcze szybciej niż Abby.

- Komedia - podsumowała - ale za to jaka urocza.

.............

Rano blondynka wyszykowała się do szkoły. Tym razem zajęło jej to dłużej niż zwykle. Wszystko przez wydarzenia z wczoraj. Jej mama była w związku. Bóg wie jak długo, a ona nie wiedziała o tym. To świadczyło tylko i wyłącznie o ich zatraconych relacjach. Dziewczyna zajmowała się nauką, a jej matka karierą zawodową.

- Jestem okropną córką - skwitowała - już tak późno? - Stwierdziła spoglądając na zegarek. Jak na zawołanie usłyszała trąbienie auta pod jej domem. Pomyślała, że to prawdopodobnie Pan Jaha i Wells. Zawsze odwozili ją do szkoły, gdyż mieszkali niedaleko.

Blondynka złapała szybko za tosta i wybiegła z domu. Ostrożnie zamknęła drzwi, aby nie obudzić matki, która smacznie spała po długiej zmianie w szpitalu.

Weszła do auta i pospiesznie zapięła pasy. A to wszystko z tostem w buzi.

- Ktoś tu chyba zaspał - stwierdził jej przyjaciel.

- To po prostu wy przyjechaliście wcześniej - skomentowała wyjmując tost z ust. Zrobiła dumną minę, ponieważ jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się spóźnienie.

- Chciałem z tobą o czymś porozmawiać Clarke - zaczął Jaha.

- Hm? - Mruknęła zaciekawiona.

- Wiesz już o przedstawieniu w naszej szkole. To wszystko moja robota.

Clarke zamyśliła się na moment. Jaha już wcześniej wydawał się być zadurzony w jej matce. Jednak rzadko dawał o tym znać. Tym razem przeszedł samego siebie. Wszystko mogłoby się skończyć pięknie, gdyby nie wczorajsza sytuacja w ich salonie. Biedny Jaha.

Romeo and Juliet | BellarkeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz