11. Powrót

701 24 2
                                        

Jest wiele przeciwskazań na sytuację, w której się obecnie znajduję. Siedzenie w obcym studiu tatuaży o godzinie dwudziestej trzeciej, w Madrycie z chłopakiem, którego poznałam parę dni temu i bycie zalanym w trupa to bardzo zły pomysł. Ale co poradzę. Taka już jestem w głowie mam same takie.

- Właściwie, to nie jestem pewna. - Zmieniam zdanie już czwarty raz. Alonso się na mnie denerwuje, bo nasi znajomi są już jakieś czternaście kilometrów za miastem, a my mieliśmy tylko szybko załatwić pewną sprawę i do nich dołączyć. Przez moje niezdecydowanie siedzimy tu już prawie czterdzieści minut. Mam odbity szkic na swoich dwóch obojczykach ale nadal nie mogę się odważyć. Postawiłam na ciernie, o których myślałam już od dłuższego czasu lecz zawsze zapominałam umówić się do mojego zaufanego tatuatora, który zapewne nigdy nie zrobiłby mi tatuaży, gdy w mojej krwi płynie alkohol.

 Nie jestem pewna lecz zdaję mi się, że jest to niebezpieczne.

- Oj dawaj. Nie bądź pizdą. Musisz mieć jakąś pamiątkę z tej wycieczki.

- Mam! Draże orzechowe z czekoladą! - Chyba zaczynam go poważnie wkurzać. Coś czuje, że brakuje mu sekundy, a wybuchnie - dobra już, dobra ale tylko pod jednym warunkiem. - Wykazał zainteresowanie swoimi uniesionymi brwiami - zrobię jak ty zrobisz. 

- Dobra niech ci będzie mam cię wystarczająco dość, więc zrobię wszystko, aby stąd wyjść. - Wow, nie sądziłam, że zgodzi się tak łatwo. 

Dziewczyna, która mnie dziarała śmiała się z nas ale w końcu wzięła się do pracy. Ból był niesamowity. Whisky w moim organizmie wcale go nie ukoił. Czułam, jakby ktoś drapał nożem po moich kościach. Cały czas ściskałam rękę czarnowłosego.

Śmiał się ze mnie twierdząc, że tak mocno to robię, iż nie wie czy to on ma robiony tatuaż, czy ja. 

Po godzinie oba obojczyki były gotowe. Jestem pewna, że jak wrócę do domu o jakieś siódmej to będzie dobrze. Rodzice się pewnie wkurzą, że moja przyjaciółka dotarła wcześniej ale nie za bardzo mnie to teraz obchodzi. 

Teraz przyszła jego kolej. Sam Alonso stwierdził, że już nawet za bardzo nie ma miejsca na nowe dziarki ale ostatecznie postanowił na pajęczynę na łokciu u lewej ręki. 

Jest to również miejsce, na którym są kości, czyli bardzo boli. Zobaczymy, czy nadal będzie taki mądry jak przed chwilą.

Dziewczyna ledwo rozpoczęła swoją pracę, a ten już zaczął jęczeć - daj mi rękę - chłopaki to takie mięczaki.

- Oj lepiej nie, bo mi jeszcze zgnieciesz - odpowiedziałam sarkastycznym głosem ale ostatecznie podałam mu moją dłoń. Ten zamiast ją ścisnąć przyłożył do swojego policzka, owinął ją swoją i zacisnął oczy. Zdziwił mnie tym czynem. Wyglądał tak uroczo, że nie mogłam oprzeć się zrobienia mu zdjęcia. Wysłałam go czarnookiej jednocześnie dając znać, że jestem bezpieczna.

Następnie weszłam na snapa i nagrałam filmik z tatuatorką, a następnie z jego twarzą. Wysłałam do najbliższych znajomych i położyłam głowę na jego klatce piersiowej bo byłam lekko zmęczona.

Minęła kolejna godzina i właśnie byliśmy w drodze do auta. Na sam koniec, gdy wychodziliśmy już kobieta powiedziała, że jest z nas urocza para. Zestresowała mnie tym i szybko odpowiedziałam, że jesteśmy tylko przyjaciółmi ale ta jakoś nie za bardzo chciała w to uwierzyć.

Wyjeżdżanie z miasta było dla mnie chyba jednym z piękniejszych uczuć. Pierwsza w nocy, bycie jeszcze lekko wciętym, słuchanie Lorda Hurona, zero rozmów bez niezręczności, mało samochodów i światła. Dużo świateł. Coś niesamowitego. Ale niestety zaraz po wjechaniu na autostradę usnęłam. Nie chciałam tego, bo miałam ochotę o czymś porozmawiać lecz moje same zamykające się oczy były ode mnie silniejsze.

LO VAS A OLVIDAROpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz