36. Good luck, babe!

321 21 4
                                        

It's fine, it's cool..

You can say that we are nothing, but you know the truth.

And guess I'm...

THE FOOL.

Słowa piosenki lecącej z radia burgerowni uderzyły we mnie niczym huragan. Siedziałam odtwarzając w nieskończoność scenę, w której Tina wysiada z mercedesa swojego męża i udaje zakochaną żonę. 

No cóż... Tak chciałaś Tina. Good luck, babe. Żyj w swoim małżeństwie.

- W porządku? - szturchnęła mnie Alice widząc, że od dobrych kilkunastu minut nie udzielam się w rozmowie z przyjaciółkami. Siedziałyśmy we trójkę przy okrągłym stole czekając na uprzednio zamówione burgery. Dziewczyny rozmawiały o swojej przyszłości po liceum, natomiast ja po zakończeniu związku z Tiną nie widziałam dla siebie absolutnie żadnej przyszłości. Byłam tak skupiona na tym co było wcześniej, że nie zauważałam tego co robię teraz. 

- Tak, tak. - odparłam po czym wlepiłam swój wzrok w ziemię. Nie chciałam by przyjaciółki zauważyły jak szklą mi się oczy.

- Leyla co się dzieje? - zapytała mnie Sam widząc, że próbuję coś ukryć. Nie potrafiłam im o tym powiedzieć. Wciąż ten temat był dla mnie bardzo trudny, ale całe szczęście Alice postanowiła mnie wyręczyć.

- Jej przewspaniała nauczycielka ją zostawiła.

- Serio? - zdziwiła się Beth. - Przecież jeszcze na akademii widziałam was razem. Tylko nie mów mi, że dziś z tobą zerwała.

- Nie.. Parę dni temu. - odpowiedziałam, a po moich policzkach popłynęły łzy. - Postanowiła, że zostaje ze swoim mężem.

- A teraz czego od ciebie chciała? - spytała Alice.

- Powiedzieć jak bardzo jej mnie brakuje, ale nie chciała do mnie wrócić. Próbowała się jakoś wytłumaczyć, że to wszystko nie jest dla niej proste, no bo co powie rodzina, jak ona spłaci jakieś tam swoje kredyty albo, że gdy go opuści to zostanie z niczym.

- Mhm czyli nadal kasa jest dla niej na pierwszym miejscu. I zamiast dać ci spokój to znowu wraca i jeszcze bardziej cię rani. - blondynka zacisnęła pięść ze złości. - Co za debilka. 

- No to cóż... Nie tylko ty masz złamane serce Leyla. Mnie Jessica też postanowiła zostawić.. - wtrąciła się Beth, ale powiedziała to z głębokim żalem, co dosyć mnie zaskoczyło. Czyżby w końcu się ze mnie wyleczyła i zaczęła kochać swoją ówczesną dziewczynę?

- Współczuję. - odparłam po czym postanowiłam wziąć podane mi przez Samanthę chusteczki do nosa. - Podała jakiś konkretny powód?

- Powiedziała, że jej rodzice postanawiają ją wysłać na studia do innego miasta i ona chce korzystać z życia, a nie żyć w związku na odległość. No cóż.. Byłam dla niej tylko głupią licealną miłostką.. 

Było mi przykro z powodu Beth. Była tak wspaniałą dziewczyną, a najpierw zakochała się we mnie bez wzajemności, a później gdy zaczęła w końcu coś czuć do jej partnerki, to ta postanowiła ją zostawić. Nic dziwnego, że poczuła się wykorzystana. Chciałam jej jakoś pomóc, ale wiedziałam, że moje zainteresowanie mogłoby ją co najwyżej ponownie skrzywdzić. Posłałam jej więc tylko smutne spojrzenie i przekierowałam swoją uwagę na wycieranie oczu. 

- No to teraz jeszcze ja dołożę cegiełkę do naszego kółka wzajemnej adoracji i dopowiem, że Matthew postanowił mnie zdradzić.

- Co?! - krzyknęłyśmy zaskoczone na cały lokal, co nie umknęło uwadze pozostałych klientów. Nie mówiąc już o tym, że Beth o mały włos nie zakrztusiła się własną śliną, a Sam zleciały okulary z nosa.

FarewellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz