9. Ziemia rodziny Cartis

9 4 0
                                        

  Mimo mojej paniki zadbałam o to, aby zamknąć drzwi najciszej jak się da, aby w najlepszym scenariuszu nie obudzić Hannah.

  Nie przejęłam się jednak zdejmowaniem butów, od razu pognałam w stronę schodów. W kuchni nikogo nie było, ale za to w salonie znalazłam absolutne pobojowisko.

  Moja matka wyglądała jak jeden wielki bałagan, kiedy raz po raz wrzeszczała na ojca, z kolei on wydawał się być niewzruszony.

  Jednak tym co najbardziej mną wstrząsnęło, był wygląd naszego salonu. Zawsze czysty i nienaganny, teraz pokryty był rozbitym szkłem, wygaszonymi petami, a po stołach walały się białe drobinki, najpewniej kokainy, której mój ojciec nie zdążył wciągnąć.

  Dobrze było widzieć takie widoki po dobrej domówce, ale kiedy ma się świadomość, że to twoi rodzice są za to odpowiedzialni, nagle twoje serce staje się znacznie cięższe. Ty już nie masz serca.

  Ignorując natrętne głosy, przekroczyłam pewnie próg pomieszczenia, skupiając na sobie uwagę ich obu. Oczywiście widziałam, że na niewiele mi się to zda, bo żadne z nich nie jest trzeźwe lub w pełni świadome czegokolwiek.

- Uspokójcie się, słychać was nawet na zewnątrz. - powiedziałam podniesionym głosem, kiedy patrzyli na mnie jakbym zabiła im ukochanego chomika.

  Nie lubiłam sytuacji tego typu, ale były niemal nieuniknione, gdy ta dwójka znajdowała się w tym samym czasie pod jednym dachem.

  Jednak w tym wypadku było mi to na rękę, doskonale wiedziałam co robić i jak najszybciej zażegnać ten mały kryzys.

  Matka odburknęła mi coś pod nosem, ale mało mnie to obchodziło. Złapałam ją za rękę, po tym jak pomogłam ojcu usiąść na sofie i powoli zaprowadziłam ją na górę. Chciałam, żeby zasnęła jak najszybciej, abym mogła jakoś doprowadzić do porządku salon i ojca.

  Na szczęście blondynka nie stawiała oporu. Po głębokich cieniach pod jej oczami wiedziałam, że nie tylko jest absolutnie pijana, ale również niebotycznie zmęczona.

  Położyłam ją w pokoju gościnnym, który zawsze był gotowy do użytku, zadbałam również o to, aby zostawić jej aspirynę na szafce nocnej.

  Przed zejściem na dół zerknęłam jeszcze do mojego pokoju, gdzie Hannah spokojnie spała. I to mi wystarczyło, aby ogarnął mnie wewnętrzny spokój. Moja siostra była bezpieczna i niczego nieświadoma.

  Cicho przymknęłam drzwi i pognałam na dół, zobaczyć jak się trzyma ojciec. Oczywiście, tak jak się spodziewałam, nie pozostał na kanapie, na której go zostawiłam. Zastałam go pochylającego się nad stołem, usiłującego wciągnąć pozostałości narkotyków.

  Chciałam chwycić go za ramię, żeby pomóc mu się położyć, ale mężczyzna zamachnął się w strachu, że ktoś mógłby go odciągnąć od proszku.

  Nie przewidziałam tego ruchu więc zanim zdążyłam odsunąć się choćby o krok, zewnętrzna część dłoni ojca mocno zderzyła się z moim policzkiem. Poczułam piekący ból w miejscu, w które przyjęłam cios, ale nie dałam za wygraną.

  Złapałam go za nadgarstki, nie przejmując się jego szamotaniną i powoli, nie pozwalając mu się wyrwać, zaprowadziłam go na sofę. Na szczęście szybko stracił siły, więc już bez większych oporów udało mi się przykryć go kocem.

  Westchnęłam, czując coraz większy ból policzka, ale postanowiłam zacisnąć zęby i skupić się na sprzątaniu. Myślałam, że szybko się uwinę, jednak aby nocne wydarzenia nie zostawiły po sobie żadnych śladów, musiałam się nieźle natrudzić.

Hard HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz