Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

7. Nowo powstały sojusz

14 4 0
                                        

  Szybko pociągnęłam za klamkę raz jeszcze, tym razem ze szczęściem patrząc jak drzwi się otwierają.

  Wskoczyłam do środka, a absolutnie ignorując wypowiedź Alec'a, ale jak zwykle były to tylko pozory. Nie mogłam pozbyć się tych słów, które głośno dudniły mi w głowie. On jest jakiś nienormalny.

  Wzięłam głęboki oddech, aby  usunąć ewentualne wypieki na twarzy, a następnie ze ściągniętymi brwiami obserwowałam jak chłopak wciska się na siedzenie kierowcy.

  Nie umknął mi nawet drobny gest wytrzepania butów. Naprawdę troszczył się o tą śliczną bestię. Ale nadal byłam na niego zła, więc kiedy uruchamiał silnik, odwróciłam głowę w stronę szyby.

- Nie odwoź mnie prosto do domu. Muszę jeszcze coś załatwić, więc pójdę pieszo. - rzuciłam chłodno, informując go, że jestem śmiertelnie obrażona.

  Nie byłam pewna czy mój ton, czy bardziej słowa wywoływały na nim faktyczne wrażenie, ale się udało, bo poczułam jego dłoń na swoim ramieniu.

  W nagłym przypływie łaskawości, ale i ciekawości, moje spojrzenie powędrowało z powrotem na twarz Cartis'a.

  Minę miał zdecydowanie poważną, ale coś w jego oczach mówiło mi, że odebrał moją wypowiedź nie tak. Nie mogłam go jednak winić, skąd mógł wiedzieć, że po prostu muszę zająć się siostrą, bo nasi rodzice mają nas gdzieś?

- Mika, nie chciałem cię zdenerwować, serio. Proszę, pozwól mi się odwieźć prosto pod sam dom. - powiedział niemal błagalnie.

  Cholera, chyba trochę nabałaganiłam. Zdecydowanie należało mu się jakieś wytłumaczenie, dlatego uśmiechnęłam się niepewnie, nie chcąc jeszcze bardziej pogorszyć sytuacji.

- Wybacz, źle to ujęłam. Najzwyczajniej w świecie muszę coś załatwić po drodze. - wytłumaczyłam najspokojniej jak potrafiłam.

  Chciałam jak najlepiej wyrazić skruchę, bo naprawdę było mi głupio przez to nieporozumienie. Owszem, żarty Alec'a potrafiły doprowadzić do szału, ale informacja którą chciałam przekazać w połączeniu z sukowatym tonem zdecydowanie nie było dobrym połączeniem.

  Na szczęście nie musiałam przepraszać dwa razy. Kiedy tylko przetrawił wszystko co powiedziałam, wydał z siebie westchnienie pełne ulgi i szeroko się uśmiechnął. Cholera, dlaczego on musiał się uśmiechać aż tak pięknie?

- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło. W takim razie po prostu poczekam, załatwisz to co musisz i odwiozę cię do domu zgodnie z umową. - zarządził Alec, po czym nie widząc żadnego problemu wyjechał na główną drogę.

  Tym razem jednak nie podziwiałam tego z jakim wdziękiem prowadzi, bo zawładnął mną ogromny stres.

  To nie tak, że wstydziłam się siostry, wręcz przeciwnie. Hannah była najwspanialszą dziewczynką na świecie, ale nigdy nie chciałam dopuścić do sytuacji, w której ktoś widziałby jak odbieram ją o takiej godzinie z domu koleżanki.

  I udawało mi się to niemal przez całe liceum, dlatego nie chciałam tego zniszczyć. Równocześnie nie chciałam też niszczyć mojej relacji z Alec'iem, dopiero co wszystko mu wyjaśniłam, nie chciałam znowu kłamać.

  Po chwilowym dylemacie stwierdziałam, że skoro on ufa mi na tyle, aby jutro przyjąć mnie w swoim domu, to ja zaufam mu w sprawie mojej siostry.

- Właśnie tak zrobimy, wysadzisz mnie przy końcu południowej dzielnicy i poczekasz dosłownie minutę. - zgodziłam się, czując się znacznie lżej po dokonanym wyborze.

  A uśmiech Aleca utwierdził mnie w tym, że ten wybór był niezaprzeczalnie dobry. Wszystko było już dobrze, więc mogłam w spokoju rozkoszować się wieczorną przejażdżką. Arcadia w nocy była jeszcze bardziej czarująca niż w dzień, a że ja naprawdę kochałam to miasto, można było mi zaufać.

Hard HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz