Prolog

440 34 19
                                    

Kolejny samochód policyjny przejechał na sygnale, obok skromnej kawiarni, w której siedziała piękna czarnowłosa kobieta, spokojnie obserwująca świat widoczny za oknem, przy którym siedziała.

- Ależ dziś ruch! - powiedział kelner, podchodząc do dziewczyny z jej zamówieniem, uśmiechając się do niej całkiem milutko, jednak ta zignorowała go na rzecz gorącej kawy.

- Ciekawe, dlaczego tak jeżdżą. - zastanawiała się czarnowłosa, chwytając za przyniesioną filiżankę, upijając łyk, a na jej twarzy natychmiastowo pojawił się wyraz błogiej przyjemności.

- Szukają Deku - odezwała się staruszka siedząca przy stoliku obok, rozwiązując krzyżówkę.

- Przepraszam? - spytała młodsza, odrywając się od swojej kawy.

- Podobno od rana wszędzie można go znaleźć. A przynajmniej jego klony, ale bohaterowie i policja muszą sprawdzić, każdego. - wyjaśniła staruszka.

- I bardzo dobrze! Ci cholerni bohaterowie zamknęli w więzieniu, moją wnuczkę, ponieważ pofarbowała się na zielono! Niech trochę polatają po mieście! - splunął jakiś dziadek, siedzący w rogu kawiarni, czytając gazetę i zajadając się kawałkiem ciasta.

- Niech pan tak nie mówi, bo pana też zamkną. - powiedział szeptem kelner, rozglądając się nerwowo, jakby jakiś bohater miał zaraz wyskoczyć zza rogu.

- A co może nie mam racji?! Bohaterowie są od lat, a jakoś nie widzę, aby przestępczość malała! A ta cała liga przynajmniej zaczęła coś robić! - krzyknął jeszcze staruszek, machając pięścią w powietrzu.

- To prawda. Przecież to ludzie z ligi powstrzymali tą mafię, która produkowała broń odbierającą dary. - wspomniał mężczyzna siedzący przy ladzie i oczekujący na własne zamówienie.

- Wrzucili do Internetu mnóstwo akt, bohaterów, którzy mieli więcej na sumieniu niż cała liga razem wzięta! - dodał dziadek, którego wnuczkę zamknięto.

- I pomagają osobą, które bezprawnie zostały aresztowane i czasami w ucieczkach z więzienia. - przypomniała towarzystwu staruszka, kreśląc coś agresywnie na krzyżówce.

- Czyli lepiej być z ligą, niż z bohaterami. - podsumowała wszystko czarnowłosa piękność, obserwując gości kawiarni, niesamowicie szmaragdowymi oczami.

- Oczywiście, że tak! Wie pani, teraz młodzież, która ich popiera farbuje włosy właśnie na zielono, aby się upodobnić do Deku! To wspaniałe widzieć jak młodzi się jednoczą przeciwko uciskowi uzurpatorów w pelerynach. Sama bym dołączyła, ale to już nie te lata. - powiedziała starsza, podpierając głowę na ręce i odpływając z uśmiechem w świat marzeń.

- Proszę tak nie mówić! Przecież bohaterowie nam pomagają! - powiedział desperacko kelner, niemal wypuszczając tacę z rąk.

- A co pan taki za bohaterami? - zapytał zainteresowany mężczyzna przy ladzie.

- B-bo oni n-nas uratują, przed złem - powtarzał jak mantrę jak pracownik. 

- Tchórz, nie potrafisz przyznać, że byliśmy okłamywani całe życie. - mruknął staruszek, tak aby go wszyscy słyszeli.

- Chyba usłyszałam już dość. Dziękuję za miłą rozmowę, do widzenia. - odezwała się w stronę staruszki czarnowłosa, wychodząc i uprzejmie machając.

- Do widzenia, moja droga! - dało się jeszcze słyszeć głos starszej kobiety.

Czarnowłosa spokojnie przemierzała ulice Tokio, z uśmiechem obserwując napotkanych ludzi. Faktycznie duża część młodzieży miała zielone włosy bądź przynajmniej zielone pasemka. Czarnowłosa poprawiła swoją błękitną sukienkę sięgającą za kolano i weszła do bocznego zaułka obok budynku, w którym mieściła się stacja telewizyjna, PiffleTv.

Zwycięzcy zgarniają złotoOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz