I dont think u understand

25 3 0
                                        

-Tutaj jest przepięknie!- krzyknąłem zachwycony widokiem. Łąka przed nami oświetlona była przez pełny księżyc kiedy z góry patrzyłem na całe miasto.

-Prawda, jest- spojrzałem na wyższego szatyna który stając obok mnie wgapiał się w obraz przed sobą. Moje serce zabiło mocniej kiedy w jego oczach zauważyłem małe iskierki. -Dobra, Idziemy do tyłu?- zapytał nagle, wskazując na samochód z którego dopiero wysiadłem. Cała romantyczna atmosfera która siłą wdarła sie w moje ciało, przepadła. Rzeczywiście byłem tu tylko po jedno. Naprawdę przykre jest to ze nie będę chciany jeśli nie dam swojego ciała.

-Pewnie kotku- wymusiłem uśmiech, od razu kierując sie do samochodu. Przed wejściem, ostatni raz spojrzałem na piękną łąke oraz panorame nocnego miasta. Byłoby tak miło.

-Cholernie mnie podniecasz Hongjoong- usłyszałem. Przez szyby wdzierało sie jasne światło księżyca. W półmroku odnalazłem jego oczy które wciąż wyglądały niesamowicie. Chłopak mnie pocałował a ja poczułem sie minimalnie doceniony. -Rozbieraj sie- wyszeptał w moje usta. Sekundę później sam zabrał sie za zdejmowanie butów a zaraz po tym spodni. Nie było już odwrotu.

***

-Druga rundka?- zapytał z cichym chichotem kiedy i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Uwielbiam tego człowieka.

-Na łące kotku?- zażartowałem, jednak chłopak wziął to jako propozycje

-Dobra ale sie ubiore- odpowiedział. Byłem w szoku, jednak nie chciałem wyjść na pizde. Zamiast tego postanowiłem dać mu trochę emocji.

-Nie ubieraj się. Ściągne buty i chodźmy na boso- zaproponowałem zadziornie

-Nie, ubiore- oznajmił lekko zmieszany

-Dawaj. Ja ide- wybuchnąłem śmiechem po czym zdjąłem buty. Ubrany jedynie w za dużą bluzę opuściłem auto. Spojrzałem jeszcze na szatyna który zarzucając na siebie skórzaną kurtkę również wysiadł z samochodu

-A jebać- dodał zapinając spodnie. Z bielizną jednak się nie kłopotał. Bez niej lepszy dostęp

Posłałem mu więc szeroki uśmiech oraz udałem sie w stronę łąki ktora schodziła w dół lekką górką. Chłopak szybko do mnie dołączył a ja patrząc na jego nagie stopy, chwyciłem jego dłoń.

-Chodź Hwa!- pisnąłem niczym podekscytowane dziecko kiedy zacząłem biec przed siebie, ciągnąc go przy tym ze sobą.

Biegliśmy tak w świetle księżyca wyśmiewając gałązki wbijające nam sie w nogi. Kogo obchodziło to w momencie w którym było tak romantycznie.

Moja radość nie potrwała jednak długo. Chłopak zatrzymał mnie wskazując na trawę -kładź się- nakazał. A ja ignorując wszystko padłem plecami na lekko wilgotną ziemie. Podłożyłem ręce pod głowę oraz wgapiałem się w piękne gwiazdy, komplementując je na głos co zostało zignorowane.

-Podnieś tyłek. Podłoże kurtkę to będzie wygodniej- mruknął. To koniec romantyzmu.

Po tym wszystkim chwilę siedzieliśmy rozmawiając o życiu. Skończyło sie jenak szybko kiedy znudziłem się chłopakowi.

-Mam nadzieje że ona nie będzie zazdrosna o tą noc- wspomniał dziewczynę z którą był w otwartym związku. Wspominał o niej tyle że poczułem zazdrość. To ja chciałem być jego. To ja chciałem aby on był mój.

Odstawił mnie do domu a ja zapaliłem papierosa których nie tolerował. Serce znowu mi pękło kiedy po policzkach spłynęły mi łzy. Na tym zakonczył się nasz kontakt. Już nigdy więcej się nie odezwał mimo że mógł.

_ATEEZ One Shots_Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz