2. IMPREZA

435 16 0
                                        

Wakacje, Poniedziałek 15:00, sierpień

-Ashley zrozum że nam też jest ciężko... Też mamy tu przyjaciół ale tak już się złożyło. Musimy się przeprowadzić do Niemczech ze względu na moją pracę dobrze? Zrozum to. -mówi mój ojciec

-Tato ale ty nic nie rozumiesz! Dlaczego po 16 latach tak po prostu się przeprowadzamy! Ja tu mam swoje życie. Nie mogę go tutaj tak zostawić. Nie mogę zostawic mojej przyjaciółki!! - krzyczałam będąc cała zapłakana. Jak on mógł? Tak poprostu zmienia sobie pracę. Pierwszy raz byłam aż tak załamana. Zostawić moja najcenniejszą i jedyną przyjaciółkę? Nie tylko ją ale i moje życie które tu budowałam przez 16 lat. Ale już nie miałam siły walczyć z nimy skoro to i tak już zostało postanowione.

-dobrze... - powiedziałam do rodziców - lećmy do tych Niemczech. - już odpuściłam.

Wiedziałam że za tydzień moje życie tutaj, w Polsce się skończy. A to tylko przez tą cholerną pracę mojego ojca! Naprawdę, bardzo bym chciała tu zostać ale wiedziałam że rodziców nie byłoby w stanie utrzymać dwóch domów. Tak czy siak nie jestem pełnoletnia. Szłam schodami do mojego pokoju, się spakować. Ze względu że mam dużo ubrań,przynajmniej ja tak uważam, musiałam wziąść dużo walizek. Wziełam 5 walizek i do tego torbę na Pierdoły, takie jak kosmetyki, laptop, ładowarka, koc. Udało się! Jakoś zmieściłam całą szafę ubrań do tych walizek. Torbę też już miałam spakowaną. Oczywiście pewnie se myślicie, czemu spakowałam cała szafę skoro jeszcze tydzień tu zostaje? Oczywiście, nie jestem taka głupia i zostawiłam sobie jakieś ciuchy aby się przebrać. Teraz jeszcze czeka mnie spotkanie z Catrine. Zadzwoniłam do niej. Jeden sygnał, Drugi, trzeci, aż odebrała.

-No Witam Ashley moją najpiękniejszą przyjaciółkę! - usłyszałam radosny głos mojej przyjaciółki. Choć wiedziałam że to się zmieni.

-Emm.. Hej możemy się spotkać muszę Ci coś ważnego powiedzieć?-powiedzialam ze smutkiem w głosie.

-Stalo się coś? Słyszę po twoim głosie ze coś raczej złego?-już słyszałam że nie jest zadowolona z tego jak zaczęłam te rozmowę.

-Catrine to nie rozmowa na telefon. Możemy się spotkać przy rzeczce? Najlepiej za 20minut. - Rzekłam

-okej spoko nie ma problemu. To do zobaczenia.-

-pa- i zakończyła się rozmowa na telefon

Wziełam torebkę w której znajdował się portfel, telefon oraz słuchawki. Wiedziałam że miałam jeszcze 18 minut czasu ale też chciałam chwilę pojeździć na deskorolce. Wziełam deskę i oznajmiłam rodziców że ide spotkać się z Catrine. Oni nie mieli nic przeciwko. Czułam się fatalnie, a oni o tym doskonale wiedzieli. Wyszłam, założyłam słuchawki do uszu i zaczęłam jeździć po chodniku prowadzącym do rzeczki gdzie zawsze spotykałam się z Catrine. Ona jest jedyną osobą która mnie lubi. Nie mam przyjaciół dlatego że uważają mnie za dziwną. Nawet nie wiem czemu. Gdy dojechałam nie zauważyłam mojej przyjaciółki. Ale się nie dziwię ponieważ zostało jeszcze 5minut czasu. A ona przeważnie się spóźnia więc jestem pewna że będę musiała na nią trochę Poczekać. Położyłam deskę na trawie i na niej usiadłam. Gdy tylko przypominam sobie  nasze wspólne spędzone chwilę łzy same wypływają z moich oczu. Moje serce zostało połamane na drobne kawałki. Strasznie mi będzie jej Brakowało. Jej wygłupów i żenujących sytuacji. Pewnie będziemy się widywać ale zapewne bardzo rzadko. Przecież to Niemcy. Może gdybysmy przeprowadzili się do innego miasta nie byłoby aż takiego problemu. Gdy tak rozmyślałam usłyszałam szelesty. Szybko otarlam łzy i się odwróciłam. Tak to była ona. Moja przyjaciółka również z deskorolką. Wstałam i przytuliłam się do niej bardzo mocno jakby to miał być ostatni raz razem.

PRZYJACIELE? - (BILL KAULITZ)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz