× 5 ×

2.2K 156 145
                                        

× ×

Bakugou lekko rozszerzył oczy i ściągnął brwi do siebie. Dłonie starszego chłopaka były tak delikatne i przyjemne, że od samego dotyku po ciele rozpływało się ciepło.
Blondyn chciał tego. Nawet bardzo. Prawdopodobnie nawet bardziej, niż chciał tego Shoto. Mimo to...

- Nie możesz. Masz gorączkę, zboczeńcu - powiedział stanowczo Katsuki, ściągając ręcznik z głowy Todorokiego na jego twarz.

Kolejne kłamstwo.

Po tych słowach odtrącił dłoń Todorokiego i niewiarygodnie lekko musnął wargami jego nos przez materiał na twarzy mieszańca. Wyprostował się i znowu szybko odszedł w głąb korytarza w tylko sobie znaną stronę. Shoto stał jak wryty. Zarzucił ręcznik na ramiona i opuszkami palców dotknął swojego nosa, czerwieniąc się dość mocno z głupim uśmiechem na twarzy.

"Nie, nie zrobiłby tego. Przecież to Bakugou", pomyślał, śmiejąc się pod nosem, wciąż dotykając go palcami.

- Idziesz czy nie? - Wychylił się zza rogu Katsuki, co tylko przyprawiło mieszańca o jeszcze mocniejsze bicie serca i większe rumieńce. - Zrobię ci herbatę.

Todoroki ściągnął buty, odstawił na podłogę torbę z książkami i posłusznie poszedł za czerwonookim.

- Przepraszam za najście! - Krzyknął z myślą, że ktoś jest w domu.

- Daruj sobie, wiedźma jest w robocie - skwitował blondyn, stawiając wodę na gazie. Shoto podszedł do niego powoli, rozgladając się po domu. - Tutaj jest łazienka - skinieniem głowy Bakugou wskazał drzwi niedaleko. - Na rogu wanny zostawiłem ci koszulkę i jakieś dresy. Przebierz się, mokry jesteś - mówiąc to, zaczął nalewać zaparzkę do dwóch kubków.

- Dziękuję - wymamrotał kolorowowłosy, po czym odszedł do toalety.

Bakugou spojrzał na zamknięte drzwi, po czym wrócił wzrokiem do kubków, ponownie się czerwieniąc. Strzelił sobie mentalnego liścia w twarz, który przywołał go do porządku. Zalał herbatę i postawił na stole w salonie, po czym wyciągnął mopa i zaczął wycierać mokrą podłogę. Shoto nieźle przelało.

- Jak się ogarniesz to wrzuć ciuchy do wanny, powieszę je - zarządził i wrócił do sprzątania. - Boże, tak strasznie przmokłeś w tak krótkim czasie... - wymamrotał.

Po krótkiej chwili Todoroki wyszedł z toalety i spojrzał na wycierającego podłogę Bakugou. Od razu lekko się skrępował. To nie było zbyt fajne, że ktoś za niego sprząta.

- Przepraszam, nabałaganiłem - podrapał się lekko w kark z tą swoją typową dla niego obojętnością. - Nie chce ci robić problemu, więc-

- Więc się zamknij - ponownie przerwał mu blondyn, chowając mopa. - Podłoga jest śliska, nie wywal się - rzucił, wymijając go i wchodząc do łazienki.

Wykręcił ubrania Todorokiego i powiesił na grzejniku, cały czas czując, jak starszy podąża za nim wzrokiem. Popatrzył na niego i znowu zmarszczył brwi.

- Nie stój jak badyl. Siadaj na kanapie, herbatę masz na stole w salonie. Pij póki ciepła - kolejne rozkazy padły ze strony czerwonookiego, które Shoto od razu wykonał.

Bakugou ponownie zaszył się w toalecie, ale tylko po to, żeby po chwili znowu z niej wyjść z niewielkim urządzeniem w ręce. Podpiął przedłużacz, a do niego suszarkę, po czym podszedł do Todorokiego i położył dłoń na jego włosach, na co ten lekko się wzdrygnął i zadarł głowę do góry, patrząc na Katsukiego.

- Wysuszę ci włosy, chory nie będziesz - powiedział spokojnie Bakugou, błądząc wzrokiem po podłodze, chcąc uniknąć widoku twarzy Shoto i spotkania z jego oczami.

Znamię [TodoBaku ff]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz