6. Gorzka czekolada

16 4 0
                                        

  Uwinęłam się dosłownie w parę minut, więc czmychnęłam do pomieszczenia dla personelu, żeby się przebrać i zabrać swoje rzeczy.

  Zastanawiałam się o co chodzi z tym wszystkim, to znaczy, miło że zaprasza mnie na drinka, w końcu chcąc nie chcąc będziemy się teraz sporo widywać, biorąc pod uwagę tych samych znajomych.

  Ale w takim razie dlaczego nie mogliśmy spotkać się w jakiejś większej grupie? A może po prostu przesadnie to wszystko analizowałam.

  Znajomy po prostu zaprasza mnie na drinka, bo przypadkiem się spotkaliśmy, nic dziwnego. A to, że skrycie pasował mi ten sposób świętowania dzisiejszego dnia to już inna kwestia.

  Pozostając przy tej myśli, wrzuciłam ubrania robocze do torby i z nią na ramieniu, wyszłam na salę.

  Pożegnałam się jeszcze szybko z panią Natalie, upewniając się, że z niczym nie trzeba jej pomóc, a następnie wyszłam z Alec'iem przed kawiarnię.

  Od razu w oczy rzuciło mi się śliczne Audi, było po prostu idealne, niskie, smukłe, matowe. No po prostu moje wymarzone auto.

  Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie, kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwierania samochodu, a za sobą usłyszałam głos bruneta.

- Wrzuć torbę na tył, pojedziemy do centrum. - oznajmił Alec, jakby nigdy nic otwierając mi drzwi, podczas gdy ja zatrzymałam się na środku chodnika jak idiotka. I pomyśleć, że mnie nie stać było nawet na malucha...

- Ładny samochód. - rzuciłam, nadal zszokowana kiedy układałam torbę na siedzeniach.

  Widziałam jak Cartis uśmiechnął się z uznaniem, a następnie otworzył mi następne drzwi, tym razem te przednie.

  Nie mogłam nic poradzić na ciepłe uczucie które rozlewało się w moim wnętrzu na skutek tych małych gestów uprzejmości.

  Normalnie obserwowała bym chłopaka, ale jak mogłabym kiedy wnętrze tej cudnej bestii było jeszcze piękniejsze? Było utrzymywane w kolorach czerni i czerwieni, co od razu sprawiało, że wyglądało cholernie wyszukanie i gorąco.

  Naprawdę zaczęłam czuć straszne zawstydzenie, wiedząc, że mnie nigdy nie będzie stać na chociaż w połowie tak piękny samochód. A kiedy tylko Alec zajął miejsce za kierownicą, uznałam, że idealnie tu pasuje.

- Nieźle tu sobie urządziłeś, prawie jak w burdelu więc pewnie czujesz się jak w domu. - powiedziałam, przejeżdżając dłonią po czerwonym zdobieniu na desce rozdzielczej.

  Musiałam wtrącić jakiś uszczypliwy komentarz, inaczej naprawdę byłoby mi przykro. Trochę niesprawiedliwe podejście, ja wiem, ale taka już jestem, nic nie poradzę.

- Żebyś wiedziała. Tylko przypominam ci, że również tu teraz jesteś. - zauważył słusznie, posyłając mi rozbawione spojrzenie, po czym dodał. - I nawet pasujesz.

  Popatrzyłam na niego, czując jak robi mi się gorąco ze złości. Szybko jednak się opanowałam i odrzuciłam przeszkadzające mi kosmyki czarnych włosów na plecy.

- Chciałbyś Cartis. Nie dziwię ci się, może wtedy byłoby cię na mnie stać. - rzuciłam, wzruszając ramionami jakby nigdy nic. I co teraz, frajerze?

  Po chwilowej ciszy, przerywanej mruczeniem włączonego silnika, byłam pewna, że wygrałam tą walkę. Jednak Alec Cartis był naprawdę dobry w zaskakiwaniu mnie.

- Dla ciebie mógłbym zapłacić każdą cenę. - te sześć słów wypowiedziane głośno i wyraźnie sprawiło, że niemal dorównałam kolorem twarzy czerwonym pokrowcom na fotelu.

Hard HappinessOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz