24 🔞

409 29 0
                                    

- Hej... - Mingyu zawołał do uśmiechniętego Jeonghana, który ustawiał szklanki za barem. - Jak tam? - Jeonghan rozumiał, co oznaczało to pytanie i uśmiechnął się, patrząc w dół na szkło zanim odpowiedział. 

- Dałem mu swój numer. Jest naprawdę słodki. 

Mingyu wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i posłał mu szybkie kciuki w górę. Kochał swojego humorzastego przyjaciela i lubił patrzeć na to, jak się uśmiecha. Jeonghan miał wiele do zaoferowania więc Mingyu miał nadzieję, że mężczyzna dostrzeże to, co widzieli w nim inni ludzie.

Wystawił głowę za drzwi gabinetu Chana i pomachał do niego. Przeliczał ogromny stos pieniędzy i wyglądał na szczęśliwego jak cholera. Chan kochał pieniądze bardziej niż Junhui kochał brokat, a kochał go naprawdę mocno. Ruszył do szatni i zmarszczył nos w niesmaku. Pomieszczenie było w okropnym stanie. Jednak miał szczęście, gdyż było puste, dlatego szybko wyciągnął z torby szkolny mundurek Soonyounga i wepchnął go pod wielki stos ubrań obok kanapy. Właśnie podnosił się, gdy Seungkwan wchodził do środka.

- Co do kurwy się tutaj dzieje? - Mingyu zaśmiał się, widząc jak jego przyjaciel niemalże świeci. - Wszyscy są w tak dobrym humorze. 

- Hansol podarował mi misia i napisał dla mnie wierszyk. - urocze policzki Seungkwana pokryły się rumieńcem, gdy wyjął z torby niedźwiadka jako dowód. 

- Przed, czy po tym jak cię pieprzył? - na twarzy Mingyu pojawił się uśmieszek, podczas gdy Seungkwan zrobił się czerwony jak burak i zaczął się jąkać. 

- Zanim. Znaczy, nie robiliśmy tego jeszcze, nawet się z nim nie całowałem... - Seungkwan włożył pluszaka z powrotem do torby, wyciągając swoje czarne szorty. - Nie powinieneś się naśmiewać Mingyu. To nie jest miłe, a my nie wszyscy jesteśmy tak kurewsko napalonymi zwierzętami jak ty. 

Mingyu zaśmiał się i złapał go w mocnym uścisku.

- Przepraszam, Boo Boo. Kochaaaam cięęęęę.... - zanucił, ściskając niższego chłopaka i posyłając mu całuski, podczas gdy ten walczył o wolność. 

- Znajdźcie sobie pokój, dziwki. - Junhui powiedział, wkraczając dumnie do pomieszczenia. Mingyu puścił Seungkwana i odwrócił się, aby zlustrować Junhui'a, który zaczął montować parę misternie wyglądających wachlarzy z pawich piór.

- Ktoś tutaj został dobrze wyruchany. - Mingyu powiedział przy zachwyconym pisku Seungkwana. - Wszędzie rozpoznam ten nieco chwiejny krok. 

Junhui wyszczerzył się.

- Miałeś szczęście. Miałem zamiar wziąć się za tego cudnego faceta, który kręci się wokół ciebie, ale...

Junhui schylił się i podniósł wielki słoik brokatu do ciała i zaczął wcierać go w całą powierzchnię swojej nagiej klatki piersiowej. 

- Ale? - Seungkwan i Mingyu odparli jednocześnie.

- Ale cholera, Minghao naprawdę dobrze mnie pieprzył, po czym zabrał mnie do swojego mieszkania i pozwolił zostać na noc, a do tego poznałem jego pieska, Pepper! - Junhui skończył z brokatem, gdy znalazł parę złotych szortów. - Jutro rano zabieramy Miffy i Pepper do psiego parku! Naprawdę go lubię, chłopaki. Będę musiał grać trudnego do zdobycia.

Zrzucił swoje spodnie na podłogę i zupełnie nagi przeszedł przez pokój. 

- Masz. Są na mnie za duże. - podał szorty Mingyu i podszedł do wielkiego pojemnika na kostiumy, aby znaleźć mniejszą parę. Odwrócił się i ujrzał zarumienionego Seokmina, który właśnie do nich dołączył i był wyraźnie zdziwiony widokiem nagości Junhui'a. 

grind || j.ww x k.mg || +18 || tłumaczenie plOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz