15. Nasze nowe miejsce

12 3 0
                                        

Wpatrywałam się w strzelające płomienie ogniska, korzystając z chwilowej ciszy jaka między nami zapadła i zaczęłam analizować cały dzień.

To fakt, na początku totalnie nie wiedziałam co się dzieje, a siedzenie przez parę godzin na krześle podczas przygotowań nie było czymś o czym marzyłam, jednak efekt końcowy był bardziej niż warty bólu pośladków.

Co prawda przez dobrą zabawę już dawno nie wyglądałam tak pięknie jak na początku imprezy, ale nie przeszkadzało mi to.

Roztrzepane włosy, bose stopy i lekko rozmazany makijaż były dla mnie sygnałem jak wspaniale spędziłam czas. I tak właśnie było, nie mogłam wymarzyć sobie lepszej imprezy urodzinowej.

Chociaż oczywiście małe niedociągnięcia również się zdarzyły, tak jak wtedy przy grze w "nigdy przenigdy." Nie zamierzałam jednak do tego wracać, nie kiedy dosłownie chwilę temu wreszcie uporządkowałam sobie w głowie sprawę dotyczącą Alec'a.

Chciałam się pławić w tej chwilowej lekkości jaką przyniosło mi ułożenie swoich emocji i myśli, dlatego po prostu się wyłączyłam.

Z delikatnym uśmiechem śledziłam każdy płomień, to jak dym zamazywał obraz za nim. Za dzieciaka bardzo lubiłam przyglądać się ogniowi na różnych imprezach, na które zabierali mnie rodzice.

To była kolejna myśl, której postanowiłam unikać, dlatego też skupiłam się konkretnie na twarzy śpiącego Dylan'a, która przez dym zabawnie się zniekształciła.

I chyba dopiero wtedy zauważyłam obok niego Jaden'a. Blondyn opierał się o ławkę siedząc na piasku, a Tessa siedząca tuż obok ułożyła swoją głowę na jego ramieniu.

Nie mogłam się nie uśmiechnąć, wyglądali przeuroczo i zdecydowanie zamierzałam w przyszłości zostać ich swatką.

Nagle poczułam za sobą czyjeś ramię. Ktoś mnie objął, a ja nawet nie musiałam sprawdzać kto to był. Doskonale wiedziałam, że to Alec.

Nasze ostatnie przytulenia sprawiły, że zdążyłam już zapamiętać każdy mięsień w jego rękach, choć nie dawałam po sobie tego znać.

Odwróciłam głowę w jego stronę z delikatnym uśmiechem i bez głębszych przemyśleń przesunęłam się bliżej.

- Wszystko w porządku? - zapytał, nie odrywając ode mnie spojrzenia. Naprawdę uwielbiałam jego oczy kiedy tak na mnie patrzył.

- Trochę się zamyśliłam. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, na co brunet pokiwał głową, obejmując mnie jeszcze mocniej.

- Poczekamy na Liam'a, a jak już dotargamy wszystkich do aut, odwiozę cię do domu. - oznajmił po chwili, ściskając mocniej moje ramię, jakby chciał mnie o tym zapewnić.

Naprawdę zaczęłam się martwić widząc jego nadopiekuńczą postawę, a przecież dobrze się trzymałam. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Jednak zamiast dociekać jego nietypowego zachowania, zaczęłam wypatrywać Liam'a. W sumie strasznie mało się dziś odzywał, ale to było w jego stylu. Chociaż wydawało mi się, że o dziwo tańczył, kiedy dołączyliśmy do reszty gości.

Miałam nadzieję, że powstało mnóstwo filmików i zdjęć z tej imprezy, uwielbiałam mieć tego typu wspomnienia aby potem móc do nich wracać.

- Możemy się zbierać. - usłyszałam za swoimi plecami, orientując się, że to właśnie z tamtej strony przyszedł Liam i choćbym chciała nie zobaczyłabym go.

Alec niemal momentalnie zabrał ramię którym mnie otaczał, przez co poczułam chłód, ale nie miałam mu tego za złe. Obserwowałam, jak razem podnieśli Jaden'a, zabierając tym samym podparcie dla Tessy.

Hard HappinessOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz