12. Domówka

718 30 7
                                        

Można powiedzieć, że razem z Dagmarą przespałyśmy cały dzień. 

Gdy wstałyśmy była dziewiętnasta. I to właściwie nie z własnej woli, tylko do czarnowłosej przez piętnaście minut dobijał się Antonello. 

W końcu doprowadził, że dziewczyna wyłączyła telefon przez co zaczął dzwonić do mnie. Po piątym w końcu się poddałyśmy i odebrałyśmy.

Jak się okazało dzisiaj bardzo spontanicznie Octavio wyrządza imprezę. Nie mieli co robić, dlatego brunet wyszedł z inicjatywą domówki u siebie. 

Szczerze powiedziawszy dzisiaj miałam tylko ochotę na jakieś domowe spa i oglądanie "The Walking Dead" z dziewczyną. Wczorajszy dzień mnie bardzo wymęczył lecz Daga nalegała, aby pójść. 

Podobno jej znajomość z Luciano bardzo się rozwinęła. Jestem ciekawa jak przeżyje nasz powrót do Irlandii. Na razie staram się o tym nie myśleć, bo został jeszcze szmat czasu ale prawda jest taka, że w końcu będziemy musieli się z nimi pożegnać.

Dagmara bardzo przyłożyła się dziś do swojego wyglądu. Zaraz po tym gdy przyjęłyśmy zaproszenie Antonello jej zmęczenie zniknęło. Zerwała się momentalnie z łóżka i popędziła do kuchni robić nam kawę. Ja postanowiłam jeszcze chwilę poleżeć w łóżku i "obczaić" co dzieje się u moich znajomych z Irlandii.

Dzisiaj odbierali świadectwa więc wszystkie relacje na insta story składały się ze zdjęć z dyplomem lub w okazyjnych mundurkach. 

Gdy weszłam na snapchata zaznałam wiele wiadomości. Głównie wszystkie składały się z zapytaniem o wyjaśnienia. Ja natomiast kompletnie nie pamiętałam co wysyłałam. Jednak byłam bardziej pijana niż mi się zdawało. 

Dopiero gdy weszłam w moją galerie ujrzałam wczorajszy filmik ze studia tatuażu. Od razu wywołał on uśmiech na mojej twarzy. Przypomniało mi się również o wczorajszej obietnicy Alonso i liczyłam na wiadomość od niego ale pewnie przez imprezę zmienił plany.

W czasie gdy ja zdążyłam przejrzeć wszystkie portale społecznościowe czarnowłosa kończyła już swój makijaż zakręcając rzęsy na zalotkę. 

Jej make-up był przepiękny. Brwi miała wyczesane do góry na specjalne mydełko. Powieki były w kolorze brązowym i pomarańczowym oraz zrobiła długie, podkreślające jej czarne, skośne oczy brązowe kreski. Dodatkowo dokleiła sobie sztuczne rzęsy i zrobiła piegi. Usta pomalowała kolorem brązowym z błyskiem.

Wyglądała bardzo estetycznie i naprawdę dawno nie widziałam jej, żeby tak się starała. Gdy dziewczyna ma bardzo ładnie zrobiony makijaż to znaczy, że Luciano znaczy dla niej dużo i zaczyna się robić poważnie.

- Jeśli nadal się będziesz bez celu na mnie patrzeć i nie ruszysz w końcu tyłka to pójdziesz tak, jak teraz wyglądasz. 

- Lepiej nie, bo by pomylili nas z piękną i bestią - dziewczyna zaśmiała się ale nie dała mi dokończyć. - Oczywiście ty byś była bestią - mina momentalnie jej zrzędła. Pokazała mi środkowego palca i obie zaczęłyśmy się śmiać. Kocham się z nią droczyć.

W końcu stwierdziłam, że Daga ma rację więc i ja zaczęłam się ogarniać. 

Mój make-up zajął mi trzydzieści minut. Jak na mnie jest to bardzo mało a jeszcze zrobiłam sobie piegi, kreskę wywiniętą na górną powiekę i dokleiłam rzęsy. Jest to chyba mój nowy rekord. A muszę przyznać, że wyglądałam bardzo ładnie. 

Gdy ja skończyłam czarnowłosa siedziała zniecierpliwiona i gotowa do wyjścia. Chyba się stresowała bo jej obcas cały czas stukał o panele w sypialni. 

LO VAS A OLVIDAROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz