𝟙.

3.7K 185 159
                                    

—— srebrny kolczyk ——

    W wakacjach piękne jest to, że mamy wiele możliwości na robienie tego, co lubimy. Ważne jest, aby cieszyć się cudownymi, wolnymi od szkoły chwilami i spędzać ten czas po swojemu.

    Dla Beomgyu piękne było to, że w końcu mógł spędzić mnóstwo czasu ze swoimi przyjaciółmi, nie martwiąc się nauką i innymi obowiązkami szkolnymi. I choć minęło dopiero kilka dni wakacji, on już wyciągał wszystkich z domów, nie dając im nawet odetchnąć po roku ciężkiej pracy. Obiecał sobie, że tym razem nie zmarnuje ani chwili na robienie bezużytecznych rzeczy. Wiedział, że w końcu jego wielki zapał minie, lecz starał się nie zawracać sobie tym głowy. Cieszył się nową energią, która dawała mu siłę na cudowne przeżycie długiego wolnego.

    W parku niedaleko domu Beomgyu właśnie odbywał się festyn z okazji powitania lata. Ludzi troszeczkę się zebrało, a zwłaszcza rodziców z dziećmi. Znajomi chłopaka, którzy mieszkali w okolicy również tam byli, dlatego i go nie mogło zabraknąć. Namówił swoich przyjaciół i udali się tam, aby również świętować.

    Ów park połączony był z dość dużym placem, gdzie odbywały się przeróżne zabawy. Wszędzie roiło się od kolorów, sprzętów wykorzystywanych do gier i stoisk z jedzeniem. W samym parku również było dużo hałasu. Na trawie organizowane były mini zawody.

    — Chłopcy, wyglądacie na bardzo silnych. Może chcecie wziąć udział w grze? Brakuje nam kilku osób — zwrócił się do nich młody mężczyzna ubrany w przedziwny kolorowy strój. — Nagrodą jest kupon na darmowe lody!

    Beomgyu już miał odmówić, kiedy jeden z jego towarzyszy mu przeszkodził.

    — Lody! — Huening zaczął skakać wokół chłopaków. — Musimy to wygrać! Proszę, zagrajmy!

    — Darmowe lody zachęcają, ale wysiłek fizyczny odpycha. — Soobin skrzywił się, patrząc na linę do przeciągania.

    — Dajcie spokój! Sami chcieliście tu przyjść. — Nie dawał za wygraną.

    Ostatecznie troje przyjaciół dołączyło do gry. W drużynie byli z kilkoma innymi chłopakami – starszymi i młodszymi. Nie widzieli żadnych szans na to, że mogło im się nie udać. Przeciwnicy wyglądali na z góry przegranych. Jednak jakże rozczarowani byli, kiedy to właśnie oni ponieśli klęskę. W momencie, gdy prowadzący rozpoczął grę, nie minęło nawet 10 sekund, a przeciwna drużyna sprawiła, że pozostali wylądowali prosto na trawie.

    Dla Beomgyu gorsze od przegranej był ciężar, jaki teraz dźwigał.

    — Złaź ze mnie! — warknął do chłopaka, który właśnie wgniatał go w ziemię. — Jesteś taki ciężki!

    Soobin próbował wstać, jednak Beomgyu tak się szarpał, że ciężko mu było w jakikolwiek sposób się podnieść. Ostatecznie udało się, choć szło to naprawdę mozolnie. 

    — Myślałeś ty kiedyś o diecie? — Poszkodowany chłopak z furią otrzepywał swoje ubranie z trawy. — Widzisz tę dziurę? O tutaj! — Wskazał na swoje kolano.

    — Nie dostaniemy lodów. — Huening zwiesił głowę. — To na pewno przez was! Ty — wskazał na Soobina — jesteś za leniwy, a ty — tu przeniósł wskazujący palec na Beomgyu — jesteś za słaby! Spokojnie, wybaczę wam to, jednak musicie mi kupić tego loda, bo to tylko dlatego dałem się namówić na wyjście z domu.

    Chłopacy parsknęli śmiechem, słysząc słowa przyjaciela, a ten tylko się oburzył.

    — Mam lepszy plan. — Soobin objął go pocieszycielsko ramieniem. — Załóżmy, że... O cholera. — Zrobił przerażoną minę. — Beomgyu, krew ci leci z ucha. Spokojnie, to nic takiego. 

Our Summer - taegyu; txtOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz