× 6 ×

2.1K 151 79
                                        

× ×

Em starałem się to zrobić w miarę poprawnie pod względem "GeogRafIczNym i TurYstYcZnYm", dlatego plan podróży jest mniej więcej taki:

3A:
Musutafu (Tokio) > Prefektura Shizuoka > Prefektura Aichi
(319,6 km -- 5h 27 min)

Baku i Todo:
Musutafu (Tokio) > Prefektura Yamanashi > Prefektura Shizuoka > Prefektura Aichi (przez Hamamatsu)
(370,2 km -- 8 h 59 min)

× ×

Wycieczka miała rozpocząć się o ósmej rano. A mówiąc dokładniej - klasa 3A miała się o tej godzinie spotkać na dworcu, skąd pociągiem mieli plan pojechać z Musutafu, gdzie znajdowało się UA, do Prefektury Aichi.

- Są wszyscy? - Zapytał głośno pan Aizawa, gdy każdy już zajął swoje miejsce.

No, prawie każdy, ale ich wychowawca, jako przykładny nauczyciel, nie miał zamiaru liczyć tych bachorów. W końcu są dorośli, więc to ich problem.

- Bakugou nie ma, proszę pana! - Krzyknął z końca autobusu Kirishima, gdzie siedział cały "baku squad".

- Todoroki też jeszcze nie przyszedł... - Powiedziała lekko zmartwiona Yaoyorozu, rozglądając się po autobusie. - Napiszę do niego.

Eijiro poszedł w jej ślady i zadzwonił do przyjaciela. Odpowiedziała mu jednak tylko poczta głosowa, więc czerwonowłosy napisał do Katsukiego, co swoją drogą i tak było niczym w porównaniu z tym, jak bardzo Denki próbował dobić się do Bakugou, dzwoniąc do blondyna cały czas bez przerwy...

Co może robić dwójka chłopaków w jednej, ostatniej z kilku kabin w toalecie na dworcu, gniotąc się z powodu braku miejsca?

Liczyć karaluchy na podłodze? Czy raczej liczyć dziury w płytkach na ścianach i podłodze? Albo może bawić się w pieprzonych gejów? Podtapiać się nawzajem w muszli klozetowej?

Chociaż szczerze mówiąc, Bakugou naprawdę był bliski uduszeniu Todorokiego w tym kiblu. Lekkomyślność heterochromika chyba przechodziła sama siebie.

- Dlaczego tego nie zakryłeś wcześniej? - Warknął w stronę kolorowowłosego Katsuki, zakrywając znamię na jego ręce bandażem. Nie wiem, czy z Aizawą wszystko w porządku, ale stwierdził, że oddanie apteczki pod opiekę tego czerwonookiego demona będzie zajebistym pomysłem, dzięki czemu ta dwójka w toalecie miała tych bandaży pod dostatkiem. - Masz szczęście, że chyba nikt tego nie zobaczył.

- Przepraszam - powiedział obojętnie Todoroki, przyglądając się poczynaniom młodszego chłopaka.

- Przestań w końcu przepraszać - westchnął Bakugou. - Naprawdę cię kiedyś uduszę - dodał ciszej, chowając nożyczki i resztę materiałów do apteczki przypiętej do jego plecaka.

Blondyn odwrócił się plecami i otworzył drzwi do kabiny. Już miał zrobić krok, gdy nagle powstrzymała go dłoń, która lekko zacisnęła się na jego nadgarstku.

- Bakugou... - zaczął cicho mówić Todoroki, a dopiero po chwili spojrzał na jego twarz. - Dlaczego masz tak poranione dłonie? - Spytał, pocierając kciukiem jeden z wielu plastrów na rękach czerwonookiego.

- Nie interesuj się - wyrwał dłoń niższy, chowając ją do kieszeni, podobnie jak drugą. - Chodź już, zaraz nam uciekną - rzucił na odchodzę i nie czekając na mieszańca, ruszył do przodu.

Todoroki szybko westchnął z lekkim zmartwieniem, po czym poszedł za Bakugou. Gdy już byli kilka metrów od pociągu, z radiowęzła na stacji wydobył się kobiecy głos:

Znamię [TodoBaku ff]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz