Kolejny rok

121 10 0
                                        

- Witam w kolejnym roku w Hogwarcie! Chciałbym powiedzieć parę słów zanim nasza wspaniała uczta zamroczy wam mózgownice.

- Znowu zaczyna się - mruknął w moją stronę znudzony Dante, na co posłałam mu takie samo spojrzenie.

- Najpierw chciałbym przestawić wam profesora Remusa Lupina, który zgodził się objąć stanowisko nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią.

Zamarłam na moment słysząc to imię. Odwróciłam się w stronę stołu nauczycielskiego i dostrzegłam ów wymienionego mężczyznę. Jednak pamięć mnie nie zawodzi. To ten sam człowiek, którego spotkałam raptem dwa tygodnie temu na Pokątnej.

Po sali rozniosły się oklaski.

Nagle usłyszałam bardzo znajomy głos, tuż obok.

- Potter! Podobno zemdlałeś? Normalnie jak długi leżałeś! - przy stole Ślizgonów rozległ się śmiech.

- Zamknij się Malfoy! - warknął jakiś rudy chłopak. Jeśli się nie mylę, to Wesley.

Draco coś jeszcze odpowiedział, ale za bardzo się nad tym nie skupiałam. Zerknęłam kątem oka na Harrego, który w tym samym momencie spojrzał na mnie. Natychmiast odwróciłam wzrok.

- Jako, że nasz nauczyciel Opieki nad Magicznymi Stworzeniami przeszedł na emeryturę, to jego stanowisko, co z wielką przyjemnością ogłaszam, zajmie nasz gajowy Rubeus Hagrid!

Ponownie zapanowała wrzawa i nawet okrzyki radości, szczególnie ze strony stołu Gryffindoru. Raczej Ślizgoni nie podzielali ich entuzjazmu.

- Na koniec muszę Was poinformować, że na życzenie Ministerstwa Magii, Hogwart aż do odwołania ma obowiązek gościć dementorów z Azkabanu. Też nie jestem tym zachwycony. Obejmą oni wartę przy każdym wejściu do szkoły. Chociaż zapewniono mnie, że nie zakłócą oni codziennych zajęć, to radzę na nich uważać. Doskonale wyczują wasze nawet najbardziej skrywane lęki, nie dadzą się oszukać. Dlatego ostrzegam wszystkich, i każdego z osobna, żeby pod żadnym pozorem ich nie denerwować! W ich naturze nie leży wyrozumiałość, ani wybaczenie - dyrektor przeleciał surowym wzrokiem po wszystkich zgromadzonych, po czym uśmiechnął się łagodnie. - Ale wiecie, uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeśli pamięta się, żeby zapalić światło.

~~&~~

- Kto by pomyślał, że taki z niego poeta - zakpił Simmons, dotrzymując mi kroku. - "Pamiętajcie, zapalcie wszystkie żarówki!" - spróbował naśladować jego głos, czym wywołał moje lekkie parsknięcie.

- Podobno Syriusz Black uciekł z Azkabanu. To dlatego dementorzy zjawili się w Hogwarcie - rzuciła Donna.

- Syriusz Black? - zapytałam.

- Trzymał się z Sami-Wiecie-Kim - wyjaśniła, na co pokiwałam powoli głową.

- Dementorzy to jedno, ale kto powołał tego przygłupa na nauczyciela? - żachnął się Dante. - Powinien dalej siedzieć sobie w tym lesie i zbierać grzybki.

- Chociaż raz dobrze powiedziałeś, Simmons - za naszymi plecami rozległ się głos, a po chwili ujrzeliśmy Dracona i jego świtę. - Ta szkoła schodzi na psy.

- Nagle postanowiłeś z nami rozmawiać? - podniosłam brew, krzyżując ręce na klatce. Cały zeszły rok nie odezwał się do mnie słowem więcej, niż musiał. A tutaj proszę. Sam z siebie do nas podchodzi? Coś mi tutaj śmierdzi.

Zaśmiał się na to i obdarzając swoich koleżków szerokim uśmiechem podszedł bliżej, zarzucając mi rękę na ramię.

- Otóż droga siostrzyczko, dostałem zadanie od naszego ojca, aby przypilnować, czy nie robisz niczego głupiego, co przyniosłoby mu wstyd - powiedział, nachylając się nad moim uchem. Chociaż jego ton głosu był wyraźny i na tyle głośny, aby wszyscy wokół mogli usłyszeć, o czym rozmawiamy. Klastyczne zagranie Dracona, jakoś mnie to nie dziwi, że chce pokazać swoją wyższość.

Rosalyn || Severus SnapeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz