Spójrz mi w oczy

1.2K 43 1
                                        

Nie zastanawiając się ani sekundy, założyłam buty. Miałam ochotę musnąć przynajmniej rzęsy tuszem, ale nie było na to czasu. Poza tym przecież dzisiaj rano widział mnie bez makijażu, więc już chyba wiedział, czego może się spodziewać. Gdy naciskałam na klamkę od drzwi wyjściowych, wciąż czułam przyspieszony rytm serca.

–Dokąd idziesz?–Jolka popatrzyła na mnie podejrzliwie.

Na chwilę przystanęłam, ale myślami biegłam już na dół. Uśmiechnęłam się tylko znacząco do Joli, a ta pokręciła głową i podała mi marynarkę.

–Weź, już robi się chłodno.

–Dzięki–odparłam, po czym wyszłam z mieszkania.

Osiedle pogrążone było już w ciemności i we mgle, która sprawiała, że czułam się jak na pustkowiu. Z tej czarnej otchłani spowitej mleczną pierzyną wyłoniły się dwa bladoniebieskie światła samochodu. Poszłam w ich kierunku. Gdy zbliżałam się do pojazdu, coraz wyraźniej słyszałam rozbrzmiewającą z niego muzykę klasyczną,intensywną, acz melancholijną. Byłam prawie pewna, że to jeden z utworów Chopina.Kiedy podeszłam już dostatecznie blisko, by móc zobaczyć auto, zawahałam się chwilę, bo nie było to BMW, które już dobrze znałam, ale jakiś opływowy sedan o nowoczesnym wyglądzie. Nie widziałam kierowcy. Wtem drzwi się otworzyły i wysiadł z nich Artur w czarnej skórze, potarganych włosach i ciemnych spodniach, chyba dżinsach; jak zawsze męski i seksowny. Wraz z nim z samochodu wydarł się, niczym lew uwolniony z klatki, grany na pianinie utwór. Zawiesiłam wzrok na idealnie wyrzeźbionej twarzy mężczyzny, wsłuchując się w beznamiętną pogoń dźwięków. Doszłam do wniosku, że ta muzyka pasuje do niego i mimowolnie uśmiechnęłam się. On jednak nie odwzajemnił uśmiechu, tylko wciąż patrzył na mnie z grobową miną. Mocne uderzenia klawiszy idealnie komponowały się z powagą sytuacji. W końcu powoli zamknął oczy i westchnął, jakby opanowując złość, która przebijała się przez jego zaciśnięte usta. Nie miałam pojęcia, czym była spowodowana. Gdy ponownie rozchylił powieki, zapytał:

–Boisz się mnie, Leno?

–Nie, dlaczego?–odrzekłam, chociaż nie byłam do końca pewna, czy w rzeczywistości nie wzbudzał we mnie lęku. Nawet jeżeli, to chyba zaczynałam lubić to uczucie.

–Bo bardzo się denerwujesz za każdym razem, gdy mnie widzisz.

–Czy ty jesteś na mnie zły?–zapytałam.

–A powinienem?

–Nie wiem.

–Nie wiesz?–Podniósł ton głosu, po czym obszedł auto i otworzył przednie drzwi od strony pasażera.

Wsiadłam.Ściszył radio i powoli odjechaliśmy. Mgła była tak gęsta, że bałam się o każdy kolejny pokonywany przez nas metr. Artur nie jechał szybko, ale ja w takich warunkach drogowych w ogóle nie wypuszczałabym się nigdzie samochodem.

–Dancewicz otwiera ci drzwi od auta?–zapytał nagle, nie odrywając wzroku od jezdni.

–Jeszcze nie miałam okazji się przekonać–odparłam bez namysłu i od razu pożałowałam tych słów.

Spojrzał na mnie z ukosa i nic nie odrzekł, jednak dobrze wiedziałam, że nie spodobało mu się to, co powiedziałam.

–Artur, możesz mi wytłumaczyć, o co ci właściwie chodzi?

–Nie udawaj, że nie wiesz–prychnął.

–O to, że byłam dzisiaj z Kornelem na spacerze?–zapytałam, choć gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że odpowiedź będzie twierdząca.

–O czym rozmawialiście?–zapytał zdecydowanie.

–O wczorajszej imprezie, o niczym specjalnym–wyjaśniłam nienaturalnie podniesionym tonem.

Oczy wilkaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz