Otwieram swe oczy i z łóżka wychodzę
Ruchem jednym odsłaniam firanki
Bez życia od widoku zza okien odchodzę
I myślę, gdzie się podziały tamte poranki
Gdzie kołdra sama się odkrywała
A łóżko tak mocno nie przytulało
Codzienność dotkliwie mnie połamała
I tak to już później zostało
Chociaż czasami jeszcze
Promieni słońca poszukuje
Póki co widzę tylko burze i deszcze
Ale nadal siedzę i wyczekuje
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
11.02.2022r
