-Proszę, to dla ciebie.- Mówi Harry, wyciągając przed siebie dłoń, w której trzyma różę. Wygląda niczym pięcioletnie dziecko, któremu rodzice nakazali się dobrze zachowywać i być grzecznym w stosunku do innych ludzi.
-Dziękuję.- Mówię szorstko, stojąc wyprostowana jak struna. Odbieram od niego podarunek i przenoszę wzrok na niezwracającego na mnie uwagi Charliego. Dopiero po moim chrząknięciu odwraca głowę w moją stronę. Między mną a Harry'm wciąż panuje niezręczna cisza, której nie mam zamiaru przerywać.
-To jest ta niespodzianka?- Pytam, chyba zbyt niemiło. Gemma zerka w stronę swojego brata, którego spojrzenie wciąż utkwione jest we mnie. Czuję jego szmaragdowe tęczówki na swoim ciele, moja skóra aż parzy.
-Po części. Mam cztery bilety na dzisiejszą premierę w kinie, a później pójdziemy coś zjeść. Idź o pokoju po torebkę.- Waham się przez moment, nie wiedząc co zrobić. Mogę się przecież nie zgodzić i po prostu zostać w domu, nie musząc spędzać czasu z irytującym sąsiadem. Jednocześnie mam przeczucie, że dla Charliego jest to ważny wieczór i nie przypadkiem chce, abym w nim uczestniczyła. Gdyby było to zwykłe spotkanie, nie aranżowałby tego wszystkiego, tylko po prostu zaprosił samą Gemmę. Wzdycham z irytacją, nieco głośniej niż miałam w zamiarze i odprowadzana gniewnymi i niepewnymi spojrzeniami, wychodzę po schodach. W sypialni pakuję torebkę i na moment zatrzymuję się przed stopniami, aby podsłuchać toczącą się o mnie rozmowę.
-Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Gage nie wygląda na zachwyconą.- Mówi cicho Gemma, a w jej głosie nie ma ani grama złości czy irytacji. Prawdopodobnie jest po prostu zmartwiona, ż Charlie zmusza mnie do czegoś, na co nie mam ochoty.
-Będzie dobrze. Gage jest uparta, ale na pewno zrozumiała, że to dla mnie ważne. Jest dobrą osobą.- Przymykam na moment oczy, przecieram twarz dłońmi i biorę głęboki oddech, zanim zakładam na usta najszczerszy uśmiech na jaki mnie stać i z radością zbiegam w dół.
-Gotowi?- Pytam, zaskakując tym samym wszystkich zgromadzonych. Po chwili jednak mój brat kiwa głową i posyła mi wdzięczne spojrzenie, na które nie reaguję. Zapowiada się długi, ciężki wieczór.
***
-To było jakieś trzy lata temu, ale dalej mam ciarki na samą myśl o tym, jak wyglądała jego twarz po wszystkich zabiegach.- Gemma kończy historię o swoim współpracowniku z poprzedniej pracy, a każdy z nas wybucha gromkim śmiechem. Nawet ja, z początku niezbyt optymistycznie nastawiona do całego spotkania.
-Masz z nim jeszcze kontakt?- Pytam, upijając łyk soku pomarańczowego. Ograniczam kontakt wzrokowy i fizyczny z Harry'm najlepiej, jak tylko jestem w stanie. To drugie jest jednak nieco utrudnione ze względu na fakt, że siedzi tuż obok mnie na obitej sztuczną skórą kanapie i co rusz czuję jego ramię przy swoim.
-Niestety nie, wyjechał jakiś czas temu ze swoją narzeczoną do Australii. Próbowałam się z nim kontaktować, ale na marne. Chyba nie do końca zapomniał o tej wpadce.- Dziewczyna krzywi się teatralnie, Charlie patrzy na nią wzrokiem pełnym miłości, odgarniając z jej czoła pojedyncze kosmyki włosów. Gemma łączy ich spojrzenia i przez dłuższą chwilę zapada milczenie. Wyglądają razem naprawdę uroczo.
-A ty, Gage?- Pyta jasnowłosa, znów skupiając na mnie swoją uwagę. Unoszę brwi ku górze, niemo pytając o co chodzi.
-Jak spędziłaś ostatni rok liceum w Stanach? W ogóle, dlaczego akurat tam?- Zaciskam usta w wąską linię i zerkam na brata, a on natomiast spuszcza głowę, nie chcąc widzieć mojego wzroku. Posyłam Gemmie wymuszony uśmiech i niepewnie z powrotem zabieram głos.
-Nasz tata bardzo chciał, aby każde z nas poznało trochę świata. Charlie uczęszczał do tego samego liceum. Miał w planach również wysłać nas na studia za granicę, ale...- Urywam, ponieważ mój głos nieco się załamuje.
