Uwinęłam się dosłownie w parę minut, więc czmychnęłam do pomieszczenia dla personelu, żeby się przebrać i zabrać swoje rzeczy.
Zastanawiałam się o co chodzi z tym wszystkim, to znaczy, miło że zaprasza mnie na drinka, w końcu chcąc nie chcąc będziemy się teraz sporo widywać, biorąc pod uwagę tych samych znajomych.
Ale w takim razie dlaczego nie mogliśmy spotkać się w jakiejś większej grupie? A może po prostu przesadnie to wszystko analizowałam.
Znajomy po prostu zaprasza mnie na drinka, bo przypadkiem się spotkaliśmy, nic dziwnego. A to, że skrycie pasował mi ten sposób świętowania dzisiejszego dnia to już inna kwestia.
Pozostając przy tej myśli, wrzuciłam ubrania robocze do torby i z nią na ramieniu, wyszłam na salę.
Pożegnałam się jeszcze szybko z panią Natalie, upewniając się, że z niczym nie trzeba jej pomóc, a następnie wyszłam z Alec'iem przed kawiarnię.
Od razu w oczy rzuciło mi się śliczne Audi, było po prostu idealne, niskie, smukłe, matowe. No po prostu moje wymarzone auto.
Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie, kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwierania samochodu, a za sobą usłyszałam głos bruneta.
- Wrzuć torbę na tył, pojedziemy do centrum. - oznajmił Alec, jakby nigdy nic otwierając mi drzwi, podczas gdy ja zatrzymałam się na środku chodnika jak idiotka. I pomyśleć, że mnie nie stać było nawet na malucha...
- Ładny samochód. - rzuciłam, nadal zszokowana kiedy układałam torbę na siedzeniach.
Widziałam jak Cartis uśmiechnął się z uznaniem, a następnie otworzył mi następne drzwi, tym razem te przednie.
Nie mogłam nic poradzić na ciepłe uczucie które rozlewało się w moim wnętrzu na skutek tych małych gestów uprzejmości.
Normalnie obserwowała bym chłopaka, ale jak mogłabym kiedy wnętrze tej cudnej bestii było jeszcze piękniejsze? Było utrzymywane w kolorach czerni i czerwieni, co od razu sprawiało, że wyglądało cholernie wyszukanie i gorąco.
Naprawdę zaczęłam czuć straszne zawstydzenie, wiedząc, że mnie nigdy nie będzie stać na chociaż w połowie tak piękny samochód. A kiedy tylko Alec zajął miejsce za kierownicą, uznałam, że idealnie tu pasuje.
- Nieźle tu sobie urządziłeś, prawie jak w burdelu więc pewnie czujesz się jak w domu. - powiedziałam, przejeżdżając dłonią po czerwonym zdobieniu na desce rozdzielczej.
Musiałam wtrącić jakiś uszczypliwy komentarz, inaczej naprawdę byłoby mi przykro. Trochę niesprawiedliwe podejście, ja wiem, ale taka już jestem, nic nie poradzę.
- Żebyś wiedziała. Tylko przypominam ci, że również tu teraz jesteś. - zauważył słusznie, posyłając mi rozbawione spojrzenie, po czym dodał. - I nawet pasujesz.
Popatrzyłam na niego, czując jak robi mi się gorąco ze złości. Szybko jednak się opanowałam i odrzuciłam przeszkadzające mi kosmyki czarnych włosów na plecy.
- Chciałbyś Cartis. Nie dziwię ci się, może wtedy byłoby cię na mnie stać. - rzuciłam, wzruszając ramionami jakby nigdy nic. I co teraz, frajerze?
Po chwilowej ciszy, przerywanej mruczeniem włączonego silnika, byłam pewna, że wygrałam tą walkę. Jednak Alec Cartis był naprawdę dobry w zaskakiwaniu mnie.
- Dla ciebie mógłbym zapłacić każdą cenę. - te sześć słów wypowiedziane głośno i wyraźnie sprawiło, że niemal dorównałam kolorem twarzy czerwonym pokrowcom na fotelu.
CZYTASZ
Hard Happiness
RomansaNie miałam pojęcia czym jest szczęście przez bardzo długi czas, jednak instynktownie za nim goniłam. Próbowałam je znaleźć tak wiele razy, bezskutecznie. Myślałam, że w końcu to ono odnalazło mnie, lecz jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się...
