Momentalnie dobrałam się do radia, powodując tym głośne westchnienie Cartis'a, ale i uśmiech który tlił się w kąciku jego ust.
- Wszystko tylko nie Lana. - uprzedził niemal błagalnym tonem.
Zaśmiałam się słysząc to, bo wystarczył jeden raz mojego małego koncertu, a biedny Alec już miał dość. Mimo, że wewnętrznie miałam ogromną ochotę zrobić mu na złość, to w podziękowaniu za świetnie spędzony dzień zdecydowałam się zlitować.
Dlatego kiedy on wyjeżdżał z posesji, ja wydzierałam się do Champagne & Sunshine od PLVTINUM, czyli absolutny klasyk ostatnich wakacji. Co prawda te ostatnie wakacje miały miejsce dwa lata temu, ale ta piosenka miała tak wspaniały vibe, że nie było sensu się tym przejmować.
I mogłabym przysiąc, widziałam uśmiech Alec'a, kiedy piosenka się zaczynała. A to znaczyło, że zdecydowanie podzielał moje zdanie. Nawet podgłośnił radio!
- Widzę, że tym razem trafiłam w twoje gusta. - rzuciłam, próbując przekrzyczeć bit.
Jednak nie narzekałam, bo to było wszystko o co mogłabym prosić. Alec czuł się chyba podobnie, ponieważ już nawet nie próbował ukryć swojego szczęścia.
Owszem, był w pełni skupiony na drodze, ale jego uśmiech i śpiewanie razem ze mną jasno wskazywało na moją rację. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy on również miał z tą konkretną piosenką jakieś fajne wspomnienia.
- Ciężko uwierzyć, że sama wybrałaś tak dobrą piosenkę. - powiedział podczas drugiej zwrotki, tak abyśmy oboje mogli zaśpiewać refren. Tak świetnie się przy tym bawiliśmy, że nawet puściłam jego złośliwość mimo uszu.
- Tam gdzie wczoraj? - zapytał, wjeżdżając na osiedle, na którym mieszkała Layla.
Byłam pod wrażeniem jego orientacji w terenie, zwłaszcza, że był tam dopiero raz, ale kiwnęłam delikatnie głową. Nie zamierzałam go chwalić, jeszcze poczuł by się zbyt pewnie.
- Tak, pamiętasz który numer? - zapytałam, chcąc się upewnić.
A raczej po prostu chciałam mu wjechać na psychikę, maskując zazdrość. W końcu ja gubiłam się w jego pieprzonym domu.
- Siedem? - upewnił się, przy okazji zatrzymując się pod właściwym domem.
To jest po prostu niemożliwe. Czy on miał do cholery pamięć fotograficzną czy jak?
- Dokładnie, zaraz wracam. - powiedziałam szybko, starając się nie okazywać szoku jaki właśnie przeżyłam i wysiadłam kierując się w stronę domu.
Tym razem Hannah wyszła jeszcze zanim zdążyłam dojść do drzwi. Layla z kolei z uśmiechem machała do mnie z progu. Od razu jej odmachałam biorąc siostrę w objęcia. Nie było sensu abym podchodziła bliżej więc zamiast tego postanowiłam trochę pokrzyczeć.
- Dziękuję za zajęcie się nią! Znowu! - krzyknęłam, z szerokim uśmiechem na ustach.
Miałam nadzieję, że mimo odległości między nami, kobieta wyczuje moją wdzięczność, ale i skruchę, że znów zrobiłam problem, zostawiając Hannah na jej głowie.
Layla oczywiście zauważyła i w ten charakterystyczny dla siebie sposób machnęła na mnie ręką z widoczną nonszalancją.
- Nie przejmuj się tym! Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś. - okrzyknęła brunetka, wyraźnie starając się dostrzec jakąkolwiek sylwetkę w szybie auta Alec'a.
I nawet nie byłam pewna czy chciałam, aby coś zauważyła, czy może wręcz przeciwnie. Zamiast tego po prostu podziękowałam jej szybko i odwróciłam się na pięcie.
CZYTASZ
Hard Happiness
RomansaNie miałam pojęcia czym jest szczęście przez bardzo długi czas, jednak instynktownie za nim goniłam. Próbowałam je znaleźć tak wiele razy, bezskutecznie. Myślałam, że w końcu to ono odnalazło mnie, lecz jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się...
