@Nikozjaaa rozdziaaaaaał!
"- 𝕄𝕠𝕫̇𝕖 𝕂𝕣𝕪𝕤𝕥𝕪𝕟𝕒 𝕙𝕖𝕣𝕓𝕒𝕥𝕜𝕚 𝕓𝕪 𝕟𝕒𝕡𝕒𝕣𝕫𝕪ł𝕒?
- 𝕆! 𝔸 𝕥𝕠 𝕞𝕠𝕫̇𝕖 𝕨𝕚𝕟𝕜𝕒?
- 𝕂𝕣𝕪𝕤𝕥𝕪𝕟𝕠...
- 𝔸 𝕚 𝕥𝕒𝕜 𝕤𝕚𝕖̨ 𝕤𝕜𝕠𝕟́𝕔𝕫𝕪ł𝕠."
^Courtney^
Gdzie mogłam się schować? Pod łóżkiem się nie zmieściłam - wiem, bo próbowałam. Spojrzałam na szafę i nie zastanawiając się ani sekundy dłużej, otworzyłam ją. Półki na jednej części, a na drugiej same wieszaki. Czemu ja jej wcześniej nie sprawdziłam? Na półkach znajdowały się damskie ubrania, natomiast w drugiej części, męskie. Płaszcze, buty, koszule i spodnie. Zamknęłam oczy, skuliłam się i weszłam do środka, kuląc się najmocniej jak potrafiłam. Usiadłam skulona w kącie, zakrywając się ubraniami. Chciałam zamknąć szafę, jednak usłyszałam brzęczenie. Otworzyłam szeroko oczy. Skoro ja to słyszę, to wilkołak również! Muszę znaleźć źródło tego hałasu i je wyeliminować. Modląc się, aby nie zostać złapana, wyszłam z szafy i rozejrzałam się po pokoju. Nie wiele mogłam zauważyć. Nie jestem wilkiem, także nie widzę w ciemności jak oni. Gdy przestało brzęczeć, uspokoiłam się, jednak nie na długo. Po chwili znów było to samo. Podeszłam szybkim krokiem do łóżka. Na szafce nocnej leżała komórka Annabell i cały czas dzwoniła. Jak ona się tutaj znalazła? Wzięłam ją do ręki i idąc w stronę szafy, wcisnęłam czerwoną kropkę. Westchnęłam. Usłyszałam krzyk Annabell, przez co biegiem pokonałam dzielącą mnie odległość od schronu. Ukryłam się tak samo jak wcześniej, zamknęłam drzwi szafy, gdy telefon zaczął dzwonić od nowa. Z nerwów, serce biło mi jak po długim biegu, zaczęłam tracić oddech, jednak skupiłam się i wcisnęłam zieloną kropkę, przystawiając komórkę do ucha. Nikt się nie odzywał, przez co zaczęłam panikować.
- Annabell, co się tam do kurwy dzieje?! - usłyszałam Matthew. Nie może krzyczeć! Nie może.
- Matthew? Ktoś tu jest. Ukryłam się, ale boję się, że mnie odnajdzie. - powiedziałam cicho. Chcę, żeby tutaj teraz był.
- Spokojnie kochanie. Nic ci nie będzie. Nie wychodź z kryjówki i nie odzywaj się. Nie może cię odnaleźć, rozumiesz? Nie może! - odpowiedział głośno mężczyzna. Przełknęłam głośno ślinę. Po chwili usłyszałam znowu jego głos. Tym razem, był spokojniejszy. - Trzymaj się kochanie. Jeszcze dzisiaj tam będziemy. - pokiwałam głową na jego słowa i oparłam głowę o ubrania, powoli się uspokajając. Zamknęłam oczy i słuchałam jego głosu. Drzwi pokoju otworzyły się w tym samym momencie, w którym Matthew powiedział, że już jest. Przełknęłam głośno ślinę.
- Boję cię... - wyszeptałam cicho, gdy usłyszałam ciche warczenie dobiegające z pokoju. Błagam, nie znajdź mnie. Nie znajdź mnie.
- Nie reaguj kochanie. Zamknij oczy i wsłuchaj się w mój głos. Dobrze? Będę do ciebie mówił cały czas. - otworzyłam szeroko oczy i nie odezwałam się. Wilkołak przewrócił łóżko, po czym zdenerwowany opuścił pokój.
- Opowiem ci bajkę. - zachichotałam cicho, na słowa mojego mate. Nie mam pięciu lat, ale jeżeli tego chce, to nie będę go powstrzymywać. Usłyszałam jakiś inny głos, chyba Hoppera. Po kilkunastu sekundach odezwałam się.
- Chcę moją bajkę. - powiedziałam cicho.
- Miałaś się nie odzywać. Ale już ci opowiadam. Zamknij oczy i wsłuchaj się. - Zrobiłam tak, tak kazał. - Każda historia zaczyna się od słów "dawno, dawno temu", a kończy "żyli długo i szczęśliwie". Jednak ta historia się różni. Na świecie żył zwykły mężczyzna i zwykła kobieta... - w mojej głowie pojawił się obraz Matthew. Byliśmy razem, szczęśliwi. Trzymaliśmy się za ręce, skradaliśmy sobie całuski... Mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi. Otworzyłam oczy, gdy usłyszałam głos Annabell. Wsłuchałam się z powrotem w głos Matthew. - Kochali się. Po kilku miesiącach, na świat przyszedł ich syn, Arthur.
- Serio? Od razu dziecko? Nie podoba mi się ta bajka. A gdzie... - przerwał mi, każąc siedzieć cicho. Po chwili powiedział:
- Kochanie, dokończę bajkę, gdy będę obok. Obiecuję. A teraz się nie rozłączaj i nie odzywaj się. - w tym samym momencie, drzwi szafy zostały otworzone. Spojrzałam na mężczyznę, który stał z uśmiechem i mnie obserwował.
- Myślę, że to już nie będzie potrzebne. - wyszeptał. Wytargał komórkę z mojej ręki, coś kliknął, po czym rzucił ją na łóżko. Rozejrzałam się szybko po szafie. Nie miałam się czym bronić. Wilkołak złapał mnie za ramię i siłą wyciągnął z mojej kryjówki. Zaczęłam krzyczeć, jednak zasłonił moje usta dłonią. Zaczęłam go drapać i się wyrywać, jednak nie przyniosło mi to żadnego dobrego skutku. Więc zacisnęłam zęby najmocniej jak potrafiłam na jego dłoni. Wilkołak warknął cicho, zabrał swoją rękę i popchnął mnie mocno do przodu. Oparłam się rękami o ścianę. Zaraz obok mnie był wazon. Wzięłam go do ręki i rzuciłam w wilka, trafiając w jego głowę. Mężczyzna upadł, a ja korzystając z okazji, wybiegłam z pokoju.
- Annabell?! Annabell, gdzie jesteś?! - zaczęłam krzyczeć, gdy nie znalazłam jej w pokoju. Skierowałam się do salonu i gdy tam też jej nie było, pobiegłam do kuchni. Spojrzałam w bok i kucnęłam z piskiem zauważając patelnię, która leciała w moją stronę.
- Courtney?! Matko, mogłam cię zabić. Chodź. Muszę cię ukryć. - powiedziała staruszka, podchodząc szybkim krokiem w moją stronę.
- Myślę stara babo, że to ci się nie uda. - odwróciłam się szybko w stronę mężczyzny i cofnęłam się do tyłu. Annabell zasłoniła mnie własnym ciałem i spojrzała na wilkołaka.
