O 6tej budzik wyrwał mnie z łóżka. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, że dziś jest ten dzień. Początek ostatniej, a zarazem niezapomnianej wycieczki klasowej.
Wstając otwarłam okno, a chłodny podmuch wiatru wdarł się do mojego mieszkania. Było całkiem zimno jak na połowę kwietnia, jednak temperatura w trakcie dnia miała się nieco zmienić na lepsze. Wyglądając na zewnątrz zauważyłam jak mgła otuliła znaczną część naszego miasta, a krople rosy odbijały poranne słońce na starannie przystrzyżonym, osiedlowym trawniku.
Nie miałam zbyt wiele czasu do przygotowań, więc szybko ruszyłam do łazienki i ubrałam się w przygotowane dzień wcześniej ubrania. Po pół godziny stałam już przed drzwiami, trzymając w ręku dokumenty i plecak, a torbę z rzeczami na wyjazd miałam przewieszoną przez ramię. Gdyby można było jakoś cofnąć czas, to z pewnością wróciłabym raz jeszcze do moich pierwszych dni w tej szkole. Co raz częściej przyłapywałam się na myśli w której nie mogłam uwierzyć, że to właściwie jest już koniec - żadnych wycieczek, koleżanek, wygłupów na lekcji, popołudniowych romansów z moją anglistką.. Nieubłaganie zbliżał się więc początek nowego dorosłego życia, w którym sama nie jestem pewna czy chciałabym uczestniczyć. To wszystko było tak cholernie skomplikowane.. Praca, dom, moja dziewczyna, która wciąż miała męża.. Jak przez to wszystko przejść? Czekał mnie jej rozwód, coming out przed rodzicami, którzy nie wiem jak zareagują i wiele innych trudności, które przyprawiały mnie o zawrót głowy. Myślałam, że czasem najlepszym wyjściem byłaby ucieczka, ale moja miłość wciąż kazała mi iść naprzód - i to za wszelką cenę.
Nagle zadzwonił telefon, a ja w zamyśleniu nawet nie spojrzałam na ekran.
- I jak tam kochanie..? Jesteś gotowa na wyjazd życia? - odezwał się seksowny głos mojej blondynki, która jeszcze tak niedawno leżała obok mnie nago.
Bez zastanowienia uśmiechnęłam się słysząc ją po drugiej stronie i od razu odpowiedziałam z flirciarskim tonem:
- To znaczy wyjazd wprost do miejsca między twoimi nogami?
Blondynka niemalże popluła się ze śmiechu.
- Jesteś niemożliwa. - skomentowała wciąż się śmiejąc. - A tak na poważnie, to spakowałaś wszystko? Buty, klapki, rzeczy do kąpieli, kosmetyki?
- Tak mamo, majtusie w kaczuszki też. Geeez... Mam 19 lat, poradzę sobie. - przewróciłam oczyma. Denerwowała mnie gdy była tak strasznie nadopiekuńcza. Przecież to ja byłam tą męską, niezależną lesbijką. Przynajmniej w mojej głowie.
- Chciałam tylko o ciebie zadbać, kochanie. Kupiłam nam pyszne ciastka w gwiazdki na podróż i zrobiłam herbaty do termosu.
- Ale przecież zdajesz sobie sprawę, że nie będziemy razem siedzieć w autokarze?
- Nie szkodzi. Wystarczy, że powiesz, że się źle czujesz, a pani Dixon natychmiast posadzi Cię obok mnie, bo tylko przy mnie jest wolne miejsce na wypadek gdyby ktoś się źle poczuł.
- Ale z ciebie kombinatorka. - uśmiechnęłam się kręcąc głową. - Alice i tak się domyśli dlaczego ją opuszczam i zapewne się obrazi.
- To nieistotne, przejdzie jej. Najważniejsze, że pozostałe osoby nie będą niczego podejrzewać, a my będziemy razem. Na zawsze.
Po krótkiej rozmowie udałam się pod budynek szkoły, gdzie od razu powitały mnie moje koleżanki. Stały jak zwykle na samym środku zgromadzenia i rozmawiały głośno o naszych planach na wycieczkową noc.
- O Leyla! Dobrze, że jesteś. Właśnie rozmawiałyśmy o Tobie. Co sądzisz? Lepiej kupić procenty i zaprosić innych na gierki czy wymknąć się w nocy i iść do miasta? - spytała mnie Sam, gdy tylko pojawiłam się w ich gronie.
CZYTASZ
Farewell
Roman d'amour- Ty się nie zastanawiasz kogo ty kochasz.. Oj nie. Tutaj chodzi o ochronę. - Co?! Jaką znowu ochronę do cholery?! O co ci chodzi?! - krzyknęła wyraźnie zdenerwowana. - O pieniądze! On ma dużo pieniędzy! Dlatego go wciąż przy sobie trzymasz! - wyb...
