-Czy ty w tej chwili sobie ze mnie żartujesz?- Podnoszę nieco głos, a toczące się wokół rozmowy nieco cichną. Słyszę szmer odsuwanego krzesła, a po chwili Niall stoi już obok mnie. Nie odrywam spojrzenia od oczu Harry'ego, okazując tym samym jak bardzo mnie irytuje i jak bardzo gardzę słowami, które przed chwilą od niego usłyszałam. Ten chłopak wywołuje we mnie tak sprzeczne emocje, że nie potrafię odnaleźć się we własnym ciele.
-Gage, może wyjdź na zewnątrz i ochłoń trochę.- Proponuje blondyn i owija dłoń wokół mojego ramienia. Strząsam ze swojego ciała jego niepotrzebny dotyk i patrzę na niego ze złością, bo dociera do mnie kto sprowadził tu mojego irytującego sąsiada.
-Masz rację, Niall. Chcę w spokoju zjeść to, co przygotowała dla mnie pani mama. Wygląda bardzo smacznie. Wyprowadź ją stąd.- Macha dłonią, jakby chciał odgonić natrętną muchę i pochyla głowę w dół, obserwując z zainteresowaniem podane przeze mnie jedzenie. Patrzę na to wszystko z niedowierzaniem i cofam się o krok. Odrzucam tacę na stolik obok, przez co pomieszczenie wypełnia głuchy trzask i szybkim krokiem kieruję się w stronę drzwi wyjściowych. Czuję, że przyjaciel podąża tuż za mną, więc odchodzę kawałek dalej, aby nikt nie był w stanie nas podsłuchać.
-To ty do niego napisałeś, prawda?- Wyrzucam z siebie, stając już naprzeciwko zmieszanego Nialla.
-No tak, chciałem...
-Nie wiesz jak bardzo działa mi na nerwy? Chciałeś mnie jeszcze bardziej zirytować?
-Gage, o co ci chodzi? Przyszedł tu w tej samej intencji co my- żeby pomóc twojej mamie. Dlaczego tak reagujesz?
-Bo dobrze wiesz, że go nie znoszę! Jest jak wrzód na dupie, wplącze się wszędzie, gdzie nie jest potrzebny!
-Ale kiedy mówiłaś mu, że go kochasz, żadna z tych rzeczy ci nie przeszkadzała?- Milknę, wpatrując się krótką chwilę w chłopaka. Na jego twarzy pojawia się zdenerwowanie, a oczy uparcie nie opuszczają moich.
-Co? Kiedy powiedziałam mu, że go kocham?
-Okej, wiesz co? Nieważne. Zbiorę ekipę i znikamy. Będziesz mieć święty spokój.
-Niall, odpowiedz mi.
-Na razie, Gage.
-Niall!- Niemal krzyczę, ale chłopak po prostu odwraca się i po chwili wchodzi do środka restauracji. Tak jak powiedział, po mniej niż dwóch minutach knajpa pustoszeje, a na stolikach zostają jedynie talerze z niedojedzonymi resztkami i szklanki po napojach. Zagryzam dolną wargę stojąc pośrodku pomieszczenia i wpatrując się w zasmuconą mamę. Kobieta obserwuje wszystko ze łzami w oczach i kompletnie zapominam o tym, że oprócz nas, na swoim miejscu wciąż siedzi Harry i przygląda się wszystkiemu w milczeniu.
-Mamo, przepraszam...- Mówię cicho i robię kilka kroków w jej stronę. Rodzicielka uśmiecha się słabo i ociera policzek z łzy, która wypłynęła zza powieki. Nie mówiąc nic, wraca do kuchni. Cisza rozsadza moją czaszkę. Wplątuję palce prawej dłoni we włosy, lewą kładąc na boku i obracam się powoli, zastanawiając się po kiego licha w ogóle się odezwałam. Harry podnosi się i podchodzi do mnie, stając tuż obok. Zakładam ręce i odwracam się bokiem do niego, aby nie być zmuszoną na niego patrzeć. Krew wciąż we mnie buzuje, gdy chociażby przypomni mi się jego cwany uśmieszek.
-Myślę, że powinnaś dać jej teraz trochę czasu do namysłu. Wie, że jest ci przykro.- Mówi, patrząc na moją twarz.
-Wyjdź.- Uparcie wpatruję się w ścianę przede mną, a moja szczęka jest mocno zaciśnięta. Jeszcze chwila, a nie ręczę za siebie. Harry wzdycha cicho i wykonuje moje polecenie, nie odzywając się ani słowem. Ten dzień nie może być gorszy.
***
-Halo?- Odzywa się Olivia, kiedy dzwonię do niej po raz trzeci z rzędu. Emocje wciąż nie opadły po wcześniejszym incydencie i muszę z kimś porozmawiać, inaczej nie będę w stanie poprawnie funkcjonować.
-Cześć, Ol.
-Och, Gage. Oddzwonię do ciebie jutro, okej? Nie mogę teraz rozmawiać.
-Na pewno? To zajmie dosłownie pięć minut. Po prostu muszę się komuś wygadać.
-Zadzwoń do Nialla albo Natalie. Pogadamy jutro.- Zanim zdążam jakkolwiek odpowiedzieć, dziewczyna się rozłącza. Mrugam kilkukrotnie i marszczę brwi, patrząc chwilę na trzymany przez siebie telefon. Czyżby coś się stało? A może ma mi za złe, że niewiele ze sobą rozmawiałyśmy? Raczej jest to mało prawdopodobne, podczas mojego pobytu w Stanach starałam się dzwonić do niej przynajmniej raz w tygodniu. Po powrocie również się kontaktowałyśmy, czasem nawet czułam się nieco odrzucona, ponieważ Olivia przez większość czasu nie miała wolnej chwili, aby zamienić ze mną kilka słów. Zupełnie jak teraz. Postanawiam jednak nie przejmować się tym na zapas i zgodnie z tym, co powiedziała przyjaciółka, piszę wiadomość do Natalie. Dziewczyna odpowiada niemal natychmiast i resztę dnia spędzam na użalaniu się nad własnym życiem. Niall nie odzywa się do mnie do końca tygodnia i mimo moich usilnych prób nawiązania kontaktu, ma mnie w głębokim poważaniu. Harry'ego przez cały ten czas traktuję jak powietrze, co jest nieco utrudnione ze względu na jego wszędobylskość. Widzę go codziennie, dosłownie wszędzie, gdzie pójdę. Biblioteka, sklep, restauracja. Nie mogę się go pozbyć.
Mama wybaczyła mi mój wybuch, zwłaszcza że od razu okazałam skruchę i pracowałam ciężej niż zazwyczaj, aby nasza knajpka jakkolwiek funkcjonowała. Wydrukowałam nawet nowe ulotki i wraz z Charliem spędziłam kilkanaście nużących godzin, próbując wcisnąć je ludziom, którzy napatoczyli mi się pod nogi. Wszystko to jednak niewiele pomogło, a mama z dnia na dzień robiła się coraz smutniejsza, mimo iż nie chciała tego okazywać.
Leżąc na łóżku w niedzielny wieczór, wpatruję się w milczeniu w sufit i próbuję ułożyć myśli. Sprawa Nialla, chociaż bardzo ważna, musi na chwilę zejść ze sceny mojego umysłu i poczekać na swoją kolej rozwiązania. Chcę, aby mama była wreszcie szczęśliwa, więc muszę postarać się najbardziej jak mogę, aby restauracja ruszyła i znów funkcjonowała jak za czasów, gdy tata żył. Jedyny problem polega na tym, że nie mam zielonego pojęcia co zrobić, aby marzenia mamy stały się rzeczywistością.
__________________________
tak jak obiecałam, jest kolejny rozdział:) miłego czytania x
YOU ARE READING
Last Breath || h.s.
Fiksi PenggemarKiedy twoje życie przebiega stałym, niczym niezakłóconym rytmem, nie zastanawiasz się nad jutrem. Żyjesz chwilą, cieszysz się wolnością. Kiedy twoje życie z góry skazane jest na szybki finał, chcesz jego ostatnie momenty przeżyć jak najlepiej. Chces...