- Wiedz, że nie uda ci się jej stąd zabrać. - powiedziała pewnie, na co mężczyzna zaśmiał się głośno. Ufałam jej i wiedziałam, że nie pozwoli mu mnie zabrać. Jednak jaka jest szansa na to, że kobieta w ciele staruszki pokona wielkiego wilkołaka, który mógłby powalić drzewo? No właśnie... Znikoma szansa. Jednak miałam szansę, aby przyjrzeć się mężczyźnie. Jego głos... Był mi znany, jednak nie wiedziałam skąd. Sylwetka mężczyzny przypominała ogromne, dzikie zwierzę, które nie miało ani grama tłuszczu. Mogę nawet stwierdzić, że tych mięśni jest... no, jest ich po prostu za dużo. Gdyby potrafił krzyczeć, ostrzegałyby każdego przed sobą! Miał mocne rysy twarzy i był łysy. Nim się obejrzałam, Annabell leżała na podłodze, przygnieciona przez stół, a mężczyzna kierował się w moją stronę, jak dzikie zwierzę do swojej ofiary. Gdy robiłam krok w tył, on robił dwa naprzód.
- Poznajesz już mnie? Czy jeszcze potrzebujesz trochę czasu? - zapytał mężczyzna, śmiejąc się na koniec pytania. Zmarszczyłam brwi. Wilkołak wykorzystał tą sytuację i szybkim krokiem przemierzył dzielącą nas odległość. Złapał mnie za ramię, jednak gdy próbowałam go uderzyć, obrócił mnie w taki sposób, że moje plecy były oparte o jego klatkę piersiową.
- Zanim cię zabiję, zobaczysz ostatni raz otoczenie. Będę na tyle łaskawy. - powiedział, po czym ruszył ku drzwi. Zdziwiłam się, że były zamknięte. Czyli musiał wejść inną drogą albo... Albo Annabell go wpuściła. Ale to wtedy nie miałoby sensu. Zaczęłam kopać go po nogach, chcąc zwolnić jego ruchy, jednak ten nic sobie z tego nie robił. Podniósł mnie do góry, przez co krzyknęłam i wyważył drzwi jednym, mocnym kopnięciem. Gdy wyszedł na dwór, spojrzał w niebo, ja za to zaczęłam się rozglądać. Mój wzrok spoczął na jednej osobie. Matthew. Jest tutaj. Jest! Chcąc wtulić się w bezpieczne ramiona bruneta, zaczęłam wyrywać się z rąk łysego, jednak nie spodobało mu się to. Łysy spojrzał na mnie, warknął coś pod nosem i mnie uderzył z mocną siłą w twarz.
- Zrób to kurwa jeszcze raz! - usłyszałam krzyk mojego mate. Może to nie było normalne, jednak w duchu cieszyłam się jak głupia. Łysy złapał mnie za szyję i zaczął się cofać. Musiałam iść z nim.
- Mój alfa wygrał. Przekona w końcu wygnanych i będzie po was! - nikt nie jest na tyle głupi, aby zadawać się z Inżynierem! Nie wierzę w to! Poczułam coś ostrego na mojej szyi. Bałam się przełknąć głupią ślinę. Spojrzałam na Matthew szeroko otwartymi oczami.
- Twój alfa nie żyje. A ty pójdziesz w jego ślady. - odpowiedział mój alfa. Usłyszałam ryk za sobą. Nie wiem, jak to się wydarzyło. Najpierw trzymał mnie agresywnie nastawiony wilkołak, a w następnej sekundzie obejmował mnie mój mate. Wtuliłam się mocno w ciało bruneta, pozwalając sobie na łzy. Usłyszałam, że Matthew mówi coś jeszcze, jednak nie interesowałam się nim. Poczułam, jak tracę grunt pod nogami. Zamknęłam oczy, opierając głowę o ramię mężczyzny. Nie chcę zasypiać. Nie mogę zasnąć. Nie mogę.
CZYTASZ
Wracam/ZAWIESZONE
ParanormálníTOM PIERWSZY - "Cisza duszy" TOM DRUGI - "Wracam" Czasem samotność pokazuje drugą twarz człowieka. Pełną smutku, bólu ale i radości i szczęścia. Alfa Matthew wyruszył na poszukiwania człowieka, który zagraża jego mate. Courtney poznaje świat, w któ...