-Przykro mi.- Mamrocze dziewczyna i widzę, jak jej dłoń zaciska się wokół palców Charliego, aby dodać mu otuchy. W tej chwili zapragnęłam mieć przy sobie Nialla i po prostu wtulić się w jego klatkę piersiową, słuchając jego słów. Od zawsze wiedział, jak mnie pocieszyć.
Zamiast tego czuję na ramieniu dotyk, który wybudza mnie z zamyślenia. Wzdrygam się i odwracam w stronę Harry'ego, który patrzy na mnie z pełnym zrozumieniem wymalowanym na twarzy. Jest dziś wyjątkowo małomówny, jednak w tej chwili jego spojrzenie wyraża więcej, niż on sam mógłby kiedykolwiek. Nie wiem dlaczego, na moich ustach pojawia się lekki uśmiech, widząc tak zaangażowanego w coś chłopaka.
-Zmieńmy temat. Gemma, opowiedz jak trzy lata temu twój były chłopak stał się twoim stalkerem.- Mówi brunet, patrząc w stronę swojej siostry. Nie odrywam oczu od jego profilu, czując w okolicach serca nieuzasadnione niczym ciepło. Zagryzam dolną wargę i po kilku słowach Gemmy, zupełnie tracę kontakt z rzeczywistością. Nie mam pojęcia o czym mówi, a cały mój umysł zajęty jest chłonięciem każdego detalu z twarzy mojego towarzysza.
Późnym wieczorem, kiedy stoimy przy drzwiach naszego domu, przychodzi czas na pożegnanie. Charlie wciąż obejmuje Gemmę w pasie, a ja zakładam ręce, aby nie być zmuszoną do bawienia się palcami.
-Ten wieczór był dla mnie naprawdę ważny.- Mówi mój brat, patrząc raz na mnie, raz na swoją dziewczynę.
-Chciałem go spędzić z wami, ponieważ wszyscy jesteście dla mnie ważni.- Zostawia całusa na czubku nosa Gemmy, po czym przenosi na mnie swoje spojrzenie.
-Chciałem też przedstawić ci Gemmę oficjalnie, jako moją dziewczynę.- Uśmiecham się i również się w niego wtulam, wdychając jego perfumy. Od lat używa dokładnie tych samych, więc ten zapach kojarzy mi się tylko z nim.
-Cieszę się, że jesteście razem szczęśliwi.- Ktoś mógłby pomyśleć, że Charlie nieco dramatyzuje i wyolbrzymia fakt znalezienia sobie sympatii. Jednak ja wiem, jak bardzo wrażliwy i uczuciowy jest, więc jego zachowanie ostatecznie zostało przeze mnie zrozumiane i chciałam, aby jak najlepiej wspominał ten wieczór.
-Okej, masz je obydwie, ale już koniec tego dobrego. Oddawaj siostrę.- Odzywa się Harry, co burzy naszą nastrojową chwilę. Marszczę brwi, a Charlie zaczyna się krztusić, słysząc słowa młodszego kolegi. Harry natychmiast czerwienieje ze wstydu, a jego oczy z powrotem wypełniają się tą ironią, której tak nie znoszę.
-Miałem na myśli moją siostrę.- Mamrocze, drapiąc się nerwowo w szkarłatny policzek. Każdy wydusza z siebie coś w rodzaju chichotu, jednak nikomu nie jest do śmiechu. Gemma chwyta dłoń swojego brata i po pocałowaniu Charliego na pożegnanie, ciągnie Harry'ego w stronę ich mieszkania. Stoimy na tarasie, obserwując jak przekomarzają się przez drogę i nie odzywamy się do momentu, w którym światło nad drzwiami wejściowymi do ich domu nie gaśnie.
-Więc?- Patrzę na Charliego, słysząc ciekawość w jego głosie.
-Więc co?
-Lubisz ją?
-Jasne, że tak. Jest bardzo miła i widać, że jej na tobie zależy. Czego więcej mogę od niej wymagać?- Żartuję, a chłopak kiwa głową. Żegnamy się i każdy wchodzi do swojego pokoju, starając się przy okazji nie obudzić żadnego z domowników. Kolacja nieco się przedłużyła i dopiero teraz dociera do mnie, jak późna jest godzina. Biorę szybki prysznic i padam zmęczona na łóżko, zaczynając rozczesywać palcami fragment rudawych włosów. Harry i jego zachowanie wciąż wzbudzają we mnie zupełnie odmienne od siebie emocje. Ale ponoć miłość i nienawiść dzieli bardzo cienka granica, prawda?
_____________________
mam nadzieję, że się spodoba:)
jak przygotowania przed świętami? bo ja już nie wiem w co mam włożyć ręce
kocham x
YOU ARE READING
Last Breath || h.s.
FanfictionKiedy twoje życie przebiega stałym, niczym niezakłóconym rytmem, nie zastanawiasz się nad jutrem. Żyjesz chwilą, cieszysz się wolnością. Kiedy twoje życie z góry skazane jest na szybki finał, chcesz jego ostatnie momenty przeżyć jak najlepiej. Chces...
