Stałam jak idiotka przypatrując się jak jej samochód odjeżdża. Nie rozumiem czemu po prostu jej nie powiedziałam, że ją kocham. Czemu ja do cholery nawet z nią nie porozmawiałam? Pozwoliłam jej pojechać do tego szaleńca, choć powinna w tym momencie znaleźć się w moich ramionach.
Zrezygnowana wróciłam na salę, gdzie wparowali rodzice Beth i właśnie ją wyprowadzali. Przywitałam się z nimi, ale nie śmiałam wypowiedzieć ani słowa w stronę mojej pijanej przyjaciółki. Minęłam ją tylko smutnym spojrzeniem i wróciłam do stołu, gdzie siedział Shay oraz Jacob. Coś do mnie mówili, ale nie zwracałam na nich uwagi. Jedyne co, to odmrukiwałam im coś co jakiś czas, żeby nie poczuli się pokrzywdzeni. Dotańczyłam jakoś do rana i zmęczona padłam do łóżka myśląc przez cały weekend nad tymi wydarzeniami.
W poniedziałek zastanawiałam się co jej powiem jak ją zobaczę. Czy poruszać ten temat, czy może lepiej przemilczeć? Przeprosiła mnie za ten pocałunek, więc może po prostu tego nie chce? Poza tym wzbraniała się przed tym uczuciem rękami i nogami, dlaczego więc teraz miałaby zmienić co do mnie zdanie? Czyżby miłość okazała się silniejsza?
Beth nie było od rana w szkole. Prawdopodobnie musiała odchorować swoje, a fakt kłótni z Sam nie pomagał. Ja również z nią nie rozmawiałam, poza tym widziałam jak doskonale dogaduje się ze swoimi nowymi przyjaciółkami, więc nawet się nie wcinałam. Skoro woli swoich bogatszych znajomych, to niech idzie, nie miałam ochoty jej zatrzymywać. W głębi serca jednak czułam pewnego rodzaju rozgoryczenie, że tak wspaniała paczka przyjaciółek, którą stworzyłyśmy przed laty, rozsypywała się "od tak" na moich oczach. Beth zakochana we mnie, Sam nienawidzi lesbijek i nie chce się z nami kolegować, a Alice jak zwykle krąży w swoim świecie. A na dokładkę to ja jestem zakochana w nauczycielce i zamiast się nimi wszystkimi przejmować to zahipnotyzowana biegnę w stronę miłości, którą chyba sobie uroiłam.
Lekcje zaczynałam uzupełniającym angielskim, a kończyłam zwykłym, z tym, że na tym pierwszym niewiele się działo. Sanders po prostu wpadła do klasy, zadała nam temat do zrobienia i wyszła, tłumacząc się poważnymi sprawami w jej klasie. Po części jej wierzyłam, po części nie. Stwierdziłam, że na pewno mogła to jakoś załatwić po lekcji, zamiast tego robiła aferę, żeby tylko mnie uniknąć. Widziałam, że chowała przede mną swoje spojrzenie i sama nie do końca wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Dziwiło mnie to, bo to przecież ona jest tą starszą i dojrzalszą kobietą, dlaczego więc nie weźmie tego na swoje barki i nie spróbuje choćby o tym porozmawiać..?
Lekcja trwała w najlepsze, a ja znudzona bawiłam się długopisem, bo jako pierwsza kończyłam wypracowania z angielskiego. Nie wiem czemu szło mi to tak zwinnie, może dlatego, że bardzo szybko myślałam i natychmiast przelewałam to na papier, co też nie było zbyt dobrym nawykiem. Często nie poprawiałam swoich prac, a po prostu oddawałam je jak leci, przez co nauczycielka niejednokrotnie musiała męczyć się ze zrozumieniem moich chaotycznych myśli. Do tego oczywiście dochodziły liczne błędy językowe i inne pierdoły, ale nigdy się tym nie przejmowałam, bo czegokolwiek bym nie robiła, to i tak dostałabym dobrą ocenę. Czasami się zastanawiałam, czy faktycznie jestem tak dobra, czy po prostu ona nagina dla mnie punktację.
- Można już oddawać..? - spytałam siedzącą na przeciw mnie blondynkę, ale ta w ogóle na mnie nie zareagowała. Dopiero gdy Daren podsunął jej kartkę pod nos, to wymruczała, że tak.
Zrezygnowana położyłam moje wypracowanie na jej biurku, po czym otwarłam zeszyt i wzięłam się za pisanie. Zawsze gdy nie miałam co robić, to pisałam jakieś głupie fanfiction w zeszycie zamiast tak jak moi rówieśnicy - zaglądać w telefon. Tina widząc co robię początkowo udawała niezbyt zainteresowaną, ale widziałam, że co chwilę zerka wzrokiem w moją stronę, jednak niestety do końca lekcji pozostała w milczeniu.
CZYTASZ
Farewell
Romance- Ty się nie zastanawiasz kogo ty kochasz.. Oj nie. Tutaj chodzi o ochronę. - Co?! Jaką znowu ochronę do cholery?! O co ci chodzi?! - krzyknęła wyraźnie zdenerwowana. - O pieniądze! On ma dużo pieniędzy! Dlatego go wciąż przy sobie trzymasz! - wyb...
