Lily pov
Zajebiście sobie spałam, dopóki nie obudziło mnie jebane słońce które strasznie mi przeszkadzało, omijając fakt że nadal zabiście chce mi się spać, spróbowałam otworzyć oczy, po chwili przyzwyczajając się już do światła, otworzyłam nareszcie oczy, i po chwili uderzył we mnie mocny ból głowy, cholernię mocny, zamrugałam kilka razy, i bróbowałam sobie przypomnieć wydarzenia z ostatniej nocy ale niestety to na marne, chyba jednak duża ilość alkoholu odbiła się na mojej pamięci. Po 15 minutach bezsensownego leżenia zauważyłam, że znajduję się na łóżku, ale o ile pamiętam, a pamiętam bardzo ale to bardzo mało, to podajże zasnełam na schodach, więc jakim cudem, znalazłam się na łóżku? Dobra whatever, najważniejsze że przynajmniej moje plecy nie będą mieli traumy po wczorajszej nocy. Powoli stając z łóżka, poczułam że zaraz zwymiotuję, więc pobiegłam szybko do kibla, po wyrzyganiu z siebie hektolitrów nie wiadomej substancji, spojrzałam w lustro i mało się co nie zesrałam, przez swoje odbicie, więc związałam szybko włosy w wysokiego koka, umyłam twarz że przynajmniej trochę się obudzić, poszłam do mojej torby z ubraniami która leżała obok mojego łóżka, wyjęłam z niej czystą bielizne, czarny top w białe kwiaty i czarne trochę podarte spodenki ze stanem, po czym wzięłam jeszcze kosmetyczke i udałam się do łazienki. Po zamknięciu drzwi od łazienki i upewnieniu się czy są napewno zamknięte, umyłam zęby, wzięłam długi relaksujący prysznic, próbując zapomnieć o kurewskim bólu głowy, po czym szybko się ubrałam, wysuszyłam włosy i je ułożyłam i zrobiłam sobie nie mocny makijaż. Po wyjściu z łazienki od razu udałam się na dół do kuchni, żeby wziąć coś na ból głowy, na śniadanie, a teraz to raczej obiad i tak nie miałam ochoty, bo z takim kurewskim bólem głowy nie mogłam o nniczym myśleć, a tym bardziej o jedzeniu. Wchodząc do kuchni zauważyłam że jest tam tylko Vanessa.
- Hej Van - wyszeptałam
- O hej, czy to tylko mnie dopadł taki kurewski kac? - zapytała z lekkim uśmiechem Van
- Niestety nie - powiedziałam opierając się o kuchenny blat -czy mogłabyś mi proszę dać jakieś mocne środki przeciwbólowe? - zapytałam patrząc na nią, na co ona tylko skinęła głową, i zaczęła szukać tabletek, po czym podała mi szklankę wody i trzy tabletki przeciwbólowe
- Po 10 minutach powinny zadziałać - powiedziała, z powrotem siadając na wysokim krześle przy wysepce, na co ja postanowiłam zrobić to samo i usiąść obok niej
- Gdzie są wszyscy?- Jeszcze pewnie śpią - powiedziała patrząc się na mnie - w sumie to szacun, wypiłaś chyba z nas wszystkich wczoraj najwięcej, a jest 2:20 pm, a ty już ogarnięta siedzisz na kuchni, szacun - powiedziała uśmiechając się
- Ta, a teraz kac mnie zabija - powiedziałam odwzajemniając uśmiech - a tak wgl to o ile pamiętam to zasnęłam na schodach, ale obudziłam się u siebie na łóżku - powiedziałam, patrząc się na szklankę przede mną, gdy po chwili ktoś wszedł do kuchni
- Siemka dziewczyny, jak tam kac - krzyknął jakiś męski głos, za co ja miałam ochote go zabić
- Zamknij się! - krzyknełam w tym amym czasie z Van, po czym odrazu tego żałowałam, bo moja głowa jescze bardziej mnie zaczęła boleć
- Wspominając o twojej teleportacji ze schodów na łóżko, oto twój zbawca - powiedziała Van z wyraźnym skarkazmem, na co ja po raz pierszy podniosłam wzrok i popatrzyłam na chłopaka który siedział na przeciwko nas, muszę przyznać że jest bardzo przystojny, brązowe włosy, brązowe oczy, dobrze wyrzeźbione ciało co było widać ponieważ był on bez koszulki, i ten uśmiech, jebałabym go
- Jestem Jack - powiedział uśmiechając się szeroko, przynajmniej jedna osoba trzeźwa w tym domu - A ty jesteś pewnie tą nową, Lily, tak? - zapytał, na co ja tylko skinęłam głową, po czym wstałam i zaczęłam robić sobie kawe
- Miło mi cię poznać, Jack, i tak przy okazji dziekuję że przeniosłeś moje leniwe dupsko na łóżko - powiedziałam opierając się pupą o blat
- Proszę, taką dupę to z chęcią mógłbym nosić do łóżka codziennie - powiedział mrugając do mnie, na co Van jęknęła
- Japierdole, Jack! - wywróciła oczami Van - ona jest tu dopiero pierwszy dzień, daj jej spokój, dopiero wczoraj się tu wprowadziła - powiedziała powoli Van, przykładając sobie do głowy swoją szklanke z zimną wodą
- No dobra, chill koleżanko - powiedział Jack, podnosząc ręcę w geście obronnym, na co ja się tylko zaśmiałam obserwując ich zachowanie.
Justin pov
Obudziłem się z bardzo mocnym bólem głowy, otworzyłem powoli, oczy widząc przed sobą rozmazane postacie, i zacząłem przypominać sobie powoli wydarzenia z poprzedniego wieczoru.
- O nareszcie się obudziłeś, księżniczko - zaśmiał się Harry
- Zamknij się frajerze - rzuciłem do niego sucho
- To może nam powiesz kto cię tak zrobił co? - zapytał Niall, i podał mi wodę z musującą tabletką
- Jebana w dupe szmata zajebie ją. - powiedziałem wkurwiony
- Ale możesz nam reszcie powiedzieć kim jest ta osobą która tak załatwiła wielkiego Justina Biebera? - zapytał Liam, śmiejąc się
- To była Lily. - powiedziałem ostro
- Nie żartuj sobie pytam serio - powiedział Liam uśmiechając się - co ona niby by tam robiła, tym bardziej nie mogłaby cię tak załatwić
- Japierdole! Nie żartuje! - krzyknąłem- Jak to? - powiedział Liam patrząc na mnie jak na jakiegoś psychopate
- Ona chyba dla nich pracuje - powiedziałem stanowczo - musimy ją zabić, i najlepiej jak najwcześniej - dodałem po chwili.
***************************************************************************************************************
Justin pov
Właśnie siedzieliśmy z chłopakami w salonie, i ustalaliśmy plan jak zabić Lily i innych z tej jebnietej mafii, gdy po chwili zaczął mi dzwonić telefon, gdy spojrzałem kto dzwoni, zobaczyłem Nieznany, więc postanowiłem mieć w to wyjebane i po prostu się rozłączyłem, dalej prowadząc rozmowe z chłopakami, po czym mój telefon znowu zaczął dzwonić, więc chciałem już mieć święty spokój i odebrałem.
- Co jest kurwa? - powiedziałem do telefonu
- Też miło mi cię słyszeć Justin - powiedział bardzo znajomy mi głos
- Kim ty kurwa jesteś? - zapytałem
- Nie poznajesz swojego starego kumpla - i dopiero gdy to powiedział dotarło do mnie z kim rozmawiam
- Luke - powiedziałem cicho
- O a jednak mnie poznałeś już myślałem że będę musiał ci się przedstawiać - zaśmiał się, ale mi było nie do śmiechu
- Przejdź do rzeczy, czego ty ode mnie chcesz? - powiedziałem ostro do telefonu
- Widzisz mam taki jeden problem, który teraz się znajduję w Londynie - powiedział przeciągając każde słowo
- Możesz kurwa szyciej - powiedziałem lekko wkurwiony, jego marudzeniem
Luke pov
- Możesz kurwa szybciej - powiedział Justin
- Potrzebuje żebyś pomógł mi znaleźć pewną dziewczynę - powiedziałem szybko
- Nie mam czasu teraz do szukania ci jakiejś dziwki w burdelu - powiedział wkurwiony Justin - Mam swoje problemy na głowie - dodał po chwili
- A teraz mnie kurwa posłuchaj - powiedziałem już wkurwiony - po pierwsze ona nie jest żadną pierwszą lepszą szmatą z burdelu, po drugie to nie była prośba tylko rozkaz, jutro wieczorem będę w Londynie i do tego czasu masz mi ją kurwa znaleźć i koniec kurwa kropka - krzyknąłem do telefon - mam nadzieje że się dogadaliśmy, a i masz jej kurwa nic nie zrobić rozumiesz, chce zobaczyć ją jutrą całą - powiedziałem już nie co spokojniej - czy wyrażam się jasno? - dodałem po chwili
- Tak - mruknął niechętnie- Dobrze, za chwile wyśle ci sms'em jej zdjęcie - powiedziałem uśmiechając się do siebie i kończąc połączenie.
Po tylu latach nareszcie ją znalazłem, chyba nie myślała że tak po prostu ode mnie ucieknie, ode mnie nie można uciec.
- To co lecimy do Londynu? - zapytał Ashton uśmiechając się
- Tak - odpowiedziałem krótko.
Po krótkiej rozmowie z Ashtonem na temat lotu do Londynu, wysłałem zdjęcie Lily do Justina. Mam nadzieje że ją do jutra znajdzie, bo inaczej sam będę musiał jej poszukać.
Justin pov
- Kto dzwonił? - zapytał Zayn
- Luke - powiedziałem ostro
- Co? Po chuj on niby dzwonił? Czego od ciebie chciał? - zaczął po kolei zadawać pytania Niall
- Chce żebym mu kogoś odnalazł i jutro mu tego kogoś przekazał - powiedziałem patrząc się na telefon i czekając na sms'a
- Wiesz już kto to? - zapytał Harry, na co ja tylko pokreciłem przecząco głową, po czym dostałem sms'a, gdy go otworzyłem myślałem że zaraz mnie chuj strzeli
- Japierdole! - krzyknąłem, jeszcze raz patrząc na zdjęcie dziewczyny, żeby się upewnić czy to na pewno Lily jest na zdjeciu
- Kogo mamy mu znaleźć? - zapytał podchodząc do mnie Zayn, po czym zamarł patrząc na zdjęcie dziewczyny - o kurwa..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto kolejny rozdział, mam nadzieje że ktoś wgl czyta nadal to opowiadanie 😔 Obiecuje że dalej będzie ciekawiej ❤️ wiec do następnego xoxo Ps. Komentujcie to bardzo motywuje! 😁❤️
