10. Próby

1K 56 244
                                        

- Cisza! Chciałabym wam w końcu coś przekazać! - wrzasnęła Dixon, gdy w klasie wciąż panował hałas.

- Oho.. Pewnie znowu coś o maturach.. - burknęła do mnie Sam, która po dłuższym czasie postanowiła się w końcu do mnie odezwać. Od momentu jak zaczęła chodzić z Jacobem, to miałam wrażenie, że w ogóle nie obchodzi ją moja obecność.

- Moi drodzy. - zaczęła wychowawczyni, gdy klasa w końcu się uspokoiła. - Pani Sanders pytała mnie o możliwość wyjazdu na wycieczkę razem z 1c nad morze pod koniec kwietnia. Rozmawiałam już z panią vice dyrektor i zgodziła się na taki pomysł, gdyż w sumie pod koniec roku, to nie będzie już zbyt wielu zajęć. Pozostaje więc pytanie do was. Chcecie jechać?

W sali zapanował gwar. Entuzjazm wypełnił klasę w kilka sekund, a wszyscy już rozpoczęli planowanie pokojów i podliczanie miesięcznych kosztów, aby jak najwięcej kupić sobie w trakcie wyjazdu. Pani Dixon natomiast stała z uśmiechem wciąż oczekując odpowiedzi, która mimo wszystko i tak była dla niej jasna.

- Dobrze, więc wnioskuję, że jedziecie. Ale musicie się spieszyć, bo w związku z rezygnacją klasy pani Silgero, musimy natychmiast wpłacić zaliczkę, także do jutra proszę o przyniesienie odpowiedniej kwoty. Wszystkie informację wyślę wam wieczorem.

- Bierzemy razem pokój co nie? - zaczepiła mnie Beth, która siedziała za nami.

- Ja nie wiem czy jadę.. - dodała Alice. - Znowu nad to morze..? Bez sensu.. Ale w sumie chciałabym obejrzeć Sanders i Leylę w akcji.

Zmierzyłam ją wzrokiem. Niby mnie to denerwowało, no ale przecież zależało mi na niej, więc nie wiadomo czemu tak reagowałam. Dziewczyny zaś zaczęły kłócić się o to, że blondynka powinna jechać na tą wycieczkę dla nas, a nie dla jakiegoś romansu, no i przede wszystkim dlatego, że była to nasza ostatnia wycieczka. I w sumie miały rację.

Następnego dnia od razu poszłam do klasy, aby zanieść wychowawczyni potrzebne pieniądze i wychodząc zauważyłam kątem oka idącą Sanders. Chciałam ją zatrzymać, ale po ostatnim razie wolałam odpuścić. Zważając na okoliczności, to chyba jednak nie był najlepszy pomysł.

Rano mieliśmy dwie matematyki pod rząd, a matematyczka praktycznie od samego początku miała zły humor i wyżywała się na mnie przy każdej możliwej okazji, chociaż próbowałam odpowiadać poprawnie na zadane przez nią pytania dla klasy.

- Wesley ty to się lepiej już nie odzywaj, bo jak słucham tego co mówisz to myślę, że jakby głupota mogła latać to już dawno byś wyfrunęła przez to okno. - podeszła i je otwarła. - Widzisz? Nawet nie ma tutaj tak wysoko, to możesz skakać.

- Ej kurde, ale ona już naprawdę przesadza. Mogłabyś to zgłosić do kuratorium, skoro dyrektor nie ma zamiaru nic z tym robić. - szturchnęła mnie Alice, która słysząc słowa nauczycielki nieco się przeraziła.

- Nie żartuj sobie ze mnie. Wtedy to chyba w ogóle bym nie zdała z tej matmy. No ale też wątpię, żeby ta cała "współpraca" wyszła mi na dobre.

- Czemu nie?

- Bo widzisz jak ona się zachowuje. Nie wierzę w to, żeby coś się zmieniło. No chyba, że bym jej zrobiła minetę.

- Co?! - krzyknęła wybuchając przy tym śmiechem, po czym zasłoniła swoje usta rękoma. Na szczęście Silgero jej nie usłyszała, bo w klasie rozbrzmiał właśnie dźwięk szkolnego radiowęzła.

- Szanowni nauczyciele i uczniowie, samorząd szkolny pragnie ogłosić, iż w związku z dyskusją między klasami, termin tegorocznego TKU zostaje przeniesiony na 10,11 i 12tego grudnia bieżącego roku. Taka sytuacja wynika przede wszystkim z powodu planowanych na listopad próbnych egzaminów gimnazjalnych dla naszych uczniów i mogłoby to kolidować z ich nauką. Za wszelkie utrudnienia przepraszamy. - odezwał się dziewczęcy głos naszej przewodniczącej szkoły.

FarewellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz