Wróciłam myślami do tej jednej rozmowy telefonicznej, podczas której brunet na mnie naskoczył, nie byłam na niego zła ani przez moment, ponieważ wiedziałam, że nie zrobiłby czegoś takiego bez powodu. Nie dawało mi to jednak spokoju.
- Dlaczego tak ciężko ci uwierzyć, że ktoś lubi cię za to jaki jesteś, a nie za to jak wyglądasz? - zapytałam zanim zdążył jeszcze pociągnąć poprzedni temat.
Nie chciałam być wścibska, po prostu miałam wrażenie, że kryło się za tym znacznie więcej niż się wydawało. A ja, chociaż wcale nie musiałam, czułam, że chce mu pomóc. Sama myśl jego smutku była dla mnie czymś strasznym.
Cartis zupełnie nie spodziewał się tego pytania, więc zmieszał się lekko. Dawałam mu tyle czasu ile tylko potrzebował, w końcu to ja trochę się narzucałam.
Spokojnie obserwowałam jak tym razem on jak najbardziej wydłuża czas swojej odpowiedzi za pomocą papierosa.
- To długa historia. - odezwał się w końcu, gdy wrzuciłam swojego peta do popielniczki.
Nie odrywałam od niego wzroku, starając się mu przekazać, że absolutnie mnie to nie zraża. Zamiast tego jednak ponownie tonęłam w jego oczach. Boże...
- Mamy czas. Mów. - powiedziałam stanowczo.
Po chwili uniosłam kąciki ust, widząc jak Alec podnosi ręce w geście poddania się. Tak właśnie myślałam.
Brunet również zgasił swojego papierosa, dlatego postanowiłam wykorzystać okazję i delikatnie ułożyłam swoją dłoń na jego, opierającej się o zimną barierkę. Dokładnie tak samo, jak on po całej sytuacji z moim ojcem.
Co prawda trochę inaczej to wyglądało, bo moja dłoń była sporo mniejsza w porównywaniu z jego znacznie większą, ale liczą się chęci.
Widziałam, jak Cartis się wahał, chyba nawet przygryzł policzek od środka, intensywnie zastanawiając się nad tym, jak wszystko ubrać w słowa. Bo co jak co, ale wyboru to mu nie dałam.
- Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego zawsze mówię jedynie o seksie, gdy chodzi o relacje? - zapytał nagle, zmuszając mnie tym do przeanalizowania całej naszej relacji.
Faktycznie, to było dosyć zastanawiające. Zawsze chodziło o jakiś seksualny podtekst, partnerki jedynie od przyjemności, ale nigdy nie wspominał o żadnej byłej dziewczynie.
Kiwnęłam więc głową, dając mu znak aby kontynuował myśl. Byłam ciekawa do czego to wszystko poprowadzi, w między czasie regularnie głaskając jego dłoń moim kciukiem.
- Nikt nigdy nie chciał mnie pokochać w taki prawdziwy sposób. Zawsze chodziło tylko o korzyści, w końcu jestem idealny i tylko do tego się nadaje. - prychnął ironizując swoje własne słowa.
Słowa, na które moje serce gwałtownie się ścisnęło powodując ból w klatce piersiowej. Nie to jednak było wtedy ważne.
Przecież to było niemożliwe. Nie byłam w stanie sobie wyobrazić jak można było wykorzystywać tego chłopaka.
Zwłaszcza, że odsłaniając się przede mną ze swoją historią, wyglądał jak bezbronny mały chłopiec, który zbyt szybko poznał okrutność tego świata.
Przysunęłam się nieco bliżej, tak, aby nasze ramiona się zetknęły. Wiedziałam, że to docenił, mimo, że głowę miał nieco zwieszoną, a te iskierki w jego oczach, które tak bardzo uwielbiałam niemal całkowicie wygasły.
- Strasznie mi przykro. - powiedziałam zachrypniętym głosem, robiąc przerwę na przełknięcie śliny i łez, które zbierały się w moich oczach na myśl o tym wszystkim, co chłopak musiał przejść.
CZYTASZ
Hard Happiness
RomanceNie miałam pojęcia czym jest szczęście przez bardzo długi czas, jednak instynktownie za nim goniłam. Próbowałam je znaleźć tak wiele razy, bezskutecznie. Myślałam, że w końcu to ono odnalazło mnie, lecz jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się...
