Pokój Życzeń wyglądał teraz, jak jedna wielka graciarnia.
Pod ścianami ustawione były wysokie regały, wypełnione różnorodnymi przedmiotami. Pomimo, że każda przestrzeń, zdawała się być wypełniona, gdzieniegdzie znajdowały się pudła, półki, szafki, w których można było coś jeszcze schować.
Harry, który przeciskał się przez wąskie alejki za Draco, przeklął pod nosem, bo jakaś opasła księga spadła mu się na nogę i uderzyła go twardym rantem prosto w duży palec u stopy.
Kulejąc, przeklinając i skacząc na jednej nodze, dotarł do miejsca, do którego prowadził go Malfoy. Nie zwrócił jednak uwagi, gdzie się znajdują, tylko czym prędzej usiadł na jednym z pobliskich foteli i rozwiązał sznurówkę trampka. Z grymasem na twarzy zaczął rozmasowywać obolałe miejsce i dopiero wtedy dotarł do niego zniecierpliwiony głos Ślizgona.
- Skup się Potter.
- Nie moja wina, że Pokój Życzeń chciał mnie zaatakować - odpowiedział.
- Nic Ci nie jest - prychnął ze zniecierpliwieniem Malfoy.
- Skąd wiesz? Może sobie coś złamałem?
Draco spojrzał na niego jak na idiotę, więc Harry nachmurzył się i powiedział obrażonym tonem:
- Możesz kontynuować.
Draco westchnął, ale po chwili powtórzył:
- To szafka zniknięć.
Harry spojrzał na znajdujący się przed nimi mebel. Duża, staroświecka szafa nie wyróżniała się na tle innych sprzętów w pomieszczeniu. Lekko kulejąc, Harry poszedł do niej i obejrzał ostrożnie, po czym uchylił drzwiczki. Drewno zatrzeszczało i uwolniło zapach stęchlizny.
- Jak to działa? - zapytał.
- Na razie nie działa. Zgodnie z planem miała posłużyć do wpuszczenia śmierciożerców do zamku. Druga, bliźniacza, znajduje się na Nokturnie. Tyle wiedzą. Spodziewają się, że załatwię to to końca roku szkolnego.
Harry przyjrzał się Draco. Chłopak wydawał się zdeterminowany, jego sylwetka była wyprostowana, ręce założone na piersiach. Twarz zacięta i blada. Cały Malfoy.
- Rozumiem, że masz jakiś plan? - zapytał Harry i dodał do chwili - To znaczy inny niż pomoc śmierciożercom w przejęciu Hogwartu.
Blondyn spojrzał na swojego rozmówcę. To było długie, mocne spojrzenie i Harry poczuł, jakby mierzył się z hipogryfem. Po chwili Malfoy odpowiedział:
- Nie mogę uprzedzić Dumbledore'a. Ty też tego nie zrobisz, bo o wszystkim dowie się Snape. On jest po stronie Czarnego Pana. Gdy domyśli się, że go zdradziłem, będzie po moich rodzicach.
- Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem - zaczął Harry - ale nie sądzisz, że Snape jednak współpracuje z Dumbledorem? Zbyt często słyszałem od dyrektora, że się zmienił i jest po naszej stronie...
Malfoy prychnął zniecierpliwiony.
- Wiem tyle, że bierze udział w każdym spotkaniu i jest blisko Czarnego Pana. Nie zaryzykuję życiem rodziców. Jeśli jest oddanym śmierciożercą, to o czymkolwiek dowie się on, będzie wiedział też Czarny Pan.
- Ok. Czyli Dumbledore nie może o niczym wiedzieć. Jak w takim razie uchronimy jego i zamek? Może McGonagall...
- Potter, kurwa. Zapomnij o nauczycielach. Wszyscy ufają ślepo w osąd Dumbledore'a.
- To prawda. A Dumbledore nie wiedzieć czemu jest beztroski jak nigdy. Moja ostatnia wizja i wcześniejsze ostrzeżenia nie zrobiły na nim żadnego wrażenia - zastanawiał się na głos Harry - Dobra, jaki w takim razie masz plan? - zapytał, a Draco pobladł jeszcze bardziej i powiedział ostro:
CZYTASZ
Zanim nadejdzie mrok
Fanfiction"Harry momentalnie znalazł się przy nim. Białe włosy, rozsypane w nieładzie po walce, sprawiały, że Draco wyglądał inaczej niż zwykle. Ale Harry już nie dał się zwieść. Wiedział, że ma przed sobą bezwzględnego śmierciożercę. - To koniec - powiedzia...
