× 13 ×

1.8K 133 174
                                        

Był rozdział poważny, był luźny, był przesłodzony, to teraz pora na przesłodzony angst.
To ff schodzi na psy, pozdrawiam serdecznie i smacznego.

× ×

- Nie róbcie niczego głupiego przez wakacje - to były ostatnie słowa, jakie wypowiedział wychowawca klasy 3A do swoich uczniów, siedzących niecierpliwie w ławkach. Każdy już chciał wyjść i zasmakować powietrza wolności i dwumiesięcznego odpoczynku. - Chociaż i tak pewnie coś odwalicie... - westchnął Aizawa. - Nie umierajcie, zostały wam jeszcze dwa lata życia w tej szkole. Możecie już iść.

Po tych słowach cała klasa szybko wstała i krzyknęła razem "do zobaczenia". Każdy chciał już wychodzić, jednakże przeszkodził im głos Kaminariego, który stanął na jednej z ławek na środku sali;

- Robimy rozpoczęcie wakacji pizzą z całą klasą, więc nie idźcie jeszcze do domów! - Krzyknął blondyn, żywo machając rękami. - Czekajcie przed pizzerią obok spożywczaka za szkołą, zbieramy się po piątce! - Po swojej wypowiedzi zeskoczył z ławki i oberwał piorunującym spojrzeniem wychowawcy, który sekundę później i tak uśmiechnął się pobłażliwie i wyszedł za krzykliwymi uczniami.

Gdy już pewien mieszaniec miał wyjść z klasy, niejaki Bakugou złapał skrawek jego koszuli od letniego mundurka i przyciągnął go do siebie, tym samym zatrzymując chłopaka. Obydwoje stanęli z boku, czekając, aż pozostali wyjdą z klasy. Nie wiedzieć czemu, ale chcieli być sami - cóż, właściwie to od dłuższego czasu tego chcieli, a ta chęć z każdą sekundą wzrastała.

Bowiem od pamiętnego pocałunku było ich jeszcze kilka. Każdy z zaskoczenia i bez większego kontekstu. Można by nawet powiedzieć, że ta dwójka "rywalizowała na pocałunki"; kto więcej - ten wygrywa. I ta rywalizacja jest wszędzie, a liczy się tylko to, by nikt ich nie zobaczył.

Z wycieczki w Aichi klasa 3A wróciła jakoś dwa tygodnie temu. Od tamtego czasu Bakugou i Todoroki czasami zagadują do siebie zwykłym "co u ciebie", gdyż po prostu nie mogą pozbyć się tego natrętnego uczucia, które domaga się kontaktu z drugim chłopakiem. Oczywiście zawsze po tej krótkiej rozmowie obydwoje lądują na herbacie w domu jednego z nich (z reguły jest to dom Katsukiego, ponieważ zazwyczaj w jego miejscu zamieszkania nie było nikogo, z kolei do Shoto poszli raz, okazjonalnie, gdyż akurat wtedy była wolna chata na noc). Wtedy zazwyczaj piją herbatę czy kawę i rozmawiają o drobnostkach jak stare baby po sześćdziesiątce. Czasami nawet nie rozmawiają, tylko siedzą w ciszy przerywanej przez kapanie z kranu czy odgłosy cykad i świerszczy na zewnątrz i utrzymują kontakt wzrokowy.

Po herbacie z reguły coś oglądają. Zazwyczaj pierwsze na co trafią, bez względu na gatunek, mimo iż ich gusta nie różnią się jakoś diametralnie. Gdy wybiorą film, leżą rozwaleni na kanapie, końcowo z reguły i tak zasypiając we własnych ramionach.
I ta farsa ciągnęła się już odkąd wrócili z tej wycieczki; Todoroki i Bakugou widzieli się codziennie. Te spotkania były już dla nich czymś naturalnym.
Mimo to nadal się ukrywali przed klasą i innymi. Nie mogli im powiedzieć o swoim "związku", to prawdopodobnie byłoby zbyt dziwne.

Wracając;

- Idziesz z nimi? - Zapytał w końcu Bakugou, puszczając materiał koszuli wyższego chłopaka.

- Pójdę, jeśli ty idziesz - odpowiedział obojętnie i bez większego skrępowania, mimo że w środku minimalnie się zawstydził.

- Wybierz chociaż raz sam - warknął pod nosem blondyn, po czym westchnął. - Chcesz iść do mnie?

- Możemy iść - uśmiechnął się delikatnie w odpowiedzi Todoroki, po czym zafundował chłopakowi przed nim szybkiego buziaka w policzek niczym dziewczynki z anime, czym tylko podbił swój wynik w ich zaciekłej rywalizacji.

Znamię [TodoBaku ff]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz