Tej nocy Minho wcale nie spał dobrze. Bynajmniej, on nawet nie zmrużył oka, chociaż nawet nie wiedział czemu. Po prostu przewracał się z boku na bok, wzdychając ciężko pod nosem, gdy sen nie przychodził do niego. Nic dziwnego, że gdy wybiła godzina siódma rano, czuł się padnięty.
Ze zrezygnowaniem wpatrywał się w sufit, przez co nawet nie zauważył swoich kotów, które przyszły upomnieć się o śniadanie. Ocknął się dopiero w momencie, gdy Dori praktycznie wszedł mu na głowę. Musiał zająć się nimi.
— Już już... — wymamrotał ze zmęczeniem, by wstać z ciepłego łóżka i zejść do kuchni, gdzie były miski kotów.
Przez brak snu było mu nie tylko niedobrze, ale też potwornie zimno. Co chwilę jego ciałem wstrząsały lekkie dreszcze, a on czuł się osłabiony. Nie zapowiadało się, by miał to być udany dzień, zdecydowanie nie. Załamany zerknął na swoje odbicie i aż się zaśmiał.
Pod oczami miał lekkie cienie, a cała jego twarz była przeraźliwie blada. Włosy sterczały w każdym, możliwym kierunku, zaś usta zdawały się wyjątkowo przesuszone. Co brak snu mógł zrobić z człowiekiem? Teraz bardziej przypominał jego wrak niż cokolwiek.
Niby nie spał tylko jedną noc, a miał wrażenie jakby minął przynajmniej tydzień. Był tak bardzo zmęczony, że praktycznie nie kontaktował. Nawet nie zauważył, że stał w tym samym miejscu przez kilka minut, wpatrując się w swoje bose stopy, zastanawiając się czy mu w nie zimno, czy nie.
— Ogarnij się. — warknął do siebie, po czym postanowił wziął prysznic, który miał go ocucić.
Na szczęście udało się, dlatego po ubraniu się w świeże ciuchy mógł zająć się śniadaniem. Na zegarze wybiła godzina ósma, a on leniwie jadł kanapki, wzdychając pod nosem. Jego umysł pracował zdecydowanie wolniej niż zazwyczaj. Potrzebował czegoś...
— Jisung. Kawa. — szepnął bezmyślnie, a po dłuższej chwili jego oczy rozświetliły się.
No tak! Mógł kupić kawę i wpaść do Jisunga, by posiedzieć u niego. Kofeina i obecność Hana na pewno by mu pomogły, czemu wcześniej na to nie wpadł?
Szybko dokończył śniadanie, by następnie złapać za portfel, telefon oraz klucze. Chyba jeszcze nigdy tak szybko się nie ubrał i nie opuścił domu, jak tego dnia. Był wręcz cały w skowronkach przez to, że wpadł na tak genialny pomysł.
Jisung na pewno się ucieszy!
— Chociaż lubi pospać... — zaśmiał się cicho, zerkając na zegarek. — No cóż, może nie będzie zły. — westchnął z uśmiechem i nieco przyspieszył.
W połowie drogi między jego domem, a blokiem, w którym mieszkał Han, była mała kawiarnia. Nigdy do niej nie zaglądał, jednak tym razem postanowił to zrobić. To był najbliższy lokal, a on chciał już być u swojego aniołka. Z uśmiechem zamówił kawę dla siebie i dla przyjaciela, po czym zapłacił, by spokojnie poczekać na zamówienie.
Zastanawiał się czy młodszy już wstał, chociaż było to średnio prawdopodobne. Jisung nigdy nie wstawał rano, jeśli nie musiał. Minho zgadywał, że pewnie obudzi przyjaciela, który może z początku wkurzy się i na niego nakrzyczy. Miał jednak nadzieję, że kawa go udobrucha, inaczej musiałby iść do sklepu, by kupić coś słodkiego na przeprosiny.
Zadowolony z siebie wyszedł z lokalu, grzecznie żegnając się z kelnerką, po czym prawie biegiem ruszył w stronę bloku Hana. Czuł przyjemny dreszczyk emocji, ponieważ nie zapowiedział się. Już przed oczami miał zaspanego blondyna, którego włosy opadały na ciemne, jeszcze sklejone snem oczy.
CZYTASZ
You're still my angel || Minsung
Hayran KurguDalsze losy Jisunga, który po zrzeczeniu się anielskiego pochodzenia wcale nie odnalazł szczęścia w ramionach byłego diabła. Książka z uniwersum "My little angel" fluff
