Odtrącenie

1K 37 0
                                        

Usiadłam na murku przy drzwiach wejściowych i schowałam głowę między kolanami. Chłodne powietrze muskało mnie po karku.

W co ty się wpakowałaś, dziewczyno?–zapytałam siebie.Jakbyś miała mało atrakcji w życiu.

Przed oczami pojawiły się obrazy z dzisiejszego dnia, pas ciepłej barwy drzew podczas przejażdżki, złudzenie fal, piękne ruiny, w końcu dumna mina Nadii, irytująca, udawana pomyłka z imieniem i oczywiście oczy Artura, jedyne, hipnotyzujące, otaczające mnie wszechmocnym blaskiem.

Powoli wstałam i udałam się do mieszkania. Gdy przekroczyłam próg, zorientowałam się, że moich współlokatorów nie ma w domu. Nagle zrobiło mi sięduszno. Podeszłam do okna w dużym pokoju i otworzyłam je na oścież. Spojrzałam na zegar z wahadłem stojący przy ścianie. Dochodziła ósma. Wyjrzałam przez okno. Osiedle pogrążone było już w ciemności. Zimne powietrze otulało mnie z każdej strony, w oddali słyszałam stłumiony odgłos karetki jadącej na sygnale. Wbijał się w mój umysł, torturując go zmiennością wysokich i niskich tonów. Nie chciałam jednak zamykać okna, wolałam to niż dziwną duchotę mieszkania. Przez chwilę obserwowałam blok naprzeciwko. W wielu oknach paliło się światło, pojawiali się i znikali ludzie. Nagle usłyszałam gong zegara, w pierwszej chwili aż podskoczyłam. Zamiast wyciszyć myśli, coraz bardziej się denerwowałam. Na dworze syrena, w środku uderzenia wahadła. Zakryłam uszy i spojrzałam na wskazówki zabytkowego urządzenia. Wybiła ósma.

Zegar ucichł. Odeszłam od okna, zostawiając je wciąż otwarte. Ściągnęłam z siebie ubrania i rzuciłam je na łóżko w pokoju. Naga poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic. Gdy wyszłam do przedpokoju owinięta ręcznikiem, Jolka i Krzysiek przekroczyli próg mieszkania.

–O matko, a co tu tak zimno!–krzyknęła przyjaciółka.

Krzysiek zmierzył mnie wzrokiem. Było w nim coś pożądliwego, co mi się nie spodobało. Bez słowa uciekłam do pokoju, zła, że wciąż nie mam drzwi. Usłyszałam, jak Jolka zamyka okno. Po chwili rozległ się jeden gong zegara.

–Krzysiek, ten zegar dudni. Wyłącz go–poprosiła przyjaciółka.

Usłyszałam jakby odgłos przekręcania, po czym para zamknęła się w sypialni. Wyciągnęłam z torebki telefon i położyłam na szafce obok łóżka. Następnie włożyłam piżamę i schowałam się pod kołdrą. Zasnęłam. Gdy się obudziłam, było po dwudziestej drugiej. Spałam dwie godziny –na wyświetlaczu telefonu żadnych nieodebranych połączeń. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, co może robić Artur. W mojej wizji siedział przy biurku w gabinecie i analizował swoim przenikliwym wzrokiem dokumenty. Nad nim pochylała się Nadia, eksponując dekolt i niby pokazując coś długim czerwonym paznokciem. Uśmiechała się zalotnie. On opierał się, jednak w końcu uległ namiętnym ruchom pięknej blondynki. Zaczęli się całować. Położył ją na biurku.Ja przyglądałam się temu, nie mogąc nic zrobić. Obok mnie stała Maria. Powtarzała:

–Robi wszystko, żeby i on w końcu zakochał się w niej.

Otworzyłam oczy.

Było już jasno. Po raz kolejny sięgnęłam po telefon. Dochodziła dziewiąta–żadnych nieodebranych połączeń.

Bez chwili namysłu wybrałam numer Artura. Nie odbierał. Napisałam wiadomość:„Wszystko w porządku? Proszę oddzwoń".

Przebrałam się w getry i koszulkę, po czym poszłam do kuchni. Jolka parzyła kawę.

–Dla ciebie też?–Podniosła pusty kubek.

–Tak, chętnie–odrzekłam, masując się po głowie i siadając na taborecie.

–Niewyraźnie wyglądasz–rzuciła, mierząc mnie wzrokiem z góry do dołu.

–Tak też się czuję.

Oczy wilkaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz