Obudził mnie powiew świeżego powietrza. Otworzyłam oczy. Wkradła się do nich fala ostrego światła, więc lekko je zmrużyłam. Przez niedomknięte powieki ujrzałam stojącego przy otwartym oknie Artura. Patrzył w dal. Jego jasne oczy były jak zawsze spokojne. Odwrócił się w moją stronę, a ja poczułam w skroniach ból, który z każdą chwilą stawał się silniejszy.
– Już drugi poranek w twoim domu–powiedziałam niewyraźnie, przywołując w myślach wydarzenia z wczorajszego wieczoru.
Przypomniałam sobie, że wylądowałam tutaj i nagle... spadła na mnie lawina haniebnych retrospekcji.
–O Boże–wybąkałam i nakryłam się pościelą.
Poczułam, że siada na łóżku.
Zsunął pościel z mojej głowy. Miałam zamknięte oczy i nie chciałam ich otwierać. Zupełnie tak, jakbym się za nimi kryła.
–Leno, popatrz na mnie–powiedział ciepło.
Pokręciłamprzecząco głową.
–Skarbie, proszę–dodał bardziej zdecydowanie.
Powoli rozchyliłam powieki.
–Przepraszam cię za wczorajszy wieczór–rzekłam pokornie.–Nie wiem, jak to się stało.
–Ale ja wiem. Dolali ci świństwa do napoju.
–Gdyby nie Waldi... –wzdrygnęłam się–gdyby nie ty...
–Głębia to niebezpieczne miasto, Leno, musisz uważać. Ci frajerzy już cię nie ruszą, jednak jest wielu innych, którzy nie będą mieli skrupułów.
Skinęłam głową.
–Po co w ogóle tam pojechałaś?
–Bo Kornel... –zaczęłam i ugryzłam się w język.
–Dancewicz?–uniósł głos.–Był tam?
–Tak, ale to kompletnie nie jego wina. Chyba nawet zaniepokoił się tym, co się ze mną działo.
–Tak się zaniepokoił, że pozwolił ci wyjść z pierwszym lepszym padalcem z imprezy.
–Proszę, zostaw go w spokoju, naprawdę nie miał z tym nic wspólnego.
–Okej–zamknął oczy, jakby próbując się uspokoić–nie rozmawiajmy już o tym. Grunt, że jesteś cała i zdrowa... u mnie.–Przesunął palcem po moim policzku.–Zjedz to.
Podał mi małą okrągłą tabletkę.
–Co to jest?
–Lekarstwo na kaca–odparł z uśmiechem.
–Tabletka przeciwbólowa?
–Nie obrażaj tego specyfiku.
–To co?
–Zaufaj mi, coś, co pomoże stanąć ci na nogi.
Zrezygnowałam z dalszych pytań, tylko połknęłam pigułkę, przejmując od Artura jeszcze szklankę wody.
Nie minęło pięć minut, a poczułam się jak nowo narodzona. To nie mogła być zwyczajna tabletka...
Artur poszedł pod prysznic, a ja niemalże płonęłam z zażenowania na myśl o niemoralnych propozycjach, jakie serwowałam mu w nocy.Teraz pójście z nim do łóżka nie było już tak oczywiste, jak jeszcze kilka godzin temu.
Na stoliku nocnym leżał mój telefon.
A więc Leon załatwił sprawę – pomyślałam i sięgnęłam po niego.
CZYTASZ
Oczy wilka
Roman d'amourDaj się porwać spojrzeniu Artura Mangano, które zachwyciło polskie czytelniczki w 2017 roku. Dwudziestodwuletnia Lena przyjeżdża do Głębi, małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Przez przypadek wjeżdża w auto najbardziej tajemniczego mieszkańca miaste...
