Siedzieliśmy w czwórkę przy stole i czekaliśmy na resztę. Kostek pił piwo, jednocześnie nie spuszczając ze mnie wzroku. Bawiłam się słomką, udając, że tego nie widzę. Chciałam uciec. Jacek żywo dyskutował z Cezarym. Kątem oka zerknęłam kontrolnie na Kostka. Szara bluza współgrała z kolorem jego oczu. Oczu, które cały czas były utkwione we mnie.
– Ej, Kostek! – zawołał Cezary, energicznie machając rękami. – Idziemy potem do ciebie, prawda?
Po moich plecach przebiegł lodowaty dreszcz. Nie chciałam iść do niego, nawet jeśli nie byłabym sama.
– Tak – odpowiedział, rzucając kumplowi przelotne spojrzenie. – Adik chyba nie przyjedzie, więc nie będzie problemu z noclegiem.
– Domin chyba też nie – odezwał się Jacek, poprawiając okulary. – Najprawdopodobniej zapadł się pod ziemię.
– Pewnie z tą koleżanką z roku – rzucił rozbawiony Cezary. – O ile nie zdążył się na nią obrazić.
– Domin jest mistrzem obrażania – wyjaśnić Jacek, nagle przenosząc na mnie wzrok. – Potrafi nie odzywać się godzinami, więc uważaj na słowa. Zawsze.
Kostek parsknął śmiechem, widząc moją przerażoną minę.
– Bez przesady. On po prostu czuje się... niezrozumiały.
Jacek wywrócił oczami, a potem podwinął rękawy koszuli. Przez głowę przeszła mi myśl, że spodobałby się Pauli. Może miał naburmuszony wyraz twarzy i prawdopodobnie obrażał się gorzej niż Dominik, ale był atrakcyjny. Spojrzałam na Kostka. On też był... atrakcyjny. Moją wybujałą wyobraźnię powstrzymywał chłód bijący z jego oczu – na całe szczęście.
– Leti, jak masz na imię? – zapytał niespodziewanie Cezary.
Zamrugałam, czując gorąc na policzkach. Nie lubiłam skupiać na sobie uwagi. Założyłam kosmyk za ucho i objęłam dłońmi szklankę z piwem, którego wciąż nie tknęłam. Poprosiłam o potrójną porcję soku, ale ściśnięty żołądek wciąż odmawiał posłuszeństwa.
– Letycja – odpowiedziałam z wahaniem.
– Dość... oryginalnie – mruknął Jacek, drapiąc się po głowie. – Ale Konstanty brzmi o wiele gorzej – dodał z szerokim uśmiechem.
Kostek rzucił mu piorunujące spojrzenie.
– Zaraz będziesz spał na klatce – ostrzegł.
– Z Mieciem – rzucił rozbawiony Cezary. – Licz się ze słowami!
– Czaruś, przymknij się, tak z łaski swojej.
– Oj, Jacusiu, nieładnie tak... – Cezary zacmokał z niezadowoleniem. – Do kolegów tak brzydko się nie mówi.
Zakryłam dłonią usta i zaśmiałam się cicho.
– Domin ustawiłby was do pionu – powiedział Kostek.
– Prędzej Adik rozstawiłby nas po kątach swoimi mądrościami – zakpił Jacek. – Ja naprawdę nie wiem, jakim cudem tacy ludzie zdają maturę i idą w świat.
Cezary niespodziewanie przysunął się do mnie, kładąc rękę na oparciu za moimi plecami. Spanikowana, najchętniej bym uciekła, ale nie miałam gdzie. Zerknęłam na Kostka, który rzucał kumplowi poirytowane spojrzenie. Czarek nic sobie z tego nie robił, prawdopodobnie nawet nie zauważył. Przeczesał dłonią swoje długie, czarne włosy i uśmiechnął się do mnie.
– Dobra, darujmy już temu biednemu Adikowi. Niech rzyga w spokoju.
– Cezary – syknął Kostek.
CZYTASZ
Perseida [ZAKOŃCZONE]
RomanceLetycja czuje się niewidzialna. Wiecznie pod ostrzałem nieprzyjemnych spojrzeń, niewybrednych komentarzy i żartów. Ilość koleżanek może policzyć na jednej ręce. Zawsze z boku, wtopiona w tłum, ukryta za szerokimi ubraniami i kurtyną długich włosów...
![Perseida [ZAKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/204380684-64-k143588.jpg)