Przez ostatnie tygodnie Harry spotkał się z Malfoy'em na potajemnych lekcjach oklumencji, zaledwie kilka razy. Ślizgon blokował swój umysł, ale w swojej ocenie, wciąż nie na tyle skutecznie, by przekonać Voldemorta, że nic przed nim nie ukrywa.
Harry znów był pochłonięty nauką, treningami, spotkaniami z Dumbledorem i dodatkowo prowadzeniem Gwardii. Co prawda, na tych spotkaniach pojawiał się też Draco, ale oprócz wymienienia kilku słów i przekazania peleryny niewidki, mężczyźni, nie mieli za dużo kontaktu.
Dzisiejsze spotkanie GD, miało dotyczyć obrony przed klątwami tnącymi i Sectumsemprą. Harry, który zwykle pojawiał się w Pokoju Życzeń sporo wcześniej, by przekazać Malfoy'owi niewidkę oraz przygotować się do spotkania Gwardii, wbiegł spóźniony, w pośpiechu dojadając tosta. Na korytarzu czekał już na niego Malfoy. Gdy razem przeszli przez drzwi, Harry stanął jak wryty i przez dłuższą chwilę, zastanawiał się, czy nie pomylił Pokoju Życzeń z jakąś inną salą.
Ogromne pomieszczenie, które zawierało co prawda poduszki i materace, manekiny do ćwiczeń oraz inne akcesoria, potrzebne do praktycznej nauki pojedynków, było wypełnione także unoszącymi się w powietrzu serduszkami, pudrową jemiołą oraz amorkami, które wypuszczały wszędzie świetliste, różowe strzałki. Na oknach stały butelki z różowym piwem kremowym, ptysie oraz czekoladowe serca w malinowym lukrze.
Osłupiały Harry spojrzał na Ślizgona, ale ten z kamienną twarzą, wpatrywał się w pojedynek między nadlatującymi amorkami.
Nie zdążyli porozmawiać, bo od wejścia dochodziły już odgłosy zbliżających się uczniów, więc Malfoy odebrał od Harry'ego niewidkę i założył ją na ramiona. Niedługo po tym, w drzwiach, pojawiła się duża grupka uczestników Gwardii, wśród której byli Ron, Lavender, Hermiona i Neville.
Każdy wchodzący do Pokoju Życzeń przystawał z wrażenia, obserwując walentynkowe ozdoby i przyznając, że zapomniał o dzisiejszym święcie.
Niecodzienna dekoracja miała duże minusy: Harry z trudem zapanował nad rozgardiaszem, ponieważ walentynkowy wystrój, wybitnie rozpraszał członków Gwardii. Gdy w końcu przeszli do ćwiczeń, najpierw podzielili się w pary i powtarzali zaklęcia obronne i uniki.
Zwykle podczas spotkań GD, Harry nie widział ani nie słyszał Malfoya. Czasami zastanawiał się, czy Draco uczestniczy w całych spotkaniach. Ślizgon rzadko kiedy też dzielił się z nim przemyśleniami po zajęciach. Dzisiaj jednak było inaczej. Gdy Harry podszedł do Padmy, chcąc pokazać jej, jak powinna zablokować zaklęcie, usłyszał przy uchu głos Ślizgona.
Zwykle Malfoy mówił z przekąsem, lekką kpiną i wyższością w głosie. Dzisiaj, słowa, które wypowiedział, zabrzmiały cicho i miękko, dlatego w pierwszej chwili Harry aż podskoczył, zapominając, że Draco przygląda się lekcji.
Delikatnie, żeby nie zaniepokoić Padmy, obrócił głowę w kierunku dochodzącego szeptu. Poczuł ciepły, delikatny oddech, tuż przy swoim uchu:
- Już by ją zabił. Lepiej użyć "Toxo"- powtórzył Malfoy, a Harry półgębkiem odpowiedział:
- Nie znam tego zaklęcia.
Padma spojrzała na niego pytająco.
Do końca zajęć Harry nie usłyszał już Malfoy'a, ale ciężko było mu się już skupić na prowadzeniu spotkania.
Gdy po godzinie, członkowie GD zaczęli się rozchodzić, Dean Thomas podszedł do Harry'ego i zapytał go prosto z mostu:
- Gdzie zabierasz swoją dziewczynę?
- Eee, co? - zapytał zdezorientowany Harry, po czym przypomniał sobie o plotkach, które rozsiał Ron.
- No, walentynki są - szturchnął go Dean i z uśmieszkiem wskazał na parę amorków, przelatujących tuż koło nich.
CZYTASZ
Zanim nadejdzie mrok
Fanfiction"Harry momentalnie znalazł się przy nim. Białe włosy, rozsypane w nieładzie po walce, sprawiały, że Draco wyglądał inaczej niż zwykle. Ale Harry już nie dał się zwieść. Wiedział, że ma przed sobą bezwzględnego śmierciożercę. - To koniec - powiedzia...
