Zdążyłam już zapomnieć jak to jest spieszyć się na autobus, który odjeżdża za 5 minut po dzwonku. Zawsze to była niewiadoma - jeśli autobus się spóźni było się w domu dosyć wcześnie, natomiast jeśli pospieszył.. Trzeba było czekać na następny 20 minut z czego później iść około 15tu pieszo. Na szczęście tym razem udało mi się zdążyć i w ostatniej chwili wskoczyłam do środka. Zdyszana skasowałam bilet i odwróciłam się w kierunku drzwi. Moim oczom ukazała się wtedy biegnąca na autobus Beth, która miała już zamiar zrezygnować z gonienia pojazdu, ale postanowiłam jej pomóc.
- Niech pan jeszcze otworzy drzwi! - krzyknęłam do kierowcy, który chciał właśnie opuścić przystanek i spróbować powoli włączyć się do ruchu. Mężczyzna widząc biegnącą mulatkę postanowił się zlitować i wpuścić ją do środka.
- Bardzo panu dziękuję. - wysapała brunetka, która od razu mnie dostrzegła. - Leyla? A co ty tutaj robisz?
- Mogłabym cię spytać o to samo. - uśmiechnęłam się do niej. - Przecież ten autobus jedzie na drugi koniec miasta.
- Wiem, ale jadę dziś odwiedzić babcię. Ma urodziny, więc wstąpię do kwiaciarni po jakiegoś kwiatka i złożę jej wizytę. A ty? Dokąd jedziesz?
- Spałam wyjątkowo u mojej ciotki i padł mi tam samochód, więc muszę tam wracać.
- Te niesamowite, "bezawaryjne" bmw? - zaśmiała się.
- Nie nabijaj się. To tylko akumulator.
- Tylko lub aż. Tani on nie jest.
- Kupię jakiś używany. Przecież to jest auto z 1995 roku. Szkoda w nie inwestować. - odparłam.
- Nie szkoda, bo jest ładne. Za parę lat mogłabyś na nim jeszcze zarobić. Ale dobrze ja nie o tym. Chcesz może gdzieś potem wyskoczyć? Babcia mogłaby mi pożyczyć samochód i mogłybyśmy gdzieś pojechać.
- Nie.. Chyba jestem zbyt zmęczona dzisiejszym dniem.. - chciałam ominąć jakiekolwiek spotkania sam na sam z Beth, bo miałam wrażenie, że po tamtym pocałunku na jej urodzinach każde wyjście z nią jest jak randka. Z drugiej strony miałam w głowie słowa Alice, że mój obecny związek to mezalians, a z Beth mogłoby mi się naprawdę udać. Jest w moim wieku, jest mądra i zabawna, zależy jej na mnie, a przede wszystkim nie ma męża. Ja naprawdę chciałam sobie w końcu wybić z głowy zakochiwanie się tylko w starszych kobietach, ale nie wiedzieć czemu ciągle to robiłam. Może to kwestia tego, że szukałam w nich nie tylko idealnej partnerki, ale też pewnego rodzaju wzorca matki, którego mi brakowało po stracie mojej siostry, która próbowała mi ją zastąpić. Nie wiem. I najprawdopodobniej nigdy się nie dowiem.
Mulatka słysząc niechęć z mojej strony postanowiła się wycofać i nie prowadzić już ze mną rozmowy. Ja natomiast wahałam się czy może jednak wyjść z jakąś propozycją i przestać już patrzeć na Beth jak na potencjalne zagrożenie dla mojego związku. W końcu przecież przestał on formalnie istnieć.
- Znaczy.. Muszę podjechać na złom po akumulator, podłączyć go i wrócić w końcu autem pod dom. Ale potem jestem wolna jak coś. - rzuciłam niepewnie. - Załatwię sprawę z nim, a potem mogę zabrać nas gdzie będziesz chciała. Nie będziesz musiała pożyczać auta od babci.
Przyjaciółka stała i patrzyła na mnie przez chwilę totalnie zmieszana moimi słowami. Pewnie nie rozumiała, dlaczego najpierw ją odrzucam, a potem finalnie przyciągam ją do siebie tak samo jak na jej 18tce. Myślę, że jednak zdawała sobie sprawę z tego, że jestem w związku, więc muszę ją trzymać trochę na dystans. Tyle tylko, że nie wiedziała, że się skończył.
- W porządku. - odparła, po czym na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. - To o której się widzimy?
- To ty mi powiedz o której. Ile czasu masz zamiar spędzić z babcią?
CZYTASZ
Farewell
Romance- Ty się nie zastanawiasz kogo ty kochasz.. Oj nie. Tutaj chodzi o ochronę. - Co?! Jaką znowu ochronę do cholery?! O co ci chodzi?! - krzyknęła wyraźnie zdenerwowana. - O pieniądze! On ma dużo pieniędzy! Dlatego go wciąż przy sobie trzymasz! - wyb...
