Jak się okazało Rafael Altamira była naprawdę spokojną dzielnicą. Głównie dlatego, że mieszkały tu same bogate rodzinki z rozpieszczonymi do bólu dziećmi.
Dało się to wyczuć z daleka. Chociaż poprzez sposób mówienia, czy nawet patrzenia.
Na szczęście ja i Dagmara takie nie byłyśmy. Miałyśmy wyjebane, gdy ktoś był bogaty w kurwę albo tych pieniędzy nie posiadał.
Liczył się tylko charakter i osobowość. Życie nauczyło mnie, że często bywa tak, iż ludzie mający pracę, o której przeciętny człowiek mógłby sobie pomarzyć skopie leżącego, a ten "gorszy" stanie w twojej obronie.
- Idę popływać - mówi czarnowłosa upijając ostatniego łyka hiszpańskiego piwa jednocześnie przerywając moje przemyślenia. Mi osobiście nie podpasował jego smak i zostałam przy zwykłym whisky.
- Jakbym usnęła to mnie obudź bo nie chcę się spalić od słońca. - Nie wiem co się ze mną dzieje ale dzisiaj najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku. Może to wina szybkiej zmiany klimatu. W końcu pogoda w Irlandii, a w Hiszpanii to spora różnica.
Niestety obiecałam już dziewczynie, że pójdziemy to tego klubu, pod którym wczoraj zagadali do nas "gorący Hiszpanie", jak to twierdzi Daga i musiałam się ogarnąć.
- Mogłabyś chociaż raz przestać zamulać i cieszyć się życiem. Czasami naprawdę mam cię i to twoje narzekanie po dziurki w nosie.
- Ona ma racje.
- Dziękuje! - odrzekła dobitnie długowłosa.
- Zoe. Dziecko. Kocham cię całym sercem i boli mnie fakt, że nie potrafisz się cieszyć życiem. Czasami zastanawiam się, czy ja popełniłam jakiś błąd.
- Tak kurwa. Popełniłaś mnóstwo błędów. I to, że czasami powiesz, że mnie kochasz, niczego nie naprawi. Ja potrzebuję to czuć, a nie usłyszeć. Odczuwam, jakbyś mówiła to dla zasady. Gdy byłam młodsza to niania była przy mnie, gdy dostałam pierwszego okresu, przeżywałam pierwsze załamanie, zerwanie. Prawie mnie zgwałcili, a ty o tym nie wiesz do tej pory. Gdy chciałam ci o tym powiedzieć, to zlewałaś mnie narzekając na ojca. Także nie wiem o jakich błędach mówisz.
- Czemu tak szybko wróciliście? - zmieniłam szybko temat zerkając jednocześnie na kobietę w basenie.
- Oh na plaży było zbyt dużo ludzi, a dobrze wiesz jak nienawidzę tłoku. Przytłacza mnie - tylko pokiwałam głową , dając znak, że rozumiem.
- A gdzie Pan Healy. - Odezwała się Dagmara.
- Poszedł wziąć szybki prysznic.
- Wiecie co? Chyba pójdę w jego ślady. Może się rozbudzę. - I jak powiedziałam, tak zrobiłam. Dopiłam mojego drinka i poszłam do sypialni po jakieś wygodne ciuchy.
- Obyyy! - Usłyszałam jeszcze z oddali.
Po szybkim prysznicu przebrałam się w czystą bieliznę i czarny, kolarski kombinezon, a na niego nałożyłam białą koszulę przewiązaną w pasie.
Po kąpieli od razu było mi lepiej i stwierdziłam, że w sumie to coś bym zjadła. Do kolacji mieliśmy jeszcze dwie godziny więc nie mogłam pozwolić sobie na nic sytego. Stanęło na jakieś przekąsce.
- Idę do sklepu. Chcecie coś?
- O proszę od razu ci lepiej. Ja nie chcę. Ale nie przemęczaj się, abyś nie wykorzystała swojej całej energii. Przed nami jeszcze cała noc w klubie. - Zażartowała czarnooka.
- Wrócę za minimum piętnaście minut.
Weszłam jeszcze na chwilę do pokoju, aby związać swoje włosy w niskiego, wygodnego koka. Nałożyłam jeszcze szybko białe skarpetki i w tym samym kolorze nike. Do outfitu dobrałam złote kolczyki i naszyjnik oraz czarną torebkę.
CZYTASZ
LO VAS A OLVIDAR
Fiksi RemajaHiszpania, rok 2016, gorące wakacje, bogata dzielnica, a pośród tego wszystkiego ONA. Pyskata, wytatuowana, wysoka brunetka. Jedno wyjście, jedna impreza. ONA i jeszcze KTOŚ. Ten KTOŚ to wysoki, czarnowłosy chłopak, z oczami tajemniczymi jak księżyc...
